Pobity rosyjski dziennikarz walczy o życie

Stan dziennikarza rosyjskiej gazety „Kommiersant”, pobitego przed swym domem w Moskwie jest ciężki, ale stabilny. Koledzy po fachu wiążą napad z jego działalnością zawodową. – Napaści na dziennikarzy, zwłaszcza tych, którzy prowadzą śledztwa, w tym związane z problemami politycznymi, stają się u nas systematyczne – ocenia rzecznik praw człowieka Władimir Łukin.

Oleg Kaszin, dziennikarz rosyjskiej gazety „Kommiersant" został ciężko pobity w nocy z piątku na sobotę przed swoim domem w Moskwie. Ze złamanymi nogami, pękniętą żuchwą, wyłamanymi palcami i uszkodzoną czaszką, został przewieziony do szpitala, gdzie poddano go operacji.

Obecnie stan pobitego lekarze oceniają jako ciężki, ale stabilny. Przez kilka dni będzie utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej.

Według wstępnych danych sprawcami pobicia dziennikarza było dwóch napastników. Mężczyzna został napadnięty, gdy wracał do domu tuż po północy.

Redakcyjni koledzy Kaszina wiążą napaść z jego działalnością zawodową, a to, że dziennikarza nie obrabowano i że połamano mu palce, może świadczyć o tym, że jest to zemsta za jego artykuły, w których poruszał różne kontrowersyjne tematy.

Rzecznik praw człowieka Władimir Łukin odnosząc się do pobicia Olega Kaszina powiedział, że niepokoi go to, iż napaści na dziennikarzy w Rosji są regularne. Wielu zostało skatowanych lub zabitych, przy niewielkiej wykrywalności sprawców.

Jak pisze agencja Associated Press, już w kilka godzin po incydencie Dimitrij Miedwiediew zlecił kontrolę nad śledztwem w sprawie pobicia Kaszina prokuratorowi generalnemu i ministrowi spraw wewnętrznych.

Winni muszą być ukarani

Przed gmachem Urzędu Spraw Wewnętrznych w Moskwie trwa jednoosobowa pikieta z żądaniem schwytania i ukarania sprawców pobicia Kaszyna. Uczestniczą w niej dziennikarze, blogerzy, obrońcy praw człowieka, aktywiści organizacji pozarządowych i opozycyjni politycy, którzy zmieniają się co 15 minut. Taka akcja nie wymaga zgody władz. Podobne pikiety odbywają się też w Petersburgu i innych miastach Rosji.

Wskazania i ukarania winnych w liście otwartym do Miedwiediewa zażądała również grupa znanych publicystów, w tym redaktor naczelny „Nowej Gaziety” Dmitrij Muratow, zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Nowoje Wremia/New Times” Ilja Bałabanow, redaktor naczelny rosyjskiej edycji miesięcznika „Forbes” Maksim Kaszulinski, a także dziennikarz telewizyjny Leonid Parfionow i komentatorka radiowa Julia Łatynina.

Przypomnieli oni zabójstwa byłego dyrektora generalnego telewizji ORT Władisława Listjewa i dziennikarki „Nowej Gaziety” Anny Politkowskiej, jak również pobicie redaktora „Chimkińskiej Prawdy” Michaiła Biekietowa.

– Zbrodnie te do dzisiaj nie zostały wyjaśnione. Wychodzi na to, że dziennikarze w Rosji są celem łatwym, efektywnym i bezpiecznym. Dlatego konieczne jest, aby sprawa Olega Kaszyna została doprowadzona do końca. Winni muszą być wskazani i ukarani. Do końca muszą też być doprowadzone śledztwa w sprawach Politkowskiej i Biekietowa – podkreślili.

Od roku 2000 co najmniej 18 zabójstw dziennikarzy pozostaje niewyjaśnionych.

zdj
Od roku 2000 co najmniej 18 zabójstw dziennikarzy pozostaje niewyjaśnionych (fot. arch.)

źródło:

Zobacz więcej