Król Holandii zdradził, co przez lata robił potajemnie. Miał hobby wysokich lotów

Król Holandii Wilhelm Aleksander (fot. Andreas Rentz/Getty Images)

Przez 21 lat obecny król Holandii dwa razy w miesiącu latał samolotami pasażerskimi jako drugi pilot i nikt z pasażerów nie zdołał się zorientować, kto siedzi za sterami. Wilhelm Aleksander zdradził te rewelacje jednej z lokalnych gazet – informuje BBC News.

Holandia: Wilhelm Aleksander nowym królem

zobacz więcej

Wilhelm Aleksander wstąpił na holenderski tron w 2013 roku, po abdykacji swojej matki, królowej Beatrycze. I choć przybyło mu obowiązków, wcale nie zrezygnował z latania. – Uważam, że to po prostu jest fantastyczne – powiedział dziennikowi „De Telegraaf”.

Monarcha wcale nie zamierza rezygnować ze swojego hobby, a latem planuje przejść kurs pilotażu maszyn Boeing 737s.

Do tej pory Wilhelm Aleksander zasiadał za sterami holenderskich fokkerów. Wiadomo było, że czasem latał nimi, zanim został królem, aby jego licencja pilota nie straciła ważności. Nikt jednak nie wiedział, że latał też z pasażerami, a do tego, że był już wtedy królem.

Okazało się, że król latał dwa razy w miesiącu, z reguły z kapitanem holenderskich linii KLM (Królewskiego Towarzystwa Lotniczego) Maartenem Putmanem.

Holenderski rząd potwierdził, że król pilotował maszynę Fokker 70, zarówno podczas lotów rządowych, jak i lotów linii KLM Cityhopper. Te biznesowe linie przeznaczone są dla osób podróżujących służbowo na niedługie odległości.

Lotnicze marzenie

Król podkreślił z kolei, że gdyby nie urodził się w pałacu, chciałby latać wielkimi Boeingami 747. Dlatego postanowił teraz przeszkolić się do lotów większymi maszynami. Dodał, że nikt z pasażerów nigdy nie zwrócił na niego uwagi, bo był w mundurze i czapce, jak zwykły pilot. Również, gdy zwracał się przez radio do podróżnych, prawie nikt nie poznawał jego głosu.

Według niego przed 2001 rokiem i atakami na WTC w Nowym Jorku, pasażerowie częściej zadawali sobie sprawę, że lecą z następcą tronu, bo drzwi do kokpitu bywały otwarte. Potem to się zmieniło, a tym samym kontakt pilotów z podróżnymi był mniejszy.

Król przyznał, że dla niego byłoby wielką frajdą móc latać większymi maszynami, na większe dystanse i z większą liczbą pasażerów. Dlatego postanowił zrobić latem kurs pilotażu boeingów.

źródło:
Zobacz więcej