Szef Volkswagena objęty śledztwem. Grozi mu pięć lat więzienia

Skandal z pomiarem emisji spalin wybuchł w 2015 r. (fot. Pixabay/renehesse)

Prokuratura w Stuttgarcie potwierdziła w środę, że od lutego prowadzi dochodzenie wobec prezesa Volkswagena. Matthias Mueller jest podejrzany o manipulowanie rynkiem w ramach skandalu z fałszowaniem pomiarów toksyczności spalin z silników Diesla. Pierwszą informację o zajęciu się przez śledczych osobą Muellera opublikował w ubiegłym tygodniu niemiecki tygodnik ekonomiczny „Wirtschaftswoche”.

Ciąg dalszy problemów Volkswagena w USA. 75 tys. zakwestionowanych samochodów

zobacz więcej

Prokuratura podała, że bada działalność Muellera na rzecz Porsche Automobil Holding SE, w którym jest od 2010 r. członkiem zarządu. Mający swą siedzibę w Stuttgarcie holding jest większościowym udziałowcem Volkswagena.

„Postępowanie podjęto w związku z zawiadomieniem o przestępstwie, jakie złożył latem 2016 roku Federalny Urząd Nadzoru nad Usługami Finansowymi (Bafin)” – oświadczyła prokuratura. Według niej istnieje „wstępne podejrzenie świadomie opóźnionego poinformowania” inwestorów o finansowych konsekwencjach skandalu dieslowskiego.

Skruszony inżynier Volkswagena zaczał „sypać”. „Wszystko zgadzało się na papierze”

Afera spalinowa Volkswagena zatacza coraz szersze kręgi, tymczasem pracownicy decydują się mówić o sposobach, jakie stosowano, by sfałszować wyniki...

zobacz więcej

Największy skandal w branży

Dochodzenie w tej sprawie prowadziła Agencja Ochrony Środowiska (EPA). Volkswagen przyznał się w 2015 r. do zainstalowania w około 11 mln samochodów oprogramowania pomagającego fałszować wyniki pomiarów zawartości tlenków azotu w spalinach silników Diesla.

Volkswagen znalazł się w ten sposób w centrum największego skandalu, jaki dotknął w ostatnich latach globalną branżę motoryzacyjną. Stoi obecnie w obliczu wieloletnich procesów sądowych oraz miliardowych kar za łamanie przepisów o normach technicznych i ochronie środowiska.

Przestępstwo manipulowania rynkiem zagrożone jest w Niemczech karą do pięciu lat pozbawienia wolności lub wysoką grzywną.

źródło:

Zobacz więcej