Hiszpanie zabiorą zwłoki generała Franco z Doliny Poległych

42 lata od śmierci generała Franco – jego grób wciąż zajmuje centralne miejsce w mauzoleum (fot. Hulton Archive/Getty Images)

Hiszpański parlament zdecydował, że szczątki generała Franco opuszczą mauzoleum zbudowane ku jego czci w Dolinie Poległych pod Madrytem. Zwłoki zmarłego w 1975 r. generała zostaną ekshumowane i przeniesione w inne miejsce.

O co i dlaczego walczyła ETA. 40 lat krwawej wojny domowej

Na koncie ma śmierć około 850 osób. To ofiary eksplozji bomb i strzelanin w czasie trwającej ponad 40 lat krwawej kampanii na rzecz utworzenia...

zobacz więcej

Olbrzymia bazylika wykuta w skalistym wzgórzu, a w środku grób generała Francisco Franco i Jose Antonio Primo de Rivery – założyciela Hiszpańskiej Falangi, rozstrzelanego przez republikanów 20 listopada 1936 roku.

Na prostej płycie świeże czerwone i białe goździki. Zgodnie z życzeniem dyktatora, zmieniane codziennie. Znajduje się tu również drewniany krucyfiks, wykonany osobiście przez dyktatora z drzewa jałowcowego.

W miejscu, które budowały tysiące więźniów wojennych, w kamiennych kryptach spoczywają prochy ponad 33 tysięcy ofiar wojny domowej. 79 lat od zakończenia wojny domowej i 42 lata od śmierci generała Franco, jego grób wciąż zajmuje centralne miejsce w mauzoleum. Powstało ono właśnie na życzenie Franco. Hiszpańscy deputowani zdecydowali, że zwłoki generała będą musiały opuścić Dolinę Poległych. 198 podniosło rękę za takim ruchem, jeden był przeciw, 140 wstrzymało się od głosu. Prochy Primo de Rivery w bazylice będą mogły pozostać, choć w mniej wyeksponowanym miejscu. On w odróżnieniu od Franco zginął podczas wojny.

Żarty mają swoje granice. 21-latka skazana za wpisy na Twitterze

Hiszpański sąd skazał młodą kobietę na rok więzienia za opublikowanie na Twitterze niewybrednych żartów dotyczących zabójstwa jednej z ważniejszej...

zobacz więcej

Zbudowane przez jeńców

– Ta sama rezolucja mogła zostać przekazana wiele lat temu. Dla mnie jest to haniebne, że pomnik nadal tam jest. To wstyd dla mnie jako Hiszpana i dla ofiar – mówi „Guardianowi” Nicolás Sánchez-Albornoz, teraz 91-letni, który był jednym z więźniów politycznych zmuszonych do pracy nad Doliną Poległych.

– Kiedy byłem więźniem w 1948 roku, było tam kilku takich, którzy byli w niewoli od końca wojny w 1939 roku. Przez dziewięć lat nie widzieli świata zewnętrznego – mówi. Sánchez-Albornoz zdołał uciec z obozu pracy.

Pomnik – częściowo zbudowany przez złapanych republikanów i więźniów politycznych – teraz oficjalnie ma upamiętnić około pół miliona osób zabitych podczas konfliktu. Hiszpańscy socjaliści twierdzą, że fakt, że Franco i Primo de Rivera leża pośród ofiar, na honorowym miejscu jest sytuacją „kuriozalną”.

„Przywódca totalitarnego reżimu przeciwnego wolności i godności obywateli, zdeklarowany wróg demokracji nie może koronować monumentu, który powinien być wyrazem hołdu dla wszystkich ofiar wojny domowej i późniejszej dyktatury” – napisano w rezolucji, którą hiszpańscy socjaliści złożyli w 2013 roku. Wtedy rząd Hiszpanii odrzucił wniosek opozycji. Kompleks składa się z podziemnej bazyliki, wykutej w skale, oraz z ogromnego krzyża stojącego na szczycie wzgórza Risco de Nava. Przy budowie, która trwała 18 lat, pracowało 20 tysięcy więźniów wojennych. Wielu z nich nie wytrzymało trudów prac.
(fot. Denis Doyle/Getty Images)

źródło:
Zobacz więcej