Organizatorka „czarnego protestu” z grzywną za znieważenie symbolu Polski Walczącej

Sąd uznał, że symbol został znieważony (fot. Wikipedia/Pece)

2 tys. zł grzywny zapłacić ma organizatorka „czarnego protestu” w Kielcach Alina B., za dopuszczenie do publicznego znieważenia podczas tej demonstracji znaku Polski Walczącej – orzekł w piątek Sąd Rejonowy w Kielcach i nakazał pokrycie kosztów postępowania. Wyrok jest nieprawomocny.

Ordo Iuris o znieważeniu znaku Polski Walczącej. Sprawa przed kieleckim sądem

W Sądzie Rejonowym w Kielcach toczy się postępowanie karne w sprawie znieważenia znaku Polski Walczącej podczas Czarnego Marszu Milczenia. Instytut...

zobacz więcej

Chodzi o wydarzenia z 3 października 2016 r., kiedy to na kieleckim Rynku odbył się „czarny protest” kobiet przeciwko projektowi ustawy bezwzględnie zakazującej aborcji. Cześć protestujących miała na ubraniach naklejki z symbolem Polski Walczącej – kotwicy z połączonych liter P i W z dorysowanymi znakami, przypominającymi kobiece piersi. Sędzia Robert Dróżdż przypomniał w uzasadnieniu wyroku, że znak Polski Walczącej jest prawnie chroniony.

– To znak, który zgodnie z ustawą, każdy obywatel ma otaczać czcią i szacunkiem. To jest nasz obywatelski obowiązek. (...) Nie wolno go używać w sposób dowolny. Podobnie jest w przypadku godła państwowego, znaków czci religijnej – podkreślił sędzia. Z orzeczeniem nie zgadza się pełnomocnik obwinionej. Jego zdaniem, użycie przerobionego symbolu Polski Walczącej przez protestujących nie było jego znieważeniem.

– Chodziło, by pokazać, że walka o prawa kobiet – która nie jest walką zbrojną i oczywiście nie jest tak dramatyczną, jak w czasie II wojny światowej – jest również walką bardzo istotną – powiedział dziennikarzom adwokat Grzegorz Borek po ogłoszeniu wyroku. Zapowiedział złożenie apelacji.

Sprawa trafiła do sądu wskutek indywidualnego zawiadomienia osoby prywatnej. Wniosek o ukaranie organizatorki „czarnego protestu” złożyła do sądu policja.

B. zarzucono, że „umyślnie, wbrew obowiązkowi, nie podejmowała środków niezbędnych do zapewnienia zgodnego z przepisami prawa przebiegu zgromadzenia” oraz „dopuściła do publicznego znieważania znaku Polski Walczącej, poprzez demonstracyjne, publiczne okazywanie znaku z naniesionymi zmianami graficznymi”.

„Czarny protest”. Są zarzuty za znieważenie policjanta

Znieważenie i naruszenie nietykalności funkcjonariusza – takie zarzuty usłyszała kobieta, która szarpała się z policjantem i zrzuciła mu z głowy...

zobacz więcej

„Obwiniona miała obowiązek kontrolować”

Zdaniem sądu podczas kieleckiego zgromadzenia złamano przepisy. Okołu stu osób miało na ubraniach naklejki z przerobionym symbolem Polski Walczącej.

– Nie jest przedmiotem postępowania estetyka tego znaku, tylko fakt, iż takim znakiem nie wolno się posługiwać w bieżącym demonstrowaniu swoich poglądów politycznych, światopoglądu – mówił sędzia.

– Obwiniona tłumaczy, iż nie widziała naklejek z tych znaków. Jeżeli tłumaczy, że nie widziała tych osób, to znowu nie dopełniła swoich obowiązków – jako organizator zgromadzenia – bo miała obowiązek czuwać nad tym, aby nie dochodziło do naruszenia przepisów ustawy – podkreślił sędzia Dróżdż.

– Nie może się usprawiedliwiać organizator, policjant, strażnik miejski, że „nie widział, bo nie patrzył”. Obwiniona miała obowiązek kontrolować i zgodnie z ustawą o zgromadzeniach wezwać taka osobę do opuszczenia zgromadzenia, a tego zaniechała – dodał.

Sędzia zwrócił uwagę, że podobny znak był używany na innych organizowanych w całym kraju tego dnia demonstracjach, a obwiniona - znając specyfikę działania tej grypy manifestantów - powinna wiedzieć, że taki symbol jest używany i powinna przeciwdziałać naruszeniom porządku prawnego przez członków zgromadzenia.

75 lat symbolu Polski Walczącej

zobacz więcej

Złożenie apelacji

Pełnomocnik obwinionej zapowiedział złożenie apelacji - z powodu błędnych ustaleń faktycznych w sprawie.

– Sąd przyjął, że obwiniona miała obowiązek wyszukiwać symbole, jakie różne osoby przyczepiły do swoich ubrań i z tego względu wykluczać je ze zgromadzenia. A zgromadzanie było bardzo liczne, licznie obstawione przez policję i straż miejską. I ani jeden funkcjonariusz nie uznał wtedy, tam na miejscu, za właściwe, żeby reagować na rzekome używanie symbolu znieważającego znak Polski Walczącej – powiedział adwokat Grzegorz Borek dziennikarzom.

Oprócz dopuszczenia do publicznego znieważenia znaku Polski Walczącej, organizatorkę „czarnego protestu” obwiniano też o inne wykroczenie, polegające na tym, że nie podjęła „środków niezbędnych dla zapobieżenia powstaniu szkód z winy uczestników zgromadzenia”. Podczas „czarnego protestu” zniszczone zostały bowiem banery wystawy dot. homoseksualizmu – „Stop dewiacji”, którą na kieleckim rynku zorganizowała Fundacja Życie i Rodzina.

W tej sprawie sąd uniewinnił organizatorkę manifestacji. Sędzia podkreślił, że obwiniona „zrobiła wszystko co mogła” w tej prawie – zgłosiła fakt niszczenia ekspozycji policjantom, którzy zabezpieczali pikietę.

źródło:

Zobacz więcej