11 lat badań, czy słowo „palant” to obraza

Proces b. europosła Witolda Tomczaka trwał aż 11 lat (fot. flickr/Brian Turner)

Sąd w Ostrowie Wlkp. umorzył z powodu przedawnienia sprawę b. europosła Witolda Tomczaka, oskarżonego o znieważenie policjantów. Według oskarżenia Tomczak miał wtedy nazwać policjantów „palantami”. O to, czy jest to słowo obraźliwe, przez 11 lat toczył się cały proces, podczas którego odbyło się ponad 40 rozpraw.

Sytuacja miała miejsce w Ostrowie Wlkp. pod koniec czerwca 1999 r. Tomczak został zatrzymany w nocy przez funkcjonariuszy, którzy zauważyli, że samochód, którym kierował, jedzie jednokierunkową ulicą pod prąd. To wtedy miały paść obraźliwe słowa b. europosła.

Oskarżony nie pojawił się na rozprawie, mimo że wezwanie zostało wysłane mu prawidłowo. W uzasadnieniu sąd podkreślił, że z powodu wielokrotnej nieobecności Tomczaka, świadków i wniosków jego obrońców, praktycznie nie miał szans na merytoryczne rozstrzygnięcie sprawy. – Sąd nie otrzymał szans na rozstrzygnięcie sprawy, czy jest wina oskarżonego, czy jej nie ma – mówiła sędzia Renata Szenfeld.

Tomczaka bronili znani adwokaci: europoseł Janusz Wojciechowski i łódzki mecenas Michał Król. Ten pierwszy mówił przed sądem, że trwający ponad 11 lat proces jest „klęską prokuratury”, od momentu sformułowania przez nią aktu oskarżenia.

Tomczak był przez ten cały czas poniewierany, a sąd absorbowany tomami akt. To była manipulacja i prowokacja, których początek mógł być przypadkowy. Został oskarżony, bo bronił wartości narodowych i chrześcijańskich – mówił mecenas, dodając, że proces jego klienta kosztował Skarb Państwa co najmniej 100 tys. zł. –Wierzę, że Witold Tomczak wychodzi z tego procesu moralnie oczyszczony i wróci do polityki – zakończył Wojciechowski. Z kolei według oskarżenia, cały materiał dowodowy uzasadniał wniesienie aktu oskarżenia, a poniedziałkowy wyrok jest ”porażką wymiaru sprawiedliwości”.

Tomczak jest z zawodu lekarzem. Do PE kandydował z okręgu kalisko-leszczyńskiego. Wcześniej był posłem z ramienia Porozumienia Polskiego, a później z LPR. Od 2005 r. należał do frakcji Niepodległość i Demokracja. W ostatnich wyborach do PE startował jako „jedynka” z wielkopolskiej listy Prawicy Rzeczypospolitej. Jego partia nie przekroczyła jednak progu wyborczego.

Były europoseł ma też inną sprawę karną, związaną ze zniszczeniem w 2000 r. rzeźby papieża Jana Pawła II w warszawskiej Galerii Zachęta.

źródło:

Zobacz więcej