Grzywna dla Korwin-Mikkego. Jest wyrok za spoliczkowanie Boniego

Janusz Korwin-Mikke przegrał proces za spoliczkowanie Michała Boniego (fot. arch.PAP/Rafał Guz/Tomasz Gzell)

20 tys. zł ma zapłacić Janusz Korwin-Mikke za spoliczkowanie w 2014 roku europosła Michała Boniego. Sąd uznał, że incydent był „naruszeniem nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego”. Lider partii Wolność został również obciążony 3,3 tys. zł kosztów procesu. Wyrok jest nieprawomocny.

Korwin-Mikke usłyszał zarzut za spoliczkowanie Boniego. Grożą mu 3 lata więzienia

Janusz Korwin-Mikke usłyszał prokuratorski zarzut spoliczkowania Michała Boniego – powiedział dziennikarzom w czwartek rzecznik Prokuratury...

zobacz więcej

Do incydentu doszło w lipcu 2014 roku podczas spotkania polskich europosłów zorganizowanego przez MSZ. Korwin-Mikke mówił potem, że spoliczkował Boniego, bo mu to obiecał. – Kiedy w czasie debaty w sprawie uchwały lustracyjnej (w 1992 roku – przyp. red.) Boni wypierał się, że był agentem SB i wyzywał mnie od idiotów, dałem mu słowo i go dotrzymałem. Przyznał się potem, że był agentem, od początku miałem rację – twierdził Korwin-Mikke.

28 maja 1992 roku 74-letni dziś Korwin-Mikke jako poseł na Sejm był inicjatorem tzw. uchwały lustracyjnej, w której wyniku powstała „lista Macierewicza”. Jako tajny współpracownik SB figurował na niej Boni. W wyniku m.in. realizacji tej uchwały 4 czerwca 1992 roku Sejm odwołał rząd Jana Olszewskiego.

Szantaż SB?

W 2007 roku Michał Boni, gdy dostał propozycję wejścia do rządu Donalda Tuska, ujawnił, że w 1985 roku pod wpływem szantażu podpisał deklarację współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, choć nigdy jej nie podjął. Siedem lat później, po wspomnianym incydencie na spotkaniu europosłów, Boni napisał: „Powiedziałem »dzień dobry« posłowi Korwin-Mikkemu, uderzył mnie w twarz. To nie jest normalne!!”. Zaznaczył też, że za różne rzeczy już przepraszał. – Z pokorą przyjmuję ataki! Ale jest granica! – podkreślił.

Zawiadomienie w całej sprawie złożyło MSZ. Prokuratura uznała, że doszło do naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego i wystąpiła do Parlamentu Europejskiego o uchylenie immunitetu Korwin-Mikkemu. W 2015 roku immunitet mu uchylono. Korwin-Mikke uznawał sprawę za „honorową”. Pytany, czy nie żałuje swego czynu, odparł: „Ależ skąd! Po raz drugi bym mu dołożył”.

Parlament Europejski uchylił immunitet Korwin-Mikkemu. Za sprawę spoliczkowania Boniego

zobacz więcej

W czerwcu 2015 roku prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie. Wskazała, że cel spotkania polskich posłów do PE pozostawał „w bezpośrednim związku” ze sprawowaniem mandatu. Uznała więc, że do naruszenia nietykalności doszło podczas pełnienia obowiązków służbowych przez pokrzywdzonego.

Linia obrony

Obrona Korwin-Mikkego twierdziła, że taka kwalifikacja nie ma racji bytu, bo spotkanie, na którym doszło do incydentu, nie miało związku z wykonywaniem funkcji europosła.

Korwin-Mikke w sądzie nie przyznał się do czynu. – Spoliczkowanie nie jest przestępstwem, tylko czynnością dehonorującą człowieka – wskazywał w odczytanych przez sędzię wyjaśnieniach, które złożył w prokuraturze. Boni powiedział zaś przed sądem, że „istotą norm i reguł współżycia społecznego są zasady, które znajdują swój wyraz także w przepisach prawa”.

Po trwającym ponad rok procesie, Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał Korwin-Mikkego za winnego przestępstwa z art. 222 par. 1 Kodeksu karnego i nakazał mu zapłacenie grzywny.

„Nie chodzi o karę tylko o zasady. Zasady wygrały” – napisał na Twitterze Boni, który w tym procesie jest oskarżycielem posiłkowym.

źródło:

Zobacz więcej