Folwark w krakowskim sądzie apelacyjnym

Prezesowi krakowskiego sądu uchylono immunitet, wcześniej CBA zatrzymało jego pracowników (fot. arch/PAP/Marcin Bielecki)

Praca dla krewnych, zlecenia dla rodziny i znajomych — tak wygląda działalność Centrum Zakupów dla Sądownictwa. Już w 2013 roku Najwyższa Izba Kontroli biła na alarm. Ale nikt nie zareagował. Portal tvp.info dotarł do listy zleceń, które z Centrum otrzymali znajomi i krewni ważnych urzędników Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

Korupcja w krakowskim sądzie, są zatrzymani. Chodzi m.in. o fikcyjne zamówienia

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali pięć osób związanych z aferą korupcyjną w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie. Chodzi o śledztwo w...

zobacz więcej

Sąd Apelacyjny w Łodzi uchylił niedawno immunitet byłemu prezesowi Sądu Apelacyjnego w Krakowie - Prokuratura Regionalna w Rzeszowie chce mu postawić zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej i przyjęcia korzyści majątkowej w wysokości co najmniej 376 tys. zł. Wcześniej CBA zatrzymało pracowników krakowskiego sądu: dyrektora, główną księgową oraz dyrektora Centrum Zakupów dla Sądownictwa. Były dyrektor i główna księgowa podejrzani są m.in. o przekroczenie uprawnień i przywłaszczenie pieniędzy w kwocie ponad 10 mln zł. Z kolei byłemu dyrektorowi Centrum Zakupów dla Sądownictwa prokuratura zarzuca przywłaszczenie blisko 800 tys. zł. Proceder miał trwać przynajmniej od 2013 roku.

Centrum powstało na początku 2012 roku jako Instytucja Gospodarki Budżetowej. Na podstawie rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości utworzył je Sąd Apelacyjny w Krakowie, który był jednostką nadrzędną wobec Centrum. „Podstawowym, statutowym przedmiotem działalności Instytucji będzie dokonywanie centralnych zakupów dla jednostek sądownictwa powszechnego, realizowanych na zlecenie organu założycielskiego - Sądu Apelacyjnego w Krakowie, któremu Minister Sprawiedliwości swoim Zarządzeniem z dnia 17 lutego 2012 roku nr 20/12/DB wyznaczył funkcję centralnego zamawiającego i powierzył zadanie centralizacji zakupów w kategoriach: wyposażenia i materiałów i usług” — czytamy na stronie Centrum.

Dyrektor Centrum Zakupów dla Sądownictwa musiał przedstawiać dyrektorowi Sądu Apelacyjnego w Krakowie roczne sprawozdania finansowe. W nich dokładnie było opisane, za co i komu płaciło Centrum. Andrzej P., który był dyrektorem sądu, nie kwestionował wydatków, choć wśród zleceń były też umowy z pracownikami sądu czy ich krewnymi. Centrum Zakupów dla Sadownictwa stało się folwarkiem, na którym zarabiali znajomi znajomych czy koledzy z pracy.

O tym, że w Centrum dzieje się źle, alarmowała już w 2013 roku Najwyższa Izba Kontroli. NIK uznał za niewłaściwe umowy zawierane przez Centrum z pracownikami sądu. Ale na raport pokontrolny nie zareagował dyrektor krakowskiego Sądu Apelacyjnego, który nadzorował pracę CZdS.

„Reforma sądownictwa jest w Polsce konieczna”

– W Polsce jest wielu uczciwych sędziów, ale system jest niesprawny, zbyt długo trzeba czekać na wyroki – powiedział Ryszard Czarnecki (PiS) w...

zobacz więcej

Zlecenia dla księgowej i córki

W 2013 roku Centrum podpisało umowę o dzieło z Martą K., zatrzymaną niedawno przez CBA główną księgową krakowskiego sądu. Kobieta razem z dyrektorem Sądu Apelacyjnego Andrzejem P., zatwierdzała sprawozdania finansowane Centrum Zakupów. Sprawdzała jego wydatki, a równocześnie sama miała podpisaną z Centrum umowę na 11950 zł brutto. Innymi słowy: księgowa sama kontrolowała swoją umowę.

Mało tego. Z Centrum umowę podpisaną miała też córka Marty K. Ona z kolei, jak informuje sędzia Jacek Polański, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Krakowie "sporządziła analizę zgodności ofert wykonawców z wymogami treści SIWZ dot. postępowań przetargowych". Dostała za to 2,5 tys. zł brutto. Czy rzeczywiście Centrum Zakupów dla Sądownictwa, które zajmowało się zakupami i przetargami dla wszystkich sądów w Polsce, musiało posiłkować się pracą córki głównej księgowej, która była wtedy studentką? Umowę córki kontrolowała matka, jako główna księgowa Sądu Apelacyjnego. Rzecz jasna nie zakwestionowała tego wydatku.

Finanse sędziego Waldemara Żurka pod lupą CBA. Powodem „nieścisłości”

„Zapadła decyzja o rozpoczęciu kontroli oświadczeń majątkowych sędziego Waldemara Żurka” – oświadczyło w środę Centralne Biuro Antykorupcyjne....

zobacz więcej

Umowy dla kolegów

Na tym jednak nie koniec. Umowę z Centrum Zakupów miał też Wojciech Major, zastępca dyrektora ds. administracyjnych Sądu Apelacyjnego w Krakowie. W 2013 roku CZdS zapłaciło mu 5.850,00 zł brutto za „Opracowanie arkuszy oceny pracownika oraz procedury dokonywania oceny pracowników w Centrum”. Z kolei Grzegorz Król, kierownik wydziału informatycznego Sądu Apelacyjnego w Krakowie, był konsultantem Centrum w zakresie „aktualizacji umów zawartych w ramach zakupów centralnych z punktu widzenia zmian w strukturze sądów od 01.01.2015r." Dostał za to 3,5 tys. zł brutto.

W tym samym czasie na identycznie brzmiącą usługę Centrum podpisało umowę z Zenonem Doboszem, odpowiedzialnym w krakowskim sądzie apelacyjnym za przetargi. Też dostał 3,5 tys. zł brutto. W 2012 roku Dobosz miał jeszcze trzy umowy z Centrum na zasiadanie w komisji przetargowej. Dostał za to 10,5 tys. zł brutto. — Nie będę rozmawiał o mich umowach — uciął Dobosz, kiedy zapytaliśmy go o zlecenia, które otrzymał z Centrum.

Okazuje się, że już 2013 roku w raporcie Najwyższa Izba Kontroli kwestionowała umowy zawierane przez CZdS z pracownikami Sądu Apelacyjnego w Krakowie. „Zatrudnianie osób z zewnątrz budzi jednak wątpliwości co do ich celowości. Według założeń CZdS miało być bowiem centrum wiedzy i dobrych praktyk zakupowych, dostarczające oszczędności i zapewniające transparentność procesu wyboru dostawców” — czytamy w raporcie NIK. Opiniami Izby nie przejął się jednak dyrektor administracyjny Sądu Apelacyjnego w Krakowie, który nadzorował Centrum. Pozwalał bowiem na podpisywanie kolejnych umów między pracownikami sądu a Centrum.

Sąd Apelacyjny w Krakowie (fot. arch.PAP/Jacek Bednarczyk)

Praca dla rodziny

Jak sprawdziliśmy, pracę w Centrum Zamówień dla Sądownictwa dostały osoby spokrewnione z pracownikami Sądu Apelacyjnego w Krakowie. W lutym 2012 roku Centrum zatrudniło siostrę Marty K., wówczas głównej księgowej sądu. Kobieta, mimo że nie miała wyższego wykształcenia ani doświadczenia, została specjalistą ds. księgowości. Siostra Marty K., jak twierdzi sędzia Polański, odeszła z pracy 28 listopada 2016 roku.

Od kwietnia 2015 roku w Centrum Zakupów dla Sądownictwa pracuje też syn Wojciecha Majora, zastępcy dyrektora ds. administracyjnych Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Jak wynika z informacji przekazanej przez sędziego Polańskiego, jest specjalistą ds. marketingu.

Pracę w Centrum dostał też bratanek dyrektora Centrum Zakupów dla Sądownictwa Mariana Kowalskiego. Krewny jest kierownikiem wydziału realizacji umów.

Od 2015 roku kierownikiem Wydziału Zamówień Publicznych Centrum Zakupu dla Sądownictwa jest Bartosz Pietrzkowski, prywatnie syn jednej z sędzi Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Jeszcze zanim Pietrzykowski dostał kierownicze stanowisko, prowadził kancelarię, która świadczyła usługi dla Sadu Apelacyjnego w Krakowie. Prawnik od 2013 dostał od sądu 9 zleceń. Otrzymał za nie 58,3 tys. zł netto.

źródło:
Zobacz więcej