Polski wywiad i rosyjski trop w kampanii Donalda Trumpa

Brytyjska Centrala Łączności Rządowej (GCHQ), która zajmuje się wywiadem elektronicznym, namierzyła rozmowy współpracowników Donalda Trumpa z Rosjanami (fot. PAP/EPA/Tannen Maury/Getty Images)

Polski system wywiadu elektronicznego odegrał ważną rolę w zdobyciu informacji o powiązaniach członków komitetu wyborczego obecnego prezydenta USA Donalda Trumpa z Rosjanami – donosi angielski „The Guardian”. Te same urządzenia śledziły w 2010 roku tragicznie zakończony lot samolotu Tu-154M do Smoleńska.

Szwedzkie nagrania Tu-154M

Kilka dni po katastrofie w Smoleńsku, szwedzki Instytut Obrony Radiołączności (FRA) poinformował Agencję Wywiadu, że posiada nagraną rozmowę załogi...

zobacz więcej

Według informacji dziennika „The Guardian”, brytyjska Centrala Łączności Rządowej (GCHQ), która zajmuje się wywiadem elektronicznym, namierzyła rozmowy współpracowników Donalda Trumpa z Rosjanami pod koniec 2015 roku. Brytyjczycy, jak twierdzą dziennikarze, nie szpiegowali ludzi obecnego prezydenta. Na ich podejrzane kontakty wpadli przypadkiem, śledząc rosyjskich szpiegów.

Mało tego. Według „The Guardian” ważną rolę w zdobyciu informacji o powiązaniach członków komitetu Donalda Trumpa z rosyjskimi szpiegami odegrały polskie instalacje nasłuchowe. Wszystkie zdobyte dowody przekazano Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) w USA, która zajmuje się wywiadem elektronicznym.

Nowoczesne bazy nasłuchowe wybudowano w Polsce na początku lat 90. Pieniądze na ich budowę, jak i samą technologię, przekazali wówczas Amerykanie i Brytyjczycy. Bazy są ściśle tajne. Do ich istnienia nie przyznaje się ani Agencja Wywiadu, ani Służba Wywiadu Wojskowego.

Jedną z takich instalacji wybudowano na Warmii, we wsi Świadki Iławeckie, pod koniec 1993 roku. Bazę budowała Jednostka Wojskowa 3042, której działalność jest utajniona. Nieoficjalnie wiadomo, że jest to „przykrywka” dla działalności wywiadu cywilnego. Zawołanie jednostki wyryte na odznakach to „Honor i Ojczyzna”. Obiekt w Światkach Iławeckich formalnie chroniony jest przez Straż Graniczną. Nie jest jednak własnością pograniczników. Instalacja znajdująca się na Warmii zajmuje się głównie nasłuchem nakierowanym na Rosję.

Pełna kontrola

W 2009 roku, razem z dziennikarzami TVP Olsztyn, przygotowałem materiał o tajnej instalacji nasłuchowej na Warmii. Rozmawialiśmy wówczas z Gromosławem Czempińskim, który był szefem Urzędu Ochrony Państwa, kiedy budowano tajną bazę na Warmii. Potwierdził, że znajdujące się tam urządzenia przekazali polskiemu wywiadowi Brytyjczycy i Amerykanie. — Jak zbudowali, powiedziałem: „panowie, wybaczcie, ale to jest nasze”. Powiedzieli: „oszukałeś nas. Mówię: „panowie, nie, będziecie mieli dostęp do materiałów”. To wszystko. Mieliśmy pełną kontrolę, przynajmniej za moich czasów, nad tym, co się tam znajduje. I zawsze była polska obsługa — mówił w 2009 gen. Czempiński.

Instalacja w Świadkach Iławeckich zajmuje się wywiadem elektronicznym ukierunkowanym na Rosję. Nie jest jedyną na terenie Polski. Ale jak twierdzą nasze źródła w służbach, jedną z najważniejszych. Według informacji „Guardiana” poza Polską podsłuchem Rosji zajmują się instalacje w Estonii, Niemczech, Australii, Wielkiej Brytanii i Kanadzie.

Kolejny Snowden? Pracownik NSA miał wykraść tajne kody do szpiegowania obcych rządów

FBI aresztowała współpracownika Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) podejrzanego o wykradzenie i udostępnienie osobom trzecim ściśle tajnych...

zobacz więcej

Gdzie jest nagranie Tu-154M?

Co ciekawe, w zasięgu działalności polskich instalacji nasłuchowych znajdował się 10 kwietnia 2010 roku samolot Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem. Zginęło wówczas 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką. Polska prokuratura nie dysponuje jednak żadnymi nagraniami od rodzimych służb. Jedyne, niezależne, zostały nam przekazane przez szwedzki Instytutu Obrony Radiołączności (FRA). To cywilna agenda rządowa odpowiedzialna za wywiad łączności. Od lat blisko współpracuje z Agencją Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) USA, zajmującą się globalną inwigilacją elektroniczną. Według Edwarda Snowdena, byłego pracownika NSA, Szwedzi byli najważniejszym ogniwem w nasłuchu Rosji. W jednej z notatek ujawnionych przez Snowdena przedstawiciele amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego dziękowali FRA za kontynuację pracy, jaką jest „cel rosyjski”, którym są m.in. „rosyjscy przywódcy". Przedstawiciele NSA nazywają Instytut „kluczowym partnerem”. Mało tego, FRA od lat blisko współpracuje z Polską Agencją Wywiadu i wspólnie wykonała z nią przynajmniej kilka operacji nasłuchowych skierowanych na wschód – na Rosję i Białoruś.

Nieoficjalnie polskie służby utrzymują, że 10 kwietnia 2010 roku nie monitorowały lotu prezydenckiego samolotu. Szwedzka FRA też tego nie robiła. Instytut nagrał rozmowy przypadkiem, śledząc Rosjan. Tak samo w 2015 roku Polacy przypadkiem zdobyli część dowodów na powiązania ludzi z komitetu wyborczego Trumpa z rosyjskimi służbami.

źródło:
Zobacz więcej