„GP”: wywiad zakazał informowania o katastrofie smoleńskiej

Miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu (fot. wikipedia.org/Serge Serebro)

Zawartość dokumentów Służby Wywiadu Wojskowego z pierwszych dni po katastrofie smoleńskiej jest szokująca: wywiad zakazał przekazywania informacji na temat przyczyn tragedii, gdyż zaszkodziłoby to Rosji i wzmocniło opozycję – pisze „Gazeta Polska”.

„W 10 proc. pochówków pomylono ciała. To są dowody, że państwo zawiodło”

– Siłę i stan państwa sprawdza się w sytuacjach kryzysowych. Smoleńsk był sytuacją kryzysową. Nasze państwo nie działało – stwierdził w programie...

zobacz więcej

Kwiecień i maj 2010 r. były najważniejszymi miesiącami, jeśli chodzi o pozyskiwanie dowodów w sprawie katastrofy smoleńskiej. Wrak i jego elementy wciąż znajdowały się na miejscu tragedii, a do polskich służb i instytucji zgłaszali się informatorzy oraz świadkowie. Niestety – szansę tę zaprzepaszczono, i to świadomie – czytamy w tygodniku.

Gazeta informuje, że w pierwszych dniach nasze służby pracowały normalnie i zbierały dowody, które mogły też obciążać Rosjan. Zwrot miał nastąpić 16 kwietnia 2010 roku, czyli zaledwie sześć dni po katastrofie, kiedy w jednym z raportów polskich służb poinformowano, że „według specjalnej rosyjskiej komisji rządowej kierowanej przez Władimira Putina wykluczono niesprawność samolotu i wybuch na jego pokładzie. Przyczyną katastrofy miał być błąd ludzki, czyli błąd pilotów”.

Powodem podporządkowania się rosyjskiej wersji – jak twierdzi „GP” – był strach przed konfliktem z Rosją i obawa, że mogłoby to wzmocnić ówczesną opozycję. W raporcie polskich służb z 18 kwietnia miało być napisane, że „w razie uznania rosyjskiej winy dojdzie do politycznej katastrofy o międzynarodowych reperkusjach”, a uznanie winy Rosji groziłoby „podjęciem przez opozycję ataku na rząd Donalda Tuska”.

źródło:
Zobacz więcej