RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Trump: atak chemiczny w Syrii to afront dla ludzkości

We wtorek trujący gaz zabił od 72 do ponad stu osób (fot. PAP/EPA/STRINGER)
We wtorek trujący gaz zabił od 72 do ponad stu osób (fot. PAP/EPA/STRINGER)

Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że użycie broni chemicznej w Syrii zmieniło jego podejście do konfliktu w Syrii. Amerykańska ambasador przy ONZ Nikki Haley dała do zrozumienia, że Stany Zjednoczone mogą podjąć w Syrii jednostronne działania.

Syria: nawet sto ofiar ataku lotniczego. Użyto gazów bojowych?

Co najmniej 65 osób zginęło, a 350 zostało rannych we wtorek rano w ataku z powietrza w prowincji Idlib na północnym zachodzie Syrii –...

zobacz więcej

Jeszcze w ubiegłym tygodniu przedstawiciele Białego Domu mówili, że Stany Zjednoczone nie będą już dążyć do odsunięcia od władzy prezydenta Baszara al-Asada uznając ten cel za nierealistyczny. Wczoraj prezydent Donald Trump oświadczył, że atak na niewinnych cywilów stanowił naruszenie wielu nieprzekraczalnych linii.

– Ten atak na dzieci wywarł na mnie ogromne wrażenie. To była okropna rzecz. Mój stosunek do konfliktu syryjskiego i do Asada bardzo się zmienił – mówił amerykański prezydent. I choć Donald Trump powstrzymał się od krytyki Moskwy, to w Radzie Bezpieczeństwa ONZ doszło do ostrego sporu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rosją.

„Możemy być zmuszeni do samodzielnych działań”

Pokazując zdjęcia ofiar ataku ambasador USA Nikki Halley zarzuciła Rosji, że chroniąc reżim Asada ponosi współodpowiedzialność za atak. – Kiedy ONZ notorycznie nie jest w stanie działać kolektywnie, przychodzi taki moment, że jako państwo możemy być zmuszeni do podjęcia samodzielnych działań - ostrzegła Haley pytając, jak wiele dzieci jeszcze będzie musiało zginąć, zanim Rosja zacznie się tym przejmować. Zastępca ambasadora Rosji Władimir Safronkow określił atak w Syrii mianem prowokacji zorganizowanej przez terrorystów.

Z kolei amerykański sekretarz stanu Rexa Tillerson powiedział, że nastał czas, by Rosja zastanowiła się, czy będzie nadal wspierać prezydenta Syrii Baszara al-Asada.

Mocne słowa w ONZ. „Ile jeszcze dzieci musi umrzeć, żeby Rosja zaczęła się przejmować”

Spór w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Syrii. Stany Zjednoczone, Francja i Wielka Brytania oskarżyły Rosję o współodpowiedzialność za atak z...

zobacz więcej

W wyniku wtorkowego nalotu na miasto Khan Shejkhun trujący gaz zabił od 72 do ponad stu osób. Kraje zachodnie i syryjska opozycja twierdzą, że nalotu dokonały syryjskie wojska rządowe. Turcja twierdzi, że doszło do zbrodni przeciwko ludzkości. Władze Syrii odrzucają oskarżenia.

Doszło do ataku chemicznego

Światowa Organizacja Zdrowia i Lekarze bez Granic potwierdzili, że doszło do ataku chemicznego. Miejscowi lekarze donieśli, że na miasto zrzucono sarin, czyli gaz paraliżujący układ nerwowy. Izraelski wywiad twierdzi, że zielone światło do nalotu miał dać ktoś z najwyższego rangą otoczenia syryjskiego prezydenta. Sprawę badają eksperci z ONZ.

W związku z atakiem na wniosek Francji zwołano nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej