Boss gangu chciał umknąć CBŚP, chowając się między gołębiami

Setki tysięcy złotych miesięcznie zarabiał kielecki gang na wstawianiu do miejscowych lokali nielegalnych automatów do gier. Grupę rozbili funkcjonariusze CBŚP z Kielc, których w akcji zatrzymań i zabezpieczenia automatów musiała wspierać ponad setka kolegów z innych miast oraz funkcjonariusze służb celno-skarbowych. Boss grupy liczył, że umknie obławie chowając się w swoim gołębniku, w którym urządził sobie kryjówkę.

Państwowy monopol na automaty do gry? Jest projekt nowej ustawy hazardowej

Do Sejmu trafił projekt nowej ustawy hazardowej. Rząd chce by monopol na ustawianie punktów z automatami o niskich wygranych miało państwo. Projekt...

zobacz więcej

Kontrolowanie przez grupy przestępcze automatów do gier o niskich wygranych (znanych lepiej, jako „jednoręcy bandyci”) to jedno z bardziej dochodowych przedsięwzięć w półświatku. Jedna tylko „maszyna” wstawiona w lokalu o dobrej lokalizacji może przynieść miesięcznie kilkadziesiąt tysięcy złotych zysku.

Policjanci i celnicy regularnie zatrzymują setki automatów, ale kolejne bardzo szybko wracają na miejsce. Bo grupa dysponująca kilkudziesięcioma maszynami, może zarabiać na nielegalnym hazardzie więcej niż bardziej ryzykownego haraczowania agencji towarzyskich. 

„Jednoręcy bandyci” za każdym rogiem. Ustawa antyhazardowa nie działa

Miała rozprawić się z automatami i zniechęcić Polaków do wynalazków typu „jednoręki bandyta”. Tymczasem – choć kosztowała budżet państwa ponad dwa...

zobacz więcej

Wielka obława

Funkcjonariusze CBŚP namierzyli gang, który wstawiał automaty do lokali w Kielcach i okolicach. Grupą kierował znany lokalny kryminalista, który zwerbował do współpracy znajomego po fachu i kilku „akwizytorów”. – Funkcjonariusze CBŚP ustalili, że grupa działała od połowy 2016 roku. Urządzenia należącego do podejrzanych nie miały koncesji i nie były nigdzie rejestrowane. W ciągu kilkunastu tygodni funkcjonariusze ustalili kompletny skład grupy przestępczej i adresy lokali, do których wstawiono automaty – powiedziała tvp.info kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

Kiedy śledczy uznali, że zebrali wystarczające dowody do uderzenia w grupę, to wkroczyli do akcji. W tym samym czasie, kilkanaście ekip policyjnych pojawiło się w ustalonych miejscach. Policjantów z Kielc wspierali koledzy z Radomia, Łodzi, Krakowa i Katowic oraz funkcjonariusze służb celno-skarbowych. Do członków gangu z kryminalna przeszłością wysłano antyterrorystów. Zachodziła obawa, że obaj gangsterzy mogą być uzbrojeni i stawiać opór.

Uderzenie w gang kontrolujący nielegalne automaty hazardowe (fot. CBŚP)

Udawał gołębia?

Siedmiu z ośmiu członków bandy zatrzymano bez większych problemów. Nieco problemów, nastręczyło funkcjonariuszom znalezienie herszta bandy. Z informacji policyjnych wynikało, że mężczyzna miał być w domu. Jednak, gdy funkcjonariusze wkroczyli na jego posesję, okazało się, że ten zniknął. Przeszukano wszystkie pomieszczenia w domu, a po gangsterze nie było śladu. Uwagę funkcjonariuszy zwrócił profesjonalny gołębnik. Boss był, bowiem zapalonym miłośnikiem tych ptaków. Funkcjonariusze przeszukali te pomieszczenia, ale również nie znaleźli w nim poszukiwanego. Ich uwagę zwróciła jednak jedna ścianka działowa. Okazało się, że można ją tak przesuwać, że tworzyła specyficzną kryjówkę. I tam znaleziono bossa.

Policjanci zabezpieczyli 44 maszyny hazardowe i pieniądze oraz samochody o wartości 350 tys. złotych. W kieleckiej Prokuraturze Okręgowej, członkowie gangu usłyszeli zarzuty związane z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej i przestępstwami karno-skarbowymi, za co grozi im do 5 lat więzienia.

Miłośnik gołębi odpowie dodatkowo za kierowanie gangiem.

Uderzenie w gang kontrolujący nielegalne automaty hazardowe (fot. CBŚP)

źródło:
Zobacz więcej