Populista czy konserwatysta? Bitwa o Holandię trwa

Geert Wilders czy Mark Rutte? Prawie 13 milionów Holendrów wybiera 150-osobowy parlament. Wybory w tym małym kraju mogą mieć duże znaczenie dla całego kontynentu. Ewentualne zwycięstwo antyislamskiego populisty może zburzyć unijny porządek i wpłynąć na zbliżające się wybory prezydenckie we Francji.

„Holandia stała się chorym państwem”

Sąd wydał wyrok w sprawie holenderskiego polityka Geerta Wildersa, uznając go winnym dyskryminacji i wzbudzania nienawiści przeciwko obywatelom...

zobacz więcej

Holandia idzie na pierwszy ogień z trzech krajów założycielskich Unii Europejskiej, w których w tym roku odbywają się wybory. To ważna bitwa. W oczach wyborców unijny dobrobyt przegrywa wobec kwestii zachowania tożsamości narodowej, co jest tym bardziej uderzające, że gospodarka Holandii świetnie sobie radzi w eurostrefie.

Holenderskie wybory są uważnie obserwowane przez Francję i Niemcy, a Wilders, porównywany również do prezydenta Donalda Trumpa, otwarcie mówi o „europejskiej wiośnie”.

Najnowsze sondaże

„Europejska wiosna” po Wielkiej Brytanie może zagościć w Holandii. W środowych wyborach do parlamentu Holendrzy mają wyłonić 150 nowych deputowanych. Do wyboru mają całe spektrum ugrupowań, wśród których do niedawna liderem sondaży była prowadząca antymuzułmańską kampanię Partia na rzecz Wolności (PVV) Geerta Wildersa. Na przełomie roku oddanie na nią głosu deklarował co piąty badany.

Od tego czasu sytuacja się jednak zmieniła i teraz na prowadzenie wysunęli się liberałowie, czyli Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji (VVD) premiera Marka Ruttego. Ze zagregowanych wyników sondaży wynika, że VVD może liczyć na 16,6 proc. głosów, tymczasem PVV Wildersa na 14,3 proc. Wynik jest jednak niepewny, bo różnica między kilkoma ugrupowaniami zajmującymi czołowe miejsca w sondażach jest na poziomie błędu statystycznego.

Niezależnie od tego, która partia wygra wybory, do rządzenia potrzebna będzie jej koalicja. Oznacza to, że sterów władzy nie obejmie Wilders, bo współpracę z nim wykluczają inne główne ugrupowania.

Prezydent Turcji o Holandii: kraj niedobitków nazizmu i faszystów

Jako kraj „niedobitków nazizmu, faszystów” określił w sobotę Holandię prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. Miało to miejsce po tym, jak rząd...

zobacz więcej

Kampania w cieniu dyplomatycznego sporu

Sama kampania wyborcza, w której jednym z głównych wątków jest kwestia tożsamości narodowej i podejścia do imigrantów, została od weekendu zdominowana przez kryzys dyplomatyczny między Holandią i Turcją. Konflikt wybuchł, gdy władze w Hadze zakazały przedstawicielom Ankary udziału w wiecach na terytorium Holandii. Reprezentanci tureckiego rządu chcieli agitować w tym kraju w ramach kampanii przed kwietniowym referendum konstytucyjnym w Turcji.

Meindert Fennema, politolog z Uniwersytetu Amsterdamskiego uważa, że na całej sytuacji traci Wilders, który nie może podtrzymać swojej retoryki i oskarżać szefa holenderskiego rządu o tchórzostwo wobec islamu oraz brak woli walki o interesy kraju. – Kryzys dyplomatyczny jest teraz zdecydowanie głównym tematem kampanii. Pomaga to Ruttemu, ale też chrześcijańskim demokratom – powiedział Fennem.

Konflikt z Turcją był jednym z ważniejszych tematów długo oczekiwanej debaty pomiędzy Wildersem i Ruttem. Ich poniedziałkowe starcie w auli uniwersytetu w Rotterdamie było okazją do wyraźnego zamanifestowania stanowisk. Wilders zaproponował usunięcie ambasadora Turcji z Holandii, na co premier odpowiedział, że rząd nie będzie eskalował powstałej sytuacji. Jest różnica pomiędzy tweetowaniem z kanapy a rządzeniem krajem - zwracał się do Wildersa Rutte, odnosząc się do jego kampanii opartej na mediach społecznościowych.

teraz odtwarzane
Piotr Wawrzyk nt. sytuacji wyborczej w Holandii

Holandia boi się rosyjskich hakerów. Głosy w wyborach będą liczone ręcznie

Z obawy, że przestarzały system informatyczny może łatwo paść ofiarą hakerów, holenderskie władze ogłosiły, że liczenie głosów w marcowych wyborach...

zobacz więcej

Skąd się wziął Wilders?

Wilders jest najmłodszym synem z katolickiej rodziny z Limburgii. Jego matka, córka wojskowego, urodziła się w Indonezji i Geert ma kuzynów będących w części Indonezyjczykami.

Jego program jest radykalny. Nawołuje do zamknięcia meczetów (jest ich ok. 475) i medres, zakazu sprzedaży Koranu, prewencyjnego aresztowania radykalnych muzułmanów i wstrzymania imigracji z muzułmańskich krajów. Najbardziej obchodzi go tożsamość holenderska i dokonująca się według niego islamizacja kraju. Według holenderskiego urzędu statystycznego CBS imigranci z krajów nieeuropejskich w 2015 roku stanowili 12,1 proc. ludności, a ponad 5 proc. to muzułmanie,

Wilders sam w swojej mowie w listopadowym procesie podkreślał, że „obywatele nie tolerują już panującej sytuacji”. Hasło jego kampanii odwołuje się do tradycyjnego patriotyzmu Holendrów: „Holandia znowu dla nas”.



Popularność Wildersa rośnie od kilkunastu lat. Na jego pozycję miały wpływ wydarzenia z maja 2002 roku, kiedy to spłonęło kilka meczetów. Do tego czasu współżycie Holendrów z muzułmanami (jest ich obecnie w 17-milionowej Holandii blisko 900 tys.) wydawać się mogło bezproblemowe.

Śmierć Pima Fortuyna

W 2002 roku, na 10 dni przed ówczesnymi wyborami, ofiarą morderstwa padł mający szanse zostać premierem Pim Fortuyn, założyciel prawicowej LPF (Lista Pima Fortuyna), opowiadający się za nacjonalizmem kulturowym. Ten profesor socjologii islam nazywał zacofaną kulturą i nawoływał do powstrzymania napływu imigrantów.

Fortuyn, który był homoseksualistą, zdaniem jego bliskiego współpracownika Ronalda Sorensena zwalczał nietolerancję. Zagrożenie upatrywał w konserwatywnym islamie. Po upływie dwóch lat od śmierci został uznany w sondażu telewizji KRO za „największą” osobistość w historii Holandii, wyprzedziwszy w popularności Annę Frank, Rembrandta i Vincenta van Gogha.

...i Theo van Gogha

W listopadzie 2004 r. islamski ekstremista zabił reżysera filmowego i krytyka islamu Theo van Gogha. Morderca - 26-letni naturalizowany Marokańczyk, przybił ofierze nożem do klatki piersiowej list, grożący życiu Wildersa i Ayaan Hirsi Ali - Holenderki pochodzącej z Somalii, działaczki politycznej i współpracowniczki van Gogha przy filmie o obrzezaniu kobiet w części muzułmańskich krajów.

Odtąd Wilders żyje pod 24-godzinną ochroną policyjną. Porusza się w konwoju opancerzonym samochodem, na wiecach nosi kamizelkę kuloodporną. Kiedy wzrasta poziom zagrożenia, nie wie, gdzie spędzi noc. Nawet kiedy odwiedza Budapeszt, skąd pochodzi jego żona, przygotowywane są dla niego na wszelki wypadek alternatywne bezpieczne lokale.

Belgijski scenariusz?

Wynik wyborów i izolacja Wildersa to dopiero początek problemów. Wyznaniem będzie stworzenie koalicji. Rozbieżne poglądy na to, ilu imigrantów Holandia może przyjąć, utrudnią wyłonienie rządu, nawet jeśli Holendrzy są przyzwyczajeni do systemu tzw. „poldermodel” - wypracowywania konsensusu, wzorowanego na współpracy przy utrzymaniu i ochronie terenów zalewowych.

Holandii może grozić powtórka sytuacji z sąsiedniej Belgii, gdzie w latach 2010-11 rozmowy koalicyjne trwały 541 dni.

źródło:
Zobacz więcej