Burza wokół ambasadora RP w Berlinie. Był zarejestrowany jako TW „Wolfgang”

(fot. tvp.info/Paweł Chrabąszcz)

Portale piszą o współpracy z SB prof. Andrzeja Przyłębskiego, polskiego ambasadora w Niemczech. Opozycja żąda wyjaśnień. Tymczasem o teczce TW „Wolfgang” prawie rok temu pisał już Cezary Gmyz.

IPN udostępnia nowy inwentarz archiwalny. Pozwoli sprawdzić, kto pracował w SB

Nowy inwentarz archiwalny IPN pozwala każdemu obywatelowi sprawdzić, kto pracował w SB, kto był tajnym współpracownikiem, a kto był osobą...

zobacz więcej

Prawie 1,7 miliona razy skorzystano już z nowego inwentarza archiwalnego IPN, który udostępniono w poniedziałek. Pozwala każdemu sprawdzić, kto pracował w SB, kto był tajnym współpracownikiem, a kto był osobą pokrzywdzoną. W sieci zawrzało. Na kilku portalach pojawiła się informacja, że ambasador RP w Berlinie prof. Andrzej Przyłębski był zarejestrowany jako TW „Wolfgang”.

Sprawa opisana już rok temu

W inwentarzu archiwalnym rzeczywiście istnieje wpis dotyczący Przyłębskiego, prywatnie męża prezes TK Julii Przyłębskiej. Z opisu wynika, że dotyczy okresu 1979-1980 i zawiera 40 stron.

Tymczasem o teczce „Wolfganga” w maju ubiegłego roku pisał Cezary Gmyz w „Do Rzeczy”, kiedy kandydatura prof. Przyłębskiego pojawiła się w kontekście fotela ambasadora RP w Berlinie. Poinformował wówczas, że z zapisów w bazie Archiwum Cyfrowego IPN wynika, że SB interesowała się Przyłębskim od 1975 r. Jednak z inwentarza IPN wynika, że teczka TW „Wolfgang” zawiera dokumenty obejmujące lata 1979-1980. To zdaniem Gmyza okres, w którym SB uznawała go za tajnego współpracownika. Teczka nie była wówczas dostępna w IPN, bo wypożyczyła ją Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego sprawdzając przeszłość ówczesnego kandydata na ambasadora.

Ambasador zaprzecza


Z tego co ustalił Gmyz wynika, że ambasadorowi wydano certyfikat dostępu do informacji niejawnych. – W praktyce oznacza to, że uznano, iż profesor napisał prawdę w ankiecie bezpieczeństwa. W ankiecie tej zaprzeczył współpracy z komunistycznymi służbami – mówi dziennikarz TVP. Z informacji, do jakich dotarł Gmyz wynika, że Przyłębski jako młody człowiek jadąc do rodziny w Wielkiej Brytanii miał zdać relację z tego wyjazdu. Jego spotkanie z funkcjonariuszami odbyło się w ówczesnym wydziale paszportowym. Jak ustalił Cezary Gmyz, IPN do tej pory nie wdrożył procedury sprawdzającej inny dokument, jakim jest oświadczenie lustracyjne składane przez każdego dyplomatę.

PO żąda wyjaśnień

Wyjaśnień od premier ws. rzekomej współpracy Przyłębskiego z SB oczekuje opozycja. – Domagamy się wyjaśnienia tej sprawy, ambasador Polski w Berlinie powinien być tutaj absolutnie poza podejrzeniem. Oczekujemy albo natychmiastowego stanowiska pani premier Beaty Szydło co do tego, że jest to po prostu nieprawda, albo natychmiastowej dymisji pana ambasadora – podkreślił Tomasz Siemoniak z PO.

Przyłębski dementował

Już rok temu profesor Przyłębski zaprzeczał, że współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. – Kandydując na ambasadora, przeszedłem całą procedurę.Wypełniłem specjalną ankietę, w której było również pytanie o związki z komunistycznymi służbami specjalnymi – mówił wówczas w „Do Rzeczy”.

„Przechodził kilkakrotnie standardową procedurę sprawdzającą”

MSZ poinformowało, że nie posiada informacji, aby IPN podważył prawdziwość oświadczenia ambasadora Polski w Niemczech Andrzeja Przyłębskiego, w którym ten zaprzeczył współpracy z SB. „Dyplomata kilkakrotnie przechodził procedurę sprawdzającą – informuje resort. Sprawa sygnatury w IPN „jest znana" MSZ. MSZ w oświadczeniu podkreśla, że „sprawa sygnatury w IPN jest znana” resortowi.

„Jednocześnie informujemy, że ambasador Andrzej Przyłębski przechodził kilkakrotnie standardową procedurę sprawdzającą, dokonaną przez właściwe w tej kwestii służby. Chcielibyśmy podkreślić, że za procedurę nie odpowiada Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Nie zajmuje się ono również kwestiami lustracyjnymi" – zaznaczyło ministerstwo.

„Według naszej wiedzy ambasador złożył oświadczenie, w którym zaprzeczył, iż miałby współpracować ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. MSZ nie posiada informacji, aby IPN podważył prawdziwość oświadczenia ambasadora i skierował sprawę do Sądu Lustracyjnego" – podkreśla MSZ. „Dodatkowo uprzejmie informujemy, że prof. Andrzej Przyłębski od czerwca 2016 roku dysponuje wysokim dopuszczeniem do tajemnicy państwowej. Przypominamy także, że był już wcześniej zatrudniony w Ambasadzie RP w Kolonii (a następnie w Berlinie)" – dodaje resort.

źródło:
Zobacz więcej