Słowacy i Węgrzy przeciw produktom gorszej jakości z Zachodu. Poskarżą się do KE

Słowacy podczas analiz stwierdzili, że w soku pomarańczowym nie było... soku pomarańczowego (fot. Flickr/ Geoff Peters)

Węgrzy i Słowacy zwrócą się do Komisji Europejskiej, by przyjrzała się żywności, którą na ich lokalne rynki sprzedają zagraniczne koncerny. Nie są gołosłowni, ponieważ przeprowadzili badania laboratoryjne. Ich inicjatywę wspierają państwa całej Grupy Wyszehradzkiej. Jak dowiedział się portal tvp.info, do polskiego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie zgłaszają się masowo konsumenci, którzy skarżą się na jakość produktów zachodnich koncernów.

Maliszewski: umowa CETA szkodliwa dla polskich rolników

– Umowa CETA jest szkodliwa dla polskich rolników. Stawia rolników polskich w bardzo niekorzystnej sytuacji, rolnictwo kanadyjskie i amerykańskie...

zobacz więcej

– Apelujemy do Komisji Europejskiej, aby zajęła się sprawą podwójnej jakości produktów spożywczych – powiedział w czwartek w Warszawie premier Czech Bohuslav Sobotka po spotkaniu szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej.

Sobotka na wspólnej konferencji prasowej premierów Polski, Czech, Węgier i Słowacji wyraził satysfakcję, że podczas spotkania poruszona została kwestia „podwójnej jakości” produktów spożywczych w krajach zachodniej Europy i w naszym regionie.

– Polska popiera wszelkie działania zmierzające do eliminowania nieuczciwych praktyk rynkowych i ochrony interesów konsumentów. Popiera także wspólny wniosek państw GV4 do KE o zbadanie tego zjawiska, uwzględnienie Rezolucji PE z czerwca 2013r. w tej sprawie oraz podjęcie odpowiednich działań na poziomie UE – powiedział portalowi tvp.info Dariusz Mamiński z biura prasowego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Słowackie i węgierskie badania

Węgrzy i Słowacy twierdzą, powołując się na badania, że niektóre artykuły sprzedawane w Europie Środkowej i Wschodniej pod tą samą nazwą co na Zachodzie, są gorszej jakości, mają też mniejszą gramaturę.

Słowackie ministerstwo rolnictwa podało, że przebadano 22 produkty spożywcze tych samych marek ze sklepów w Bratysławie i w austriackich miastach położonych nieopodal słowackiej granicy. Okazało się, że znacznie różniły się smak, skład i jakość produktów, które tak naprawdę powinny być takie same. Np. w sokach pomarańczowych, które były w sklepach w Bratysławie, nie stwierdzono… soku pomarańczowego. Testy laboratoryjne zlecono słowackiemu Urzędowi ds. Jakości Żywności.

Resorty rolnictwa Węgier i Słowacji chcą, by Komisja Europejska podjęła kroki, które wyeliminują „stosowanie podwójnych standardów jakości”. Twierdzą, że międzynarodowe koncerny nieuczciwie postępują z biedniejszymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej.

Słowackie organizacje obrony praw konsumentów od dawna alarmowały, że popularne zachodnie marki używają gorszej jakości składników do produkcji jedzenia, które wędruje na rynki Europy Środkowo-Wschodniej.

Zagraniczne koncerny przyznają jednak, że inne produkty wypuszczają na rodzimy rynek, a inne – po przeprowadzeniu testów konsumenckich – sprzedają na eksport.

Skład dostosowywany po testach

– Produkty zachodnich firm, które trafiają na nasz rynek, są testowane w Polsce z udziałem polskich konsumentów. Dostosowywany jest ich skład, a co za tym idzie także cena. Konsumenci w Europie Środowo-Wschodniej mają niższą siłę nabywczą i zdecydowanie wolą kupować towary za niższą cenę – powiedziała Agnieszka Górnicka z Inquiry Market Research.

– Nie jest tajemnicą, że np. produkty chemii gospodarczej sprzedawane w Niemczech mają w porównaniu z tymi, które trafiają do nas, inny skład. Na rynki państw naszego regionu stosuje się po prostu tańszą recepturę – tłumaczy Górnicka.

– Inaczej sprawa ma się z produktami spożywczymi. W ich przypadku skład jest zawsze dostosowywany do smaku konsumentów na lokalnym rynku. Na przykład majonez, który jedzą Brytyjczycy, dla nas jest po prostu niejadalny – dodała.

Węgrzy poskarżą się do KE na „podwójne standardy jakości” produktów

Ten temat zaciekawi osoby zaintrygowane ogłoszeniami sprzedawców, typu: „u nas prawdziwa chemia z Niemiec”. Okazuje się, że Węgrzy i Słowacy...

zobacz więcej

„Podstawą odpowiednie oznakowanie”

– W przypadku, jeśli między produktami oferowanymi pod tą samą nazwą handlową w różnych państwach członkowskich istnieją faktyczne różnice, to wg przepisów unijnych cel, jakim jest ochrona konsumentów, może zostać osiągnięty za pomocą odpowiedniego oznakowania. Umieszczenie odpowiedniej informacji na etykiecie umożliwia konsumentom w państwie członkowskim, w którym wyrób ten jest wprowadzany do obrotu, poznanie jego prawdziwego charakteru oraz odróżnienie od produktu, z którym mógłby być mylony – tłumaczy Dariusz Mamiński z min. rolnictwa.

Jak dodał, „zasady unijne stanowią, że jeżeli żywność spełnia wymagania przepisów prawa i jest zgodna z deklaracją producenta, służby kontrolne nie mają podstaw do kwestionowania jej jakości”.

– Wszystkie produkty na rynku UE, w tym w Polsce, muszą być oznakowane zgodnie z przepisami, gwarantując pełny dostęp konsumentów do informacji niezbędnych przy podejmowaniu decyzji zakupowych, w tym również dotyczący składu produktów i ich gramatury. Zgodnie z przepisami UE, informacje kierowane do konsumentów nie mogą zawierać jakichkolwiek danych mogących wprowadzić w błąd co do cech produktu. Problematyczne jest porównywanie cen sprzedaży produktów, na które składa się szereg czynników – powiedział przedstawiciel resortu.

Polska żywność smakuje za granicą. Najbardziej słodycze

Produkty spożywcze znad Wisły kontynuują podbój światowych rynków. Motorami ekspansji mają być w tym roku przede wszystkim przetwory zbożowe, mięso...

zobacz więcej

Sprawa testów konsumenckich

– Nie prowadziliśmy badań dotyczących odczuć konsumenckich co do różnic pomiędzy produktami oferowanymi na terenie państw UE. Zadaniem organów kontrolnych, takich jak nasz, jest sprawdzanie zgodności oferowanych na rynku produktów z obiektywnymi kryteriami wskazanymi w przepisach albo sprawdzanie deklaracji umieszczanych przez przedsiębiorców na opakowaniach. Odczucia konsumentów dotyczą natomiast na tyle subiektywnych kryteriów, jak wygląd, smak, czy zapach, które trudno skwantyfikować w prawie i ustanowić je punktem odniesienia dla prowadzonych inspekcji. Można rozważać, aby testy konsumenckie były prowadzone przez niezależne instytuty naukowe lub organizacje konsumenckie, ponieważ – szczególnie te ostatnie – w znacznej mierze dbają o zwiększanie świadomości konsumenckiej czy wpływanie na zmianę linii postępowania przedsiębiorców – powiedział portalowi tvp.info Dariusz Łomowski, zastępca dyrektora Departamentu Inspekcji Handlowej UOKiK.

„Od zasobności portfela zależy, co wybieramy”

– Docierają do nas sygnały od konsumentów, ale raczej są to jednostkowe sytuacje. Musimy pamiętać, że zgodnie z prawem każdy proszek musi być bezpieczny dla użytkowników, bo w zakresie ochrony życia i zdrowia konsumentów przepisy w całej Unii Europejskiej są identyczne. W tym zakresie przedsiębiorcy konkurować między sobą nie mogą, bo tu mamy sytuację zero-jedynkową: albo coś jest bezpieczne albo nie jest. Producenci konkurują między sobą w inny sposób, czyli jakością handlową, kryteriami użytkowymi, które powodują, że proszek inaczej pachnie, czy inaczej wygląda i jest dostosowany do preferencji określonych konsumentów na określonym rynku. Może się w rezultacie okazać, że choćby ten wspomniany proszek „prosto z Niemiec” jest bardziej pachnący, ale też i droższy od towaru z supermarketu. Od każdego z nas, konsumentów, od naszych preferencji, czy zasobności portfeli będzie zależało, który produkt wybierzemy – powiedział Łomowski.

źródło:
Zobacz więcej