Największy Chrystus na świecie

Tak dużego pomnika Chrystusa, jaki powstaje w Świebodzinie w Lubuskiem, jeszcze nie było. Największym wyzwaniem będzie przymocowanie głowy i ramion do stojącego już korpusu. Dolnośląski pomnik Chrystusa Króla ma być o kilka metrów wyższy od figury górującej nad Rio de Janeiro. Odsłonięcie – w listopadzie.

Najpierw rozmiary: całkowita wysokość wznoszonego pomnika przekroczy 50 metrów, z czego 16 metrów to usypany kopiec. 33-metrowa figura będzie zwieńczona dwumetrową pozłacaną koroną. O średnicy 3,5 metra. Chrystus Zbawiciel z Rio mierzy 30 metrów i jest postawiony na 7-metrowym cokole. Pomnik upamiętniający setną rocznicę niepodległości Brazylii zaprojektował Paul Landowski, francuski rzeźbiarz polskiego pochodzenia. Odsłonięcia dokonano w 1931 roku.

Świebodziński kolos powstaje przy ul. Sulechowskiej. Projekt realizuje parafia pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego jako – jak podano na stronie internetowej – wotum wdzięczności za opiekę Bożą.

O budowę pomnika zabiegał już w 2001 roku jego pomysłodawca, proboszcz parafii – ksiądz Sylwester Zawadzki. Ksiądz od początku widział monument w gigantycznej skali – wielkością miał przypominać statuę z Rio. Wcześniej, 26 listopada 2000 roku biskup Adam Dyczkowski powierzył miasto i gminę Świebodzin opiece Chrystusa Króla. 2006 r. rada miasta podjęła uchwałę w sprawie ustanowienia Chrystusa Króla patronem miasta i gminy.

Biskup Dyczowski mówi, że datę odsłonięcia – 21 listopada – wyznaczono nieprzypadkowo. Tego dnia przypada w Kościele uroczystość Chrystusa Króla. Ale jednocześnie przyznaje, że z gigantyczną rzeźbą są kłopoty techniczne. Nie wiadomo, jak zainstalować na ustawionym już korpusie potężne ramiona wraz z głową. Operacja może być niebezpieczna. Potrzebny będzie specjalny dźwig albo śmigłowiec.

Przeskalowane posągi powstają na nieco odmiennych zasadach niż tradycyjnych rozmiarów rzeźby. Niestety, w ich przypadku liczy się bardziej trwała konstrukcja niż artyzm czy detal. Dużą rolę gra za to usytuowanie. Gigant nie może przytłaczać; zawsze będzie widoczny z daleka, ale dobrze, jeśli powstaje w urozmaiconym pejzażu, wśród gór, wysp. Egipskie czy perskie megarzeźby stapiały się z architekturą i otoczeniem za sprawą budulca.

Giganty świeckie

Bo monumentalną rzeźbą zdobili swoje świątynie już Egipcjanie. W tyle nie pozostawali Grecy. Skala świadczyła o prestiżu portretowanej osoby albo wyjątkowości wydarzenia, z jakim łączono konstrukcję. No i nie bez znaczenia był zawsze aspekt marketingowy. Gigantyczne rozmiary jak magnes przyciągały gapiów żądnych wrażeń.

Najsłynniejszy chyba kolos – rodyjski – miał ponad 30 metrów wysokości. Posąg Heliosa wybudował na wyspie Rodos Chares z Lindos w III wieku p.n.e. Niezbyt starannie – jak się okazało. Rzeźba stosunkowo szybko runęła, ale nie przestałą budzić zainteresowania. Pliniusz Starszy wspomina, że niewielu ludzi było w stanie objąć obydwiema rękami duży palec ręki boga Słońca.

W naszych czasach prym wśród gigantów wiedzie kobieta. XIX-wieczna Statua Wolności – dar Francji dla upamiętnienia przymierza ze Stanami Zjednoczonymi w czasie ich wojny o niepodległość – liczy wraz z cokołem 93 metry! Kobieca postać z pochodnią w dłoni, która stanęła w Nowym Jorku, otrzymała rysy matki autora – Frédérica Auguste'a Bartholdiego. Sylwetki miała użyczyć bogini kochanka artysty.

fot.
(fot. http://www.komputery.h2.pl/pomnik/)

Zobacz więcej