Zrzucone paliwo lotnicze nie dociera na ziemię

Paliwo zrzucane z samolotu jest rozpylane na drobne cząsteczki w trakcie lotu i ulega odparowaniu zanim dotrze na ziemię (fot. flickr.com/JorgeBrazil)

Samoloty mogą zrzucać paliwo lotnicze, oprócz sytuacji awaryjnych, tylko w wyznaczonych strefach. Zbędny balast, którego maszyny muszą się pozbyć, aby wylądować, nie dociera jednak na ziemię – po drodze ulega bowiem odparowaniu.

Paliwo jest rozpylane na drobne cząsteczki w trakcie lotu i ulega odparowaniu. Nie ma ono żadnej szansy, by dotrzeć na ziemię – wyjaśnił rzecznik PLL LOT, pytany o to, co się dzieje ze zrzucanym paliwem. Jacek Balcer dodał, że na mapach lotniczych Polski są wyznaczone strefy zrzutu, które zazwyczaj znajdują się na terenach niezamieszkałych. Ostateczną decyzję o tym, gdzie zrzucić paliwo, podejmuje kontrola ruchu lotniczego.

Kapitan samolotu musi powiadomić o zrzucie kontrolę i dostać na to zgodę. W ten sposób unika też sytuacji, w której pod nim znajduje się inny samolot – wyjaśnił Balcer.

Boeing 767 PLL LOT, który leciał w ubiegłym tygodniu z Warszawy do Chicago, z powodu awanturującego się pasażera został zawrócony z trasy. Maszyna zanim wylądowała, zgodnie z procedurą, zrzuciła 22 tony paliwa. Zrobiła to w okolicach Grudziądza (woj. kujawsko-pomorskie).

W sytuacjach awaryjnych, paliwo zrzuca się gdziekolwiek, aż do samego lądowania, tak aby, jak najmniej paliwa pozostało w samolocie. Ale o tym również decyduje kontroler ruchu lotniczego.

Maszyna podczas startu waży ok. 180 ton – to masa całkowita samolotu, czyli waga wraz z paliwem, pasażerami i bagażem – wyjaśniał Jacek Balcer. Podczas lądowania maksymalna waga może wynosić ok. 145 ton. Oznacza to, że podczas lotu samolot spala ok. 35 ton paliwa.

W pierwszej godzinie lotu zatankowany do pełna boeing 767 spala ok. osiem ton, potem już mniej – najpierw sześć, a potem cztery tony. Można powiedzieć, że na godzinę lotu pali ok. pięć ton. Zawsze najwięcej paliwa się zużywa przy starcie. W przypadku tego konkretnego samolotu, kapitan zrzucił 22 tony paliwa, a 13 ton wypalił – powiedział Balcer.

W sytuacji awaryjnej samolot może wylądować nawet przy masie 180 ton. – To jest możliwe, ale będzie on tak ciężki, że może dojść do uszkodzenia podwozia, a nawet i konstrukcji samolotu – podkreślił rzecznik LOT.

Instalacje do zrzucania paliwa mają głównie samoloty ciężkie, dalekiego zasięgu, które zabierają na pokład bardzo dużo paliwa np. na 10 godzin lotu. – W naszej flocie takie instalacje mają boeingi 767, które latają przez Atlantyk. Pozostałe nasze samoloty, np. boeingi 737, embraery nie mają takich instalacji ze względu na mniejszą odległość, jaką pokonują – powiedział rzecznik.

Feralny lot może kosztować awanturniczego pasażera ok. 100 tys. dolarów – na tyle spółka PLL LOT oszacowała koszt zrzucenia 22 ton paliwa.

źródło:

Zobacz więcej