Prof. Musiał o „polskich obozach”: to propaganda, której celem było „odniemczenie” zbrodni

– To nie jest przypadek, to celowe działanie. Chodzi o niemiecką politykę historyczną – choć ja używam tu pojęcia „propaganda historyczna” – powiedział w programie „Bez retuszu” w TVP Info historyk prof. Bogdan Musiał. Odniósł się do często pojawiającego się w światowych mediach określenia „polskie obozy śmierci”.

Plakat GermanDeathCamps przed siedzibą ZDF. Zniknął po kilku godzinach

Przed siedzibą telewizji ZDF w centrum Berlina pojawił się w sobotę jeden z plakatów przypominających o tym, że obozy koncentracyjne zakładali...

zobacz więcej

Według Bogdana Musiała, polskiego historyka, który mieszka w Niemczech, początek dezinformacji miał miejsce zaraz po II wojnie światowej, gdy utworzono demokratyczną Republikę Federalną Niemiec.

Proste skojarzenie

– Po powstaniu nowoczesnych, powojennych Niemiec, czyli RFN w 1949 roku, rząd niemiecki musiał się zmierzyć z ważnym problemem – cały świat kojarzył naród niemiecki ze zbrodniami niemieckimi – przypomniał. – Pojawiło się pytanie, co z tym zrobić. Stworzono zatem politykę propagandy, której celem było „odniemczenie” zbrodni niemieckich. Ten proces toczy się do dzisiaj – dodał.

Historyk wyjaśnił, Niemcom udało się dopiąć swego. – Zaczęto od niemieckich rządów Adolfa Hitlera. Zarzucono określenie „rząd niemiecki” i posługiwano się słowami „naziści”, „faszyści”, „dyktatura”, a sprawcy, którzy popełniali zbrodnie m.in. w Polsce, to nie byli „niemieccy sprawcy”, ale albo „SS”, albo „gestapo”, albo „faszyści”, albo „naziści”. Nie używano w ogóle pojęcia „niemiecki” – wyliczał.

Bronili zbrodniarzy

I dowodził, że rząd RFN na początku bronił niemieckich zbrodniarzy wojennych. – Zbrodniarze niemieccy często byli w elicie przywódczej, gospodarczej, społecznej. Praktycznie RFN została zbudowana przez byłych nazistów – przekonywał.

Prof. Musiał tłumaczył również, czemu Polska przed lata nie prowadziła własnej polityki historycznej. – Polska nie mogła prowadzić takiej polityki historycznej w latach pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych, bo była uzależniona od ZSRR – mówił. – PRL nie prowadziła polityki historycznej w celu ochrony dobrego imienia polski, wręcz przeciwnie. A po 1989 roku nie było tej świadomości – podkreślił.

źródło:
Zobacz więcej