SERWIS

Igrzyska Olimpijskie Tokio 2020

„Bukaciak” – „grabarz” z Konstancina oskarżony o dwa zabójstwa

Wydobywanie szczątków ofiar mafijnych porachunków (fot. policja)
Wydobywanie szczątków ofiar mafijnych porachunków (fot. policja)

Rafał B., ps. Bukaciak miał zabić „Pająka”, aby wkupić się w łaski grupy mokotowskiej. Dziesięć lat później dokonał, zdaniem prokuratury, kolejnej zbrodni. Tym razem zginął Grzegorz P., ps. Pekin – człowiek, który wiedział zbyt dużo o rozległych interesach gangu „Szkatuły”. „Bukaciak”, uchodzący w półświatku za nieobliczalnego, przerwał zmowę milczenia, gdy jego wspólnik wskazał miejsca ukrycia ciał jego ofiar. Liczy, że w zamian za wsypanie byłych kompanów z dwóch największych gangów stolicy, nie dostanie dożywocia. Jak dowiedział się portal tvp.info prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie.

Zagadka bandyckich porachunków wyjaśniona. Ludzie „Bukaciaka” wydali dawnych kolegów

Od czterech lat policja nie mogła ustalić, kto brutalnie pobił czterech pochodzących z Armenii handlarzy nielegalnymi papierosami. W 2011 roku 20...

zobacz więcej

– Był mocnym i zdecydowanym na wszystko gangsterem. Gdyby nie powinęła mu się noga, możliwe, że zaszedłby bardzo wysoko w hierarchii kryminalnego podziemia Warszawy i okolic. Miał jednak poważną wadę – był nieobliczalnym furiatem, który swoim zachowaniem potrafił zrazić do siebie najwierniejszych kompanów. I to doprowadziło go za kraty – tak o 42-letnim Rafale B. opowiada policjant CBŚP, który brał udział w rozpracowaniu gangstera i jego grupy.

Rafał B., którego policjanci nazywają „grabarzem z Konstancina” został właśnie oskarżony o popełnienie 22 przestępstw. Swój mroczny przydomek zawdzięcza co najmniej dwóm zabójstwom, za które odpowie przed sądem oraz pomocy w zamordowaniu dwóch innych gangsterów. To on miał stać za tzw. mafijnym cmentarzem w Dębówce pod Warszawą. W ciągu dekady ukrył tam ciała dwóch osób, o zamordowanie których jest oskarżony.

O wyjątkowym cynizmie „Bukaciaka” świadczy fakt, że niedaleko ukrytych mogił urządził sobie nad Wisłą ulubione miejsce do wędkowania. Zorganizował tam także turniej wędkarski dla znajomych z lokalnego kółka wędkarskiego.

– Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia. Mogę też potwierdzić, że przyczynił się do ujawnienia zwłok dwóch mężczyzn, o zabójstwo których został oskarżony członek gangu mokotowskiego – mówi tvp.info śledczy z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

„Bukaciak” z zarzutami ws. zabicia dwóch osób w Dębówce

Rafał B. pseud. Bukaciak, domniemany boss gangu z Konstancina, usłyszał zarzuty popełnienia dwóch morderstw. Ciała ofiar wykopano w kwietniu w...

zobacz więcej

Test na gangstera

Pierwszego z zabójstw „Bukaciak” miał się dopuścić w niespełna dwa miesiące po tym, jak wyszedł z więzienia w 2001 r. Tego samego dnia wolność odzyskał Grzegorz Z., ps. Pająk, niezbyt ważny złodziej samochodów i gangster na dorobku. Na wolności Rafał B. zorientował się, że na jego terenie szaleje gang „Mutantów”, który za nic ma układy i mafijne konwenanse. Zwrócił się więc o pomoc do silniejszej grupy – gangu wołomińskiego. Boss tej bandy Jacek K., ps. Klepak nie działał na terenie Konstancina. Umówił jednak „Bukaciaka” z Wojciechem S., ps. Wojtas, szefem jednego z gangów podlegających pod „Mokotów”. Obaj gangsterzy przypadli sobie do gustu.

„Wojtas”, jak wynika z ustaleń śledczych, miał ostrzec „Bukaciaka”, że trzeba uważać na „Pająka”. Grzegorz Z. miał bowiem współpracować z piaseczyńskim watażką, który trzymał z groźnymi „Mutantami”. Wojciech S. miał powiedzieć, że „będą robić Pająka”. W slangu półświatka oznaczało to, że Grzegorz Z. zostanie porwany. – Mamy plan, że „Pająk” już nie będzie wracał. Wykop wcześniej dół. To będzie test twojej lojalności – tak wedle „Bukaciaka” „Wojtas” przesądził o losie „Pająka”.

W nocy z 2 na 3 lutego 2002 r. do dyskoteki „Na Górce” w Chynowie wpadło kilku zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn. Spośród gości wybrali dwóch mężczyzn: Jarosława P. i Grzegorza Z., ps. Pająk. Pierwszego rozbroili, a Z. uprowadzili. Napastnicy wywieźli „Pająka” i przekazali go „Bukaciakowi” oraz dwóm jego kompanom: Łukaszowi A. i Norbertowi K.

Na miejscu „Bukaciak” miał przesłuchać ofiarę, by zdradził, co wie o losach zaginionego Heliosa B., handlarza narkotyków i złodzieja samochodów z Konstancina. „Pająk” został zatłuczony na śmierć.

Mafijny wyrok śmierci zapadł w więzieniu? Zarzuty ws. zniknięcia consigliere warszawskich gangsterów

Czy siedzący za kratami członkowie gangu „Szkatuły” wydali w 2012 r. wyrok na swojego nielojalnego kompana – Grzegorza P. ps. Pekin? Jak się...

zobacz więcej

Za dużo wiedział?

Przez ponad dekadę nikt nie wysypał się co do losu „Pająka”. Rafał B. zdążył ponownie trafić do więzienia, z którego wyszedł 24 lipca 2010 r. Niedługo potem miał się spotkać z ukrywającym się Rafałem S., ps. Szkatuła. Ten ostatni ukrywał się wówczas od ośmiu lat. Tylko kilka osób w gangu miało z nim kontakt.

– „Szkatuła” unikał kontaktów telefonicznych i najczęściej wydawał polecenia zaufanemu kurierowi, który przekazywał je dalej. Tym kurierem i takim „zapasowym bossem” był Grzegorz P., ps. Pekin. Stał się bardzo ważny, gdy w 2009 r. zatrzymano przyrodniego brata Rafała S. – Marcina K., ps. Belmondziak. Prawdopodobnie to „Pekin” był wysłannikiem „Szkatuły” do „Belmondziaka” – opowiada jeden ze śledczych.

„Pekin” miał ogromną wiedzę o interesach gangu „Szkatuły”. Zarówno tych ciemnych, jak i w pełni legalnych, takich jak np. inwestycje w osiedla mieszkaniowe. Zdaniem naszych rozmówców musiał wiedzieć, kto wydał polecenie zabicia w 2019 r. 52-letniego Janusza P., ps. Jańcio w Błędowie koło Pomiechówka. Wyrok zapadł, bo „Jańcio” poszedł na współpracę z prokuraturą.

Grzegorz P. zniknął 19 marca 2012 r. Tego dnia mężczyzna zabrał dokumenty, wsiadł do skody i pojechał na jakieś spotkanie. Został podstępnie wywabiony z domu i zamordowany w Dębówce. Ciało ukryto obok mogiły „Pająka”.

Miejsce ukrycia zwłok wskazał prokuraturze wspólnik „Bukaciaka” – Łukasz A., ps. Łuki. Gangster wpadł razem z bossem na wymuszeniu i uznał, że ma dosyć nieobliczalnego „przyjaciela”.

Ta śmierć wstrząsnęła nawet gangsterami. Zarzuty zabójstwa dla „Wojtasa” z „Mokotowa”

Prokuratura oskarżyła o handel narkotykami trzech mieszkańców Wielkopolski, którzy zaopatrywali w marihuanę gang Rafała B. ps. Bukaciak –...

zobacz więcej

W akcie desperacji

Po zatrzymaniu w 2013 r. Rafał B. początkowo szedł w zaparte. Gdy jednak odkryto jego dwie zbrodnie, zorientował się, że tym razem może zostać skazany na dożywocie. Zagrał va banque i licząc na nadzwyczajne złagodzenie kary zaczął opowiadać o swoich interesach z gangiem mokotowskim i grupą „Szkatuły”. Opowiedział o serii brutalnych przestępstw, których mieli się dopuścić jego dawni towarzysze.

Na początku lipca 2014 r. „Bukaciak” zaprowadził śledczych do lasu w okolicach Chynowa. Tam w pojedynczej mogile natrafiono na zwłoki dwóch mężczyzn ułożone jeden na drugim. Jeden z mężczyzn zginął od wielu ciosów prawdopodobnie siekierą. Ślady uderzeń znaleziono na całym ciele. Drugi nie miał żadnych obrażeń. Jednak w czasie ekshumacji okazało się, że od ciała odpadła głowa. Technicy nie odnaleźli zaś kilku fragmentów kręgosłupa na wysokości szyi. To może znaczyć, że obcięto mu głowę.

Mężczyzną ze śladami tortur okazał się „Max”. Drugim był „Postek”. Obaj zostali zwabieni 23 października 2002 r. na spotkanie w okolicach Karczmy Słupskiej w Warszawie. Tam „Bukaciak” wraz z kilkoma osobami w przebraniu policjantów uprowadzili obu mężczyzn. I przekazali ich „Wojtasowi”.

Tortury porwanych miały trwać wiele godzin, a oprawcami byli, według skruszonych, „Wojtas” i Robert M., ps. Ternit. Obaj zostali oskarżeni o tę zbrodnię na początku lipca 2016 r.

Koniec bezkarności

 Rafał B. oficjalnie prowadził warsztat samochodowy. Rozpracowywana przez stołeczną prokuraturę apelacyjną grupa „Bukaciaka” czuła się w latach 2010- 2013 bezkarna, bo w Konstancinie nikt nie chciał zeznawać w sprawie zastraszeń czy haraczy. Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy 6 września 2013 r. zatrzymano Rafała B. oraz dwóch jego kompanów. Całej trójce przedstawiono zarzuty dotyczące wymuszeń rozbójniczych. To był koniec konstancińskiego bossa.

Na początku grudnia 2013 r. policjanci odkryli w garażu w Konstancie przestępczy arsenał, zawierający 26 sztuk broni, w tym szturmowe kałasznikowy, skorpiony i pistolety CZ z tłumikami. Arsenał miał należeć wcześniej do grupy „Szkatuły”.

Od września 2013 r. policja i prokuratura zatrzymały ponad 80 osób związanych z tym gangiem. Mimo to mieszkańcy Konstancina wciąż boją się, że Rafał B. wymknie się sprawiedliwości i wróci na swój teren. – To niemożliwe. Nie dość, że grozi mu wysoki wyrok, to opowiadając o „Mokotowie” i grupie „Szkatuły” wydał na siebie wyrok. On wie, że teraz może liczyć tylko na państwo – mówi oficer CBŚP.

źródło:
Zobacz więcej