„Polskie obozy koncentracyjne”. „Powinny się tym zająć służby”

Sąd nakazał niemieckiej telewizji przeproszenie za użycie określenia „polskie obozy koncentracyjne”; na zdjęciu Auschwitz Birkenau (fot. Christopher Furlong/Getty Images)

– To jest prowokacja wymierzona w prawo wprowadzające kary za stosowanie określeń „polskie obozy koncentracyjne” albo „polskie obozy śmierci”. To jest próba dyskredytacji tego prawa, które miało obowiązywać od początku roku – tak Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia ocenił na antenie TVP Info książkę i artykuł w jednym z tygodników, w których pojawiło się fałszujące historię określenie. – Jestem zdania – dodał, że powinny się tym zająć odpowiednie służby. – Nie może być tak, że działania państwa są dyskredytowane przez rozmaite ośrodki po to, żeby wprowadzać zamieszanie społeczne – powiedział.

„Przeprosiny nader dyskretne”. Internauci oburzeni na ZDF

W internecie prowadzona jest akcja publikowania komentarzy i grafik z napisami o „niemieckich obozach śmierci” na stronach portali...

zobacz więcej

Gość TVP Info odniósł się do akcji #GermanDeathCamps, która polega na publikacji na stronach portali społecznościowych telewizji ZDF i innych niemieckich mediów komentarzy i grafik z napisami o „niemieckich obozach śmierci”. Chodzi o niezadowalającą – zdaniem internautów – formę przeprosin nakazanych telewizji przez sąd za użycie określenia „polskie obozy koncentracyjne”.

– To jest poruszenie społeczne, poruszenie obywatelskie, które nastąpiło na skutek znanej akcji ZDF-u banowania tych użytkowników, którzy użyli tego hasztagu w korespondencji z nimi na Twitterze. To jest efekt pracy całego środowiska obrońców dobrego imienia Polski i teraz to eksplodowało – powiedział Świrski. – Czy to będzie skuteczne, to zależy od zdecydowania, masowości tej akcji, a także działań dyplomatycznych – dodał.

„Niemcy próbują zredukować odpowiedzialność za zbrodnie w czasie II wojny światowej”

Rosnąca liczba twierdzeń o rzekomym istnieniu „polskich obozów zagłady” wskazuje, że Niemcy chcą wybielić własną niechlubną historię. – Polityka...

zobacz więcej

Prezes organizacji przypomniał, że kilka lat temu Reduta rozpoczęła zbieranie podpisów pod petycją do marszałka Sejmu w sprawie uchwalenia ustawy o karaniu za użycie sformułowania „polskie obozy koncentracyjne” czy podobnego – „polskie obozy śmierci”. – W poprzedniej kadencji ta inicjatywa nie miała szans, w tej kadencji takie prawo trafiło pod obrady Sejmu. W grudniu miało być ostatnie czytanie tej ustawy – powiedział. – Znane zamieszanie w Sejmie spowodowało, że nastąpiło opóźnienie – odniósł się do blokady sejmowej mównicy z 16 grudnia.

Książka i artykuł prowokacją wymierzoną w ustawę

– I teraz mamy sytuację także, że na rynku pojawia się w styczniu książka, która ma w tytule użyte sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne”. Chodzi o opublikowaną przez Wydawnictwo: Znak Horyzont książkę na temat działających po wojnie komunistycznych obozów pracy, które były organizowane przez Sowietów i komunistów na terenie okupowanej przez Sowietów Polski – powiedział Świrski o reportażu „Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne” Marka Łuszczyny.


Prezes Reduty Dobrego Imienia ocenił tę publikację, jak również komentujący ją artykuł, który ma się ukazać w najnowszym „Newsweeku”, prowokacją wymierzoną w ustawę, która miała wejść w życie na początku roku. – Wydaje się, że jest to prowokacja mająca na celu spowodowanie kolejnego zamieszania społecznego, zamącenie ludziom w głowach, a także wywołanie konfuzji u osób, które z dobrą wolą dbają o dobre imię Polski i walczą z użyciem sformułowania „polskie obozy koncentracyjne” – ocenił.

Kaczyński: musimy przeciwstawić się mówieniu, że Auschwitz to polski obóz

– Musimy znaleźć w sobie siłę, żeby przeciwstawić się mówieniu o obozie koncentracyjnym Auschwitz, że to polski obóz zagłady – podkreślił w...

zobacz więcej

Świrski mówił w związku z tymi publikacjami o „łańcuchu” czy nawet „przemyśle dezinformacji”, któremu ma podlegać Polska. – Jestem zdania, że powinny się tym zająć odpowiednie służby. Nie może być tak, że działania państwa są dyskredytowane przez rozmaite ośrodki po to, żeby wprowadzać zamieszanie społeczne – powiedział.

Obozy koncentracyjne Sowietów

– Historia obozów, relacjonowana w książce, tudzież artykuł w „Newsweeku”, opisany na stronach internetowych tygodnika, dotyczą faktów znanych historykom – mówił gość TVP Info. – Od początków lat 90. wiadomo, że były komunistyczne obozy pracy, do których komuniści kierowali ludzi wrogich ustrojowych, tzw. Polsce Ludowej, także Niemców – cywilów i jeńców. I rzeczywiście działy się tam rzeczy okropne. Ale to były obozy koncentracyjne organizowane przez Sowietów i komunistów okupujących Polskę – podkreślił.

Używanie nazwy „polskie obozy śmierci” będzie karane. Projekt ustawy czeka na drugie czytanie w Sejmie

zobacz więcej

Naziści gloryfikowali naród niemiecki

Świrski powtórzył też argumenty Reduty w staraniach o stosowanie prawidłowej – jak twierdzą jej działacze – nazwy „niemiecki obóz koncentracyjny”, a nie „nazistowski obóz koncentracyjny” oraz – „komunistyczny obóz koncentracyjny” w przypadku obozów sowieckich. – Niemiecka ideologia nazistowska gloryfikowała, ubóstwiała naród niemiecki. A komunizm odżegnywał się od pojęcia narodu, mówił o internacjonalizmie – powiedział.

– Dlatego – dodał prezes Reduty, trudno też mówić, że to były „polskie obozy koncentracyjne”. – Rzeczywiście – czasem był tam personel narodowości polskiej, ale główny zbrodniarz, o którym zresztą jest mowa w artykule i w książce, Salomon Morel był Żydem i znalazł schronienie w Izraelu przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Trudno o tej konkretnie osobie mówić, że była Polakiem. On służył w formacji wywodzącej się z NKWD – mówił Świrski.

źródło:
Zobacz więcej