Dom dziecka lepszy niż babcia. Bulwersujący wyrok sądu w Olsztynie

Wyrok zapadł w Sądzie Rejonowym w Olsztynie (fot. PAP/Tomasz Waszczuk)

– Kocham moją babcię – mówi 5-letnia Roksana. Olsztyński sąd właśnie zdecydował, że dziewczynka ma trafić do domu dziecka. U babci ma wszystko, niczego jej nie brakuje. Zdaniem sądu kobiecie brak jest jednak „odpowiednich kompetencji wychowawczych”, bo nie jest wobec dziewczynki konsekwentna.

Roksana ma pięć lat. Od urodzenia mieszka z 52-letnią babcią. – Całe dnie spędzamy razem. Jest dla mnie wszystkim, całym moim światem – mówi Jadwiga Barczak, babcia Roksany.

– Pan jest z telewizji? – pyta dziewczynka. – Tak. – Babcia mi mówiła. Chce pan zobaczyć jakie mam zabawki? – pyta uśmiechając się od ucha do ucha, zaprasza do swojego pokoju. Pełno w nim zabawek. – Moje ulubione to koniki. Lubię też lalki, puzzle i książki…

– Uwielbia, jak się jej czyta – wtrąca babcia. – Codziennie przed snem czytam jej trzy bajki. A jak nie mam siły po całym dniu pracy, to muszę jej opowiedzieć coś na dobranoc.

Trzy bajki

– Trzy bajki – mówi dziewczynka. Roksanie uśmiech nie schodzi z buzi. – Wie pan, mieliśmy dzisiaj w przedszkolu dzień babci. Było przedstawienie, wspólnie jedliśmy obiad. Fajnie było.

Roksana pokazuje laurkę, którą wykonała dla babci. Dziewczynka patrzy na notes, w którym zapisuję rozmowę. – A pisze pan prawdę? – pyta podejrzliwie. – Tak. – To dobrze, bo my nie lubimy, jak ktoś kłamie. Babcia by się na pana pogniewała – ostrzega.

Babcia zerka a to na Roksanę, której jest pełno w pokoju, a to na mnie. — Ona nic nie wie. Nic jej nie mówiłam, że sąd chce mi ją zabrać i oddać do domu dziecka — mówi Jadwiga Barczak, siłą powstrzymując łzy.

Przed świętami Bożego Narodzenia kobieta dostała od Sądu Rejonowego w Olsztynie prezent. Ale nie był to Święty Mikołaj. Sąd wydał postanowienie o zabraniu Roksany od babci i przekazaniu dziewczynki do domu dziecka.

– Gdybym wiedziała, że taka będzie decyzja, nigdy nie złożyłabym tego wniosku o ustanowienie mnie pełnoprawną rodziną zastępczą. Nigdy. Ale namówiły mnie do tego pracownice Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Olsztynie. Mówiły: „To będzie jedna rozprawa i dostanie pani dziecko”. Nie tak to miało być – opowiada pani Jadwiga Barczak.

Dzięki interwencji TVP Info dzieci zostaną z ojcem. Ziobro wstrzymał decyzję sądu

– Zwróciłem się do swoich zastępców, każdy z nich odpowiada za innych widział w ministerstwie, by podjęli działania nadzorczo-kontrolne w stosunku...

zobacz więcej

Córka pani Jadwigi urodziła Roksanę, kiedy miała 16 lat. – Była niepełnoletnia, więc ja zostałam opiekunem dziecka – opowiada kobieta.

Dwa lata temu córka wyprowadziła się z domu. Pojechała do Radomia do poznanego mężczyzny. Zamieszkała z nim. Roksana została z babcią. Matka mogła się widywać z córką, kiedy tylko chciała. Babcia i Roksana były pod nadzorem kuratora sądowego i Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Olsztynie.

Kurator chwali babcię

Kurator w opinii przygotowanej dla Sądu Rejonowego w Olsztynie napisze później: „Podczas wizyty zauważyłem właściwe podejście wychowawcze i pedagogiczne Jadwigi Barczak do wnuczki (…) wyraźnie widać, że Roksana czuje się zrozumiana, bezpieczna i kochana. Pomiędzy babcią i wnuczką panują bardzo dobre i pogłębione więzi”.

Na początku 2016 roku pani Jadwiga złożyła do Sądu Rejonowego w Olsztynie wniosek o pozbawienie córki opieki nad dzieckiem i ustanowienie jej rodziną zastępczą. – Namówiły mnie do tego pracownice MOPS w Olsztynie – jak mantrę powtarza.

Kobieta przekonuje, że chciała to zrobić tylko dlatego, że córka nie interesowała się swoim dzieckiem. – Mieszka w Radomiu ze swoim chłopakiem, do córki przyjeżdża od czasu do czasu – opowiada. Ale kobieta, mimo że miała uzasadnione pretensje do córki, nigdy nie zabraniała jej widywać się z dzieckiem. Kiedy tylko była w Olsztynie, spędzała z Roksaną całe dnie. – Przecież jest jej matką – mówi. Ale to nie podobało się pracownicom olsztyńskiego MOPS. Mówiły kobiecie, by ta ograniczyła kontakty Roksany z biologiczną matką. – A na jakiej podstawie? – pyta dopytuje pani Jadwiga.

W końcu przekonały babcię, by złożyła wniosek do sądu o ustanowienie siebie rodziną zastępczą. Jadwiga Barczak napisała pismo sama. Bez adwokata. Bez adwokata poszła też na rozprawę w sądzie. – Przecież to miała być tylko formalność – mówi.

Babcia Roksany spełnia warunki bycia rodziną zastępczą

Jaki: sędziowie to kasta nadludzi, musimy zrobić z tym porządek

– Jeżeli ktoś potrzebowałby lepszego dowodu, że sędziowie to jest państwo w państwie, że robią, co chcą, to proszę bardzo. W prawie jest napisane,...

zobacz więcej

Osobliwa opinia

W Sądzie Rejonowym okazało się, że pracownice olsztyńskiego MOPS przygotowały opinię, w której napisały, że „Jadwiga Barczak nie jest odpowiednią kandydatką do sprawowania opieki nad dzieckiem”.

„W ocenie specjalistów kandydatka nie ma wpływu na postępowanie swojej córki, stąd też nie będzie potrafiła postawić radykalnych działań wobec Roksany” – przekonywały.

Później pracownice MOPS przygotowały jeszcze jedną opinię. Powtórzyły to, co było w pierwszej, dodając, że Jadwidze Barczak „brak odpowiednich kompetencji wychowawczych w zakresie stawianych wymagań dziecku i ich egzekwowania, konsekwencji w postępowaniu z dzieckiem”.

– Nogi mi się ugięły, kiedy to przeczytałam. Mówiły jedno, napisały drugie. I jeszcze napisały nieprawdę – mówi Barczak. – Ma pan dzieci? To pan wie, że można im czegoś zabronić, można coś nakazać, a później człowiek i tak się ugnie. Bo to są tylko dzieci.

Byle nie z babcią

Ale ten brak „stawianych wymagań dziecku i ich egzekwowania, konsekwencji w postępowaniu z dzieckiem” okazał się dla pani Jadwigi przekleństwem. Sąd Rejonowy w Olsztynie na tej podstawie wydał postanowienie o zabraniu Roksany od babci i przekazaniu jej albo do domu dziecka, albo do rodziny zastępczej. Gdziekolwiek, byleby tylko dziewczynka nie była z babcią.

– O podjęciu przez sąd postanowienia zadecydowały rażące zaniedbania obowiązków rodzicielskich i brak odpowiednich kwalifikacji do pełnienia funkcji rodziny zastępczej przez babkę – mówi Agnieszka Żegarska, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Te rażące zaniedbania to, jak wynika z postanowienia sądu, „brak odpowiednich kompetencji wychowawczych w zakresie stawianych wymagań dziecku i ich egzekwowania, konsekwencji w postępowaniu z dzieckiem”.

– Ciekawe, kto jest konsekwentny wobec swoich dzieci. Pan jest? A według tych opinii i tego postanowienia jest to podstawa do zabrania panu dzieci i umieszczenia w domu dziecka – zwraca uwagę mec. Andrzej Urbanowicz, pełnomocnik babci Roksany, do którego kobieta zgłosiła się po przegranej sprawie.

Sąd dysponował opinią, że pobyt z babcią jest najlepszym rozwiązaniem dla dziewczynki

Sąd odebrał dzieci, bo matka jest niewydolna i gruba. Pomoże specjalne szkolenie?

zobacz więcej

Czy zatem dom dziecka, rodzina zastępcza jest lepsza dla rozwoju dziecka niż babcia? – Rozstrzygnięcie, czy dziecko ma być umieszczone w domu dziecka, rodzinie zastępczej zawodowej lub spokrewnionej, np. u babki, zależy od oceny okoliczności danej sprawy i badanych indywidualnie kompetencji kandydata na rodzinę zastępczą – odpowiada Żegarska.

Ministerstwo monitoruje sąd

Mec. Urbanowicz o postanowieniu Sądu Rejonowego w Olsztynie powiadomił Ministerstwo Sprawiedliwości. – Z orzeczenia nie wynika, aby wnioskodawczyni zaniedbywała małoletnią, a nadto przyjęto, że panują między nimi bardzo dobre więzi – zwraca uwagę Wioletta Olszewska z biura prasowego Ministerstwa Sprawiedliwości.

– Ministerstwo Sprawiedliwości w trybie pilnym wystąpiło do prezesa sądu o zbadanie prawidłowości tego postępowania w ramach uprawnień prezesa, wynikających z wewnętrznego nadzoru administracyjnego – dodaje Olszewska.

Resort zapowiada, że będzie pilnie przyglądał się sprawie w II instancji. Odwołanie od postanowienia Sądu Rejonowego w Olsztynie pisze mec. Urbanowicz.

Epilog

Roksana bawi się na podłodze w pokoju. Układa puzzle. – Mam swoją ulubioną książkę. To „Dzwonnik z Norte Dame” – mówi, po czym biegnie do pokoju i przynosi książkę. – O tę.

Roksana kuca na podłodze i dalej układa puzzle. Po chwili podchodzi do stołu i kładzie na nim zieloną kredkę. – To dla pana, do pisania – tłumaczy.

Jadwiga Barczak pracuje w przedszkolu na olsztyńskim Kortowie. Dziewczynka chodzi do tego samego przedszkola. – Wstajemy o godz. 6, jemy śniadanie, ubieramy się. Ja jadę do pracy, Roksana do przedszkola. Później wracamy. Chwila odpoczynku i kładziemy się spać – słysząc to Roksana przerywa rozmowę i mówi do babci: – Dzisiaj chcę spać z Tobą.

Roksana znowu wstaje z podłogi. Podchodzi do kredensu. Wyciąga stojące na nim zdjęcie. Jest na nim z babcią. – Ładne, prawda? – pyta. – A z kim lubisz spędzać czas? – Z babcią, kocham ją bardzo. Ale teraz jestem już zmęczona. Może pan już iść...

Pracownice olsztyńskiego MOPS przygotowały skandaliczną opinię

źródło:
Zobacz więcej