Osławiony pruszkowski gangster myślał, że uniknie procesów i odsiadki. „Łowcy cieni” CBŚP zatrzymali 50-letniego Dariusza B. ps. Bysio, byłego rezydenta mafii pruszkowskiej na Warmię i Mazury. Gangster ukrywał się pod Olsztynem unikając odsiadki i próbując storpedować jeden z procesów, jakie się przeciw niemu toczą. – Po zatrzymaniu dopytywał się, czy zatrzymali go „ci słynni łowcy cieni”. Tak jakby to miała być dla niego nobilitacja. Nie daliśmy mu satysfakcji i odstawiliśmy na „dołek” bez tej wiedzy – mówi tvp.info oficer CBŚP. Dariusz B. był w latach 90. jednym z „kapitanów” gangu pruszkowskiego i rezydentem tej grupy na Warmię i Mazury. W listopadzie 2016 roku wydano za nim listy gończe, bo nie stawił się do więzienia, aby odsiedzieć karę 6 lat więzienia za m.in. udział w gangu, rozboje i handel narkotykami oraz bronią. „Bysio” nie stawiał się także na procesy, w których jest oskarżony o inne przestępstwa z czasów działalności w „Pruszkowie”.<b>Na tropie</b> <br /><br /> Poszukiwaniem osławionego gangstera zajęli się „łowcy cieni”, elitarna formacja CBŚP, zajmująca się wyłapywaniem najgroźniejszych polskich przestępców. Już kilkanaście dni temu, zdobyli informację, że „Bysio” może ukrywać się na terenie swojej dawnej rezydentury, czyli na Warmii i Mazurach. Gangster bardzo dobrze znał te tereny. Mógł także liczyć, na dawnych współpracowników z lokalnego półświatka. <br /><br /> „Łowcy” ustalili, że Dariusz B. może przebywać ze swoją ukochaną w okolicach Olsztyna. Szybko ustalili gdzie gangster ma swoja melinę i jakiego samochodu używa. We wtorek zapadła decyzja o zatrzymaniu zbiega. <br><br> W okolicy miejscowości Trękusek pod Olsztynem funkcjonariusze zatrzymali samochód, którym narzeczona wiozła „Bysia”. Gangster był zaskoczony widokiem policjantów, ale nie stawiał oporu. – Mało tego, można odnieść wrażenie, że wiedział, że depczemy mu po piętach. Miał przy sobie torbę, z niezbędnymi rzeczami w razie zatrzymania i ewentualnej odsiadki. Woził ją ze sobą cały czas – opowiada jeden z oficerów CBŚP. <br /><br /> Co ciekawe, już po zatrzymaniu „Bysio” dopytywał się, kto dokładnie go zatrzymał. – Po co ci ta wiedza? – spytał jeden z funkcjonariuszy. – Bo może jesteście tymi „łowcami cieni” – dopytywał się z nadzieją. Zdaniem naszych rozmówców, widać było, że zależy mu, aby to właśnie policjanci tej formacji go schwytali. Możliwe, że traktował to, jako pewien rodzaj nobilitacji. – Nie daliśmy mu satysfakcji i odstawiliśmy na „dołek” bez tej wiedzy. Dowie się z mediów – mówi tvp.info oficer CBŚP.<b>Gangster w ośrodku rządowym </b> <br /><br /> Dariusz B. został zatrzymany w czasie wielkiej obławy na gang pruszkowski, która była efektem przyjęcia przez Jarosława S. ps. Masa propozycji zostania świadkiem koronnym. W lutym 2005 roku został skazany za handel narkotykami i rozboje. W czasie procesu przyznał się tylko do jednego przestępstwa... podrobienia karty wędkarskiej. <br><br> „Bysio” miał jednak szczęście, bo we wrześniu 2006 roku sąd apelacyjny uchylił ten wyrok ze względu na błędy proceduralne sądu okręgowego i zwrócił sprawę do pierwszej instancji. <br><br> – To sprytny i bezczelny typ. Pamiętam, że jak w 1997 roku byliśmy na wakacjach w ośrodku rządowy w Łańsku, to z drogi musiał mu zjechać nawet minister Tomaszewski, ówczesny szef MSW. Z kolei żołnierze na bramce nam salutowali – opowiada Jarosław S. ps. Masa, świadek koronny, który pogrążył gang pruszkowski. <br /><br /> „Bysio” opuścił areszt w 2006 roku i ze zmiennym szczęściem cieszył się wolnością, przez blisko dekadę. Przed czterema laty skazano na go kilka lat więzienia za udział w tzw. młodym Pruszkowie. Proces ten musiał rozpocząć się od nowa, bo zdaniem prokuratury wyroki na 37 mafiosów były „rażąco niskie”. Aż 12 oskarżonych, w tym Andrzeja Z. ps. Słowik i Zygmunta R. ps. Bolo, wówczas uniewinniono.