Siara wyrzucony z Sejmu!

Janusz Rewiński – zwany po kultowej komedii „Kiler” Siarą – jest głównym bohaterem nowego programu Jedynki „Siara w kuluarach”. A chodzi o kuluary Sejmu. Kłopot w tym, że niedostępne już dla ekipy, która program robi. Według Kancelarii Sejmu, „sposób jego realizacji i prezentowane w nim treści naruszają powagę Sejmu”, dlatego ekipie odmówiono wydania kart wstępu. Mimo że Rewińskiemu, jako byłemu posłowi, wstępu odmówić nie można. Teoretycznie…

Satyryczny program Janusza Rewińskiego dziś – z przymusu – realizowany był przed budynkiem Sejmu.

Po trzecim odcinku wybuchła afera, to znaczy dostaliśmy pismo z Kancelarii Sejmu – powiedział Rewiński.

W piśmie biura prasowego Sejmu do producenta czytamy, że „sposób realizacji programu i prezentowane w nim treści naruszają powagę Sejmu”.

Rewiński jako były poseł nadal może dostać się do budynku parlamentu, ale ekipie realizującej program „Siara w kuluarach”, odmówiono wydania kart wstępu.

Według wicedyrektor biura prasowego, to decyzja porządkowa, a treść programu nie miała na nią żadnego wpływu.

Chodziło tutaj o styl pracy ekipy realizującej program, który, jak wiadomo jest programem o charakterze satyrycznym. Również wymuszało to odpowiedni styl pracy, który godził w powagę Sejmu – tłumaczyła Joanna Trzaska-Wieczorek, wicedyrektor biura prasowego kancelarii.

Posłowie jednak z Siarą rozmawiają, a właściwie rozmawiali – w sejmowych kuluarach bardzo chętnie. Z pytanych posłów tylko Paweł Olszewski z PO uważał, że żarty satyryka mogą godzić w powagę Sejmu.

Sejm, budynek, jak i powaga Sejmu, to nie jest miejsce na kabaret, w związku z powyższym można znaleźć inne miejsca, które są do tego odpowiednie – argumentował.

Posłowie SLD, PiS i PSL są zażenowani zakazem wstępu do Sejmu dla ekipy Rewińskiego.

To oznacza jedno, że nie wszyscy mają poczucie humoru, albo mamy różną wrażliwość na to, co jest w Polsce polityką, a co jest satyrą – uważa Janusz Piechociński z klubu ludowców.

Podobnego zdania był Andrzej Dera. W opinii posła PiS, zarówno w mediach, jak i w polityce potrzebny jest pluralizm.

Natomiast według członka SLD Marka Wikińskiego, taka reakcja kancelarii godzi w wolność. – Prawo do wolności słowa i swobody wypowiedzi polega również na możliwości totalnej nawet krytyki każdego z nas – podkreślił.

Według Andrzeja Stankiewicza z „Newsweeka”, Kancelaria Sejmu stara się coraz bardziej cenzurować pracę dziennikarzy.

Ograniczanie dziennikarzom wstępu do Sejmu, dzielenie ich na kategorie, rozmawianie z jednymi, a marginalizowanie drugich... nie tędy droga, nie w ten sposób buduje się powagę parlamentaryzmu – powiedział.

źródło:
Zobacz więcej