KOD zbada swoje finanse. „Jesteśmy na zakręcie”

aktualizacja: 16:53 wyślijdrukuj
Konferencja Komitetu Obrony Demokracji (fot. PAP/Radek Pietruszka)

– Moje zaufanie do Mateusza Kijowskiego jest nadszarpnięte – powiedział w czwartek wiceszef zarządu Komitetu Obrony Demokracji Radomir Szumełda. KOD zapowiedział, że przeprowadzi audyt swoich przepływów finansowych oraz przepływów Komitetu Społecznego KOD. Liderzy stowarzyszenia nie chcieli powiedzieć, czy Kijowski powinien przestać być liderem ruchu. – To jego osobista decyzja – podkreślili. Sam lider KOD zapowiedział potem w rozmowie z RMF FM, że „nie mam potrzeby zawieszenia swojego przewodnictwa w KOD”.

„Rzeczpospolita” dotarła do faktur, jakie osobiście przez pół roku wystawiał Mateusz Kijowski za usługi informatyczne dla KOD. Opiewają one na kwotę ponad 90. tys. zł. Jak twierdzi gazeta, Kijowski miał potwierdzić ich autentyczność.

Będzie audyt

Głos w sprawie zabrał zarząd KOD. Wyjaśnił, że za wydatkowanie środków ze zbiórek publicznych odpowiada Komitet Społeczny, a nie stowarzyszenie, a to dwa odrębne byty. Jednocześnie zapowiedziano, że komisja rewizyjna przeprowadzi audyt finansowy KOD oraz zewnętrzny audyt przepływu finansów w Komitecie Społecznym. Wyniki zostaną ogłoszone jak najszybciej. – Jesteśmy na zakręcie, ale zrobimy wszystko, aby odbudować zaufanie. Finanse stowarzyszenia są bezpieczne – zapewnił Szumełda.
– Chciałbym przeprosić wszystkich sympatyków, że mogą poczuć się zaniepokojeni. KOD to 9 tys. ludzi, nie jeden człowiek. Nie jesteśmy ani aniołami, ani diabłami. Jesteśmy ludźmi, popełniamy błędy. Dajmy sobie ten tydzień, czy dwa na wyjaśnienie sprawy – zaapelował Szumełda.

Koniec KOD?

A członkini zarządu Magdalena Filiks zapewniła, że działalność stowarzyszenia będzie trwać dalej. – KOD się nie skończy, to mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością. Ale przykro mi, że musimy się zajmować sobą – mówiła. – KOD to tysiące ludzi, zjednoczonych wokół idei obrony demokracji, państwa prawa i wartości obywatelskich – dodała.

Członkowie zarządu nie chcieli odpowiedzieć na pytanie, czy Mateusz Kijowski powinien przestać być liderem KOD. – To jest osobista decyzja Mateusza Kijowskiego – dowodził Szumełda, dodając, że 5 marca zaplanowany jest zjazd delegatów KOD i wtedy będą podjęte dalsze decyzje. Podkreślił jednak, że „jego zaufanie do Kijowskiego zostało nadszarpnięte”. – Od początku istnienia KOD były wysyłane komunikaty, że wszyscy w KOD robią wszystko za darmo – wskazywał.

Kijowski nie ustąpi

Sam Mateusz Kijowski powiedział potem, że „nie ma potrzeby zawieszenia swojego przewodnictwa w KOD”. Dodał, że za dwa miesiące zostaną wyłonione władze Komitetu i wtedy przywództwo zostanie w demokratyczny sposób zweryfikowane.

Odniósł się też do sprawy faktur. – Dzisiaj patrzę na to inaczej i mam świadomość tego, jak to może być odbierane przez ludzi, że można mieć zastrzeżenia - podkreślił. Zaznaczył jednak, że według jego wiedzy nie doszło do naruszenia procedur i prawa.

Kijowski był też pytany o jego stwierdzenie, że informacje medialne są prowokacją przed wyborami władz Komitetu. – Dokumenty te są oczywiście jawne, ale w jaki sposób nagle znalazły się jednego dnia w kilkunastu redakcjach? – pytał. Dopytywany, kto miałby stać za tą prowokacją i czy ma wrogów w KOD, odpowiedział: „Zapewne są ludzie, którym zależy, żebym nie był przewodniczącym”.

Kijowski podkreślił też, że sytuacja, gdy KOD powstawał, była dynamiczna, organizacja powstała w internecie. – Faktury się zaczęły w marcu, a KOD powstał w listopadzie. Przez ten czas to wszystko robiłem. Cała moja działalność zawodowa się przeniosła do KOD de facto. Nie chciałem brać pieniędzy za to, że jestem liderem. Natomiast jeżeli realizowałem usługi, do których realizowania byłem przyzwyczajony, w trybie, w jakim wykonywałem je do tej pory, to uznałem wtedy, być może naiwnie, że jest to uczciwsza droga, niż kombinowanie na lewo, szukanie lewych pieniędzy, podstawianie słupów. Uznałem, że to będzie najprostsza droga. Ale jak widać wymaga teraz tłumaczenia się - powiedział Kijowski.
Były członek KOD: stronę www przygotował kto inny

Ujawnione w mediach faktury to nie jedyny kłopot Mateusza Kijowskiego. Lidera KOD zaatakował były członek zarządu KOD Jacek Parol. „Odchodząc z Zarządu KOD w lutym 2016, na ostatnim zarządzie powiedziałem obecnym wtedy członkom, że człowiek, który za pierwsze uzbierane do puszek KOD pieniądze kupił sobie najnowszego iPhone za 4500 zł i laptopa za drugie tyle nigdy nie będzie myślał inaczej niż w kategoriach małego geszefciarza. Pomyliłem się. Żaden mały” - napisał na Facebooku.

Działacz dodał w komentarzu poniżej, że „zapewne kupił KOD a MK używał, tak dla jasności”.

Parol napisał też, kto – według niego - na prawdę przygotował stronę KOD. „Oświadczenie. Jako członek założyciel i członek zarządu KOD podjąłem się koordynacji powstania strony KOD. Oświadczam, że stronę przygotował a potem opiekował się nią CAŁKOWICIE ZA DARMO mój przyjaciel Jerzy Pogorzelski”.

Wybrane dla Ciebie