Skandal na UWM w Olsztynie. W tle plagiat i CBA

Rektorat olsztyńskiego uniwersytetu (fot. wikipedia.org)

Znany olsztyński grafik oskarża władze Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego o plagiat logo uczelni. Składa zawiadomienie do prokuratury. Wcześniej na temat uczelni do Jarosława Gowina, Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, pisał Ernest Bejda, szef CBA. Biuro wykryło skandal związany ze sprzedażą uczelniach gruntów. Uczelnią od lat kieruje Ryszard Górecki, do 2015 roku senator PO.

NIK: Uczelnie publiczne każą płacić więcej za rekrutację

- Wykorzystując liberalne przepisy ustawy, publiczne uczelnie stworzyły mechanizm, dzięki któremu wyciągają dodatkowe pieniądze od studentów, a...

zobacz więcej

Uniwersytet Warmińsko-Mazurski to jedna z najmłodszych uczelni w Polsce. Powstała 1 września 1999 roku z połączenia Akademii Rolniczo-Technicznej, Wyższej Szkoły Pedagogicznej i Warmińskiego Instytutu Teologicznego. Od samego początku, z czteroletnią przerwą, Uniwersytetem kieruje Ryszard Górecki, w latach 2007—2015 senator PO. Kiedy powstawał UWM trzeba było stworzyć nową strukturę, ale też insygnia władzy rektorskiej, czy znak uczelni. Tym zajął się prof. Piotr Obarek, znany olsztyński grafik, były dziekan Wydziału Sztuki UWM, absolwent warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Z Obarkiem umowę na wykonanie logo UWM podpisał Ryszard Górecki.

Kiedy prof. Obarek zaprojektował już znak graficzny uczelni, Górecki podpisał z nim kolejną umową. Tym razem o przeniesienie praw autorskich. Zgodnie z nią UWM nie mógł dowolnie przerabiać znaku, czy też nie mógł używać go inaczej, niż opisał to prof. Obarek. Gdyby władze uczelni chciały coś zmienić w logo, musiały za każdym razem pytać o zgodę profesora.

Przez kolejne lata logo zaprojektowane przez prof. Obarka stało się rozpoznawalnym symbolem UWM. Zostało zastrzeżone, jako znak towarowy. Ale w grudniu 2015 roku UWM zlecił pracowni z Poznania przerobienie logo. Wbrew umowie uczelnia nie zapytała o zgodę prof. Obarka. Za przeprojektowanie logo UWM zapłacił ponad 4 tys. zł. We wrześniu 2016 roku, tuż przed rozpoczęciem roku akademickiego, Ryszard Górecki wydał zarządzenie o wprowadzeniu nowego symbolu UWM. Wybuchł skandal.

Profesor Obarek powiadomił Uniwersytet, że ten złamał warunki umowy. — Kieruję zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przez Ryszarda Góreckiego, rektora UWM, przestępstwa z art.115 prawa autorskiego. Nie mogę dopuścić do tego, aby sprawca tego przestępstwa bezkarnie, wbrew prawu, ingerował w formę mojego dzieła i prostym zabiegiem, polegającym na deformacji i zniekształceniu logo, przywłaszczał sobie jego autorstwo — mówi prof. Piotr Obarek.

Miało być „w sam raz”, a wyszedł plagiat? Awantura o markę

zobacz więcej

Złamano prawo

Jak wynika z dokumentów wewnętrznych UWM, odświeżenie logo zaproponowało Biuro Mediów i Promocji uczelni. Prace zlecono jednemu ze studiów graficznych w Poznaniu. Z dokumentów, które posiadamy, wynika, że uczelnia poinformowała agencję, że ma pełne prawa do logo i może je dowolnie zmieniać. Była to nieprawda. Umowa z 1999 roku wyraźnie mówiła, że UWM nabył tylko i wyłącznie prawa majątkowe, a z logo może korzystać w sposób określony przez prof. Obarka.

Projekt zmienionego symbolu UWM dostał latem 2016 roku. We wrześniu 2016 roku Ryszard Górecki, rektor UWM, wydał zarządzanie, w którym zobowiązał wszystkie wydziały do wprowadzenia zmienionego logo uczelni. Od tego momentu miało być używane na pismach uczelni, stronach internetowych, pieczątkach, czy gadżetach. Wtedy o sprawie dowiedział się prof. Obarek.

— Wprowadzenie modyfikacji może prowadzić do powstania tzw. utworu zależnego. Korzystanie z takiego utworu, powstałego w wyniku modyfikacji, wymaga wyraźnego zezwolenia twórcy utworu pierwotnego — mówi mecenas Włodzimierz Głowacki, specjalista od prawa autorskiego i dodaje: — Wprowadzenie modyfikacji do utworu pierwotnego bez zezwolenia twórcy z zasady prowadzi do naruszenia autorskich praw osobistych twórcy logo, tj. prawo do nienaruszalności treści i formy utworu, z czym wiążą się konkretne roszczenia ze strony twórcy.

Prof. Obarek zażądał od uczelni wyjaśnień. Ta najpierw upierała się, że mogła zmienić logo, później jednak przyznała profesorowi rację. Nowe logo, którego projekt został opłacony z pieniędzy podatników, zostało wycofane. Uczelnia, mimo że otrzymała od portalu tvp.info pytania prawie dwa miesiące temu, do dziś nie odpowiedziała.

CBA zatrzymało byłego rektora WAT i szefa jednej z katedr Akademii

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało byłego rektora Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie, generała dywizji Zygmunta M. i szefa jednej z...

zobacz więcej

CBA pisze do Gowina

Ale to nie jedyne kłopoty UWM. Jeszcze w kwietniu 2016 na temat uczelni i Ryszarda Góreckiego pismo do Jarosława Gowina, Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, wysłał Ernest Bejda, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Redakcja portalu tvp.info ma kopię tego dokumentu. Szef CBA opisuje w nim skandal, jaki Biuro wykryło podczas kontroli na uczelni w 2015 roku. — „Funkcjonariusze CBA stwierdzili nieprawidłowości polegające na nieprzestrzeganiu przez Ryszarda Góreckiego, rektora UWM, regulaminu sprzedaży nieruchomości oraz prawa wieczystego gruntów, których właścicielem jest UWM” — pisze w liście do wicepremiera Gowina szef CBA.

Biuro, jak wynika z dokumentu, wykryło, że kierowany przez Góreckiego UWM sprzedał „41 nieruchomości należących do UWM w trybie bezprzetargowym, osobom do tego nieuprawnionym”. Raport pokontrolny, jak wynika z pisma szefa CBA, trafił do olsztyńskiej Prokuratury Okręgowej, która wszczęła śledztwo. Zostało ono jednak umorzone, bo stawiane przez CBA zarzuty uległy przedawnieniu.

Bejda pisze jednak wprost, że na UWM doszło do popełnienia przestępstwa, które „wypełniało znamiona czynów zabronionych, o których mowa w art. 231 ust 1 kodeksu karnego”. Działki, jak wynika z ustaleń pokontrolnych CBA, niezgodnie z prawem kupowali olsztyńscy prawnicy, politycy PO, a nawet redaktor naczelny dodatku „Gazety Wyborczej”.

źródło:
Zobacz więcej