Ile „brał” prokurator w czasach PO-PSL?

Opłacenie pobytu w Hiszpanii, bilety lotnicze, umeblowanie kuchni, pobyt w apartamencie nad morzem, czy kolacja za 400 zł — według prokuratury takie korzyści majątkowe miał przyjmować Zbigniew N., doradca ministrów sprawiedliwości w czasach PO-PSL. W zamian załatwiał sprawy w Urzędzie Skarbowym, Krajowym Rejestrze Sądowym, czy wpływał na decyzję śledztw prowadzonych przez prokuratorów.

Były szef klubu PSL Jan Bury zatrzymany w nocy przez CBA. Chodzi o śledztwo w sprawie korupcji

– Były szef klubu PSL Jan Bury został zatrzymany na polecenie Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach w związku z zarzutami korupcyjnymi -...

zobacz więcej

Portal tvp.info poznał szczegóły jednego z wątków afery podkarpackiej. To jeden z największych skandali za rządów PO-PSL. W śledztwie zarzuty mają już postawione m.in. Jan B., były podkarpacki baron PSL i wiceminister skarbu państwa, Anna H., była prokurator krajowa i Zbigniew N., były szef gabinetu ministra sprawiedliwości w czasie, kiedy resortem kierował Zbigniew Ćwiąkalski.

W śledztwie prowadzonym najpierw przez CBA i Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach ważnymi postaciami są biznesmeni z Podkarpacia. Zebrany przez śledczych materiał pokazuje, że za pomocą łapówek stworzyli oni ośmiornicę, której macki sięgały aż Warszawy.

Ważnym elementem całego układu był Zbigniew N. W czasach PO-PSL nazywany był „kadrowym prokuratury”. Z jego zdaniem liczyli się kolejni ministrowie sprawiedliwości. Potrafił wymuszać dymisje niewygodnych prokuratorów, czy wpływać na los prowadzonych śledztw. Jego pozycja nie osłabła po rozdzieleniu stanowiska Prokuratora Generalnego i ministra sprawiedliwości.

Dokumenty, do których dotarł portal tvp.info, pokazują, że w czasie, kiedy Prokuratura Generalna była przynajmniej teoretycznie samodzielnym bytem, Zbigniew N. zachował w niej wpływy. Miał na tyle silną pozycję, że za łapówki wpłynął na los dwóch ważnych śledztw prowadzonych w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Jedno dotyczyło wymuszania łapówek, drugie wyrządzenia strat w elektrowni Kozienice. W obu przypadkach zamieszanym był znajomy Jana B. Dzięki interwencjom Zbigniewa N., jak twierdzą prokuratorzy z Katowic, oba śledztwa zostały umorzone. Jako pierwsi publikujemy szczegóły zarzutów, które w jednym z wątków afery podkarpackiej usłyszał Zbigniew N.

Sztaba złota, samochód, alkohol. Ponad 1 mln zł na łapówki

Prokuratura wyceniła skalę łapówkarskiego procederu w tzw. aferze podkarpackiej – donosi RMF FM. Marian D., główny podejrzany, miał wręczyć sześciu...

zobacz więcej

Znajomy barona PSL

24 kwietnia 2015 roku, wtedy jeszcze Prokuratura Apelacyjna w Katowicach (dziś Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji), przedstawiła zarzuty Andrzejowi W. To biznesmen, dobry znajomy Jana B. Prowadził m.in. interesy z Elektrownią Kozienice. Andrzej W. to jedna z kluczowych postaci w aferze podkarpackiej. Katowiccy śledczy postawili mu zarzuty wręczenia korzyści majątkowej Zbigniewowi N. To były Prokurator Okręgowy w Rzeszowie w stanie spoczynku. Jego prawdziwa kariera rozkwitła w czasach rządów PO-PSL. Od 2007 roku do 2011 roku doradzał kolejnym ministrom sprawiedliwości. Najpierw Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu, później Andrzejowi Czumie i Krzysztofowi Kwiatkowskiemu. Umowę na doradztwo Zbigniewowi N. rozwiązał dopiero Jarosław Gowin.

Wróćmy jednak do biznesmena Andrzeja W., znajomego Jana B., byłego barona PSL. Prokuratorzy z Katowic zarzucają mu wręczenie Zbigniewowi N. korzyści majątkowej w kwocie nie mniejszej, niż 48674,96 zł. Łapówki miały być wręczone w okresie od lutego 2013 roku do maja 2014 roku. Zbigniew N. miał w zamian załatwić sprawę w Krajowym Rejestrze Sądowym, Drugim Mazowieckim Urzędzie Skarbowym w Warszawie i Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie. Wszystkie decyzje, które załatwiał Zbigniew N., były korzystne dla biznesmena Andrzeja W.

Na kwotę 48674,96 zł łapówek, które wziął Zbigniew N., składają się wycieczki na Gran Canaria, bilety lotnicze, opłacenie pobytów w trzech luksusowych hotelach w Warszawie, opłacenie architekta wnętrz, czy zapłata za meble kuchenne.

Afera podkarpacka. Zatrzymanie byłego szefa rzeszowskiej prokuratury

Sąd dyscyplinarny II instancji zgodził się na aresztowanie byłego szefa Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie Zbigniewa N. We wtorek po południu...

zobacz więcej

Wycieczki, bilety, hotele, meble

Pierwszą łapówką, którą przyjął Zbigniew N. od Andrzeja W., było opłacenie pobytu na wyspie Gran Canaria w hotelu Barcelo Margaritas. Zbigniew N. przebywał tam razem ze swoją znajomą, Magdaleną N., od 24 lutego 2013 roku do 3 marca 2013 roku. Rachunek za pobyt byłego doradcy ministrów sprawiedliwości w rządach PO-PSL na kwotę 6378,00 zł opłacił Andrzej W.

Kolejną łapówkę biznesmen dał Zbigniewowi N. w sierpniu 2013 roku. „Opłacił bilety lotnicze na trasie Warszawa — Gran Canaria — Warszawa, na podróż w dniach 3 sierpnia 2013 roku — 13 sierpnia 2013 roku, o wartości 3932,00 zł” — czytamy w postanowieniu przedstawienia zarzutów. Na wycieczkę tym razem Zbigniew N. poleciał z członkiem swojej rodziny.

W marcu Zbigniew N. znowu poleciał na Gran Canarię. Tym razem zamieszkał w hotelu Dunas Mirador Maspalomas. Był tam od 4 marca do 11 marca 2014 roku. Były prokurator zabrał ze sobą znajomą, Magdalenę N. Rachunek za pobyt w wysokości 4318,00 zł zapłacił Andrzej W.

Biznesmen inwestował też w mieszkanie Zbigniewa N. w Warszawie przy ul. Bukietowej. Najpierw zapłacił 20 370,00 zł za wykonanie mebli kuchennych. Na tym jednak się nie skończyło. Jak można przeczytać w postanowieniu o przedstawieniu zarzutów, Andrzej W. opłacił też „usługi wykonania projektu aranżacji wnętrz” do mieszkania Zbigniewa N. przy ul. Bukietowej. Tym razem rachunek wyniósł 3936,00 zł.

Mimo że Zbigniew N. miał mieszkanie w Warszawie, nocował też w ekskluzywnych hotelach: Mariotcie i Sheratonie. Za pobyt płacił nie kto inny, tylko Andrzej W. W sumie na te łapówki poszło z kieszeni biznesmena 1210,96 zł.

Na tym jednak nie koniec. Andrzej W. obiecał też Zbigniewowi N. „nieodpłatny pobyt w Sopocie w swoim apartamencie, mieszczącym się przy ul. Hoffnera, oraz obiecał zwrot kosztów kolacji o wartości co najmniej 400 zł”.

Prezes NIK usłyszał zarzuty w prokuraturze

zobacz więcej

Co załatwił Zbigniew N.?

Za wszystkie te łapówki Zbigniew N. załatwić miał cztery sprawy. Jedną w Krajowym Rejestrze Sądowym, kolejną w Drugim Mazowieckim Urzędzie Skarbowym i dwie sprawy w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie.

I tak, w KRS „bezprawnie wpływał na decyzję wstrzymania wpisu do KRS J.P. nowego właściciela spółki A. oraz Stanisława Tomasza Bortkiewicza — członka zarządu A. sp. z o.o.”. Z kolei w „Drugim Mazowieckim Urzędzie Skarbowym (Zbigniew N. – red). bezprawnie wpływał na przebieg i wynik kontroli przeprowadzonej przez w/w organ wobec E. sp. z o.o.”. Firma należała do Andrzeja W.

Zbigniew N. podjął się też załatwienia decyzji w sprawie umorzenia dwóch śledztw w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Jak wynika z materiałów zgromadzonych przez katowicką prokuraturę załatwił to u przełożonych śledczych z ul. Chocimskiej w Prokuraturze Apelacyjnej. Oba śledztwa zostały umorzone. Oba, jak wynika z materiałów prokuratury, powinny być kontynuowane. Oba postępowania dotyczyły biznesmena Andrzeja W. Były prowadzone w sprawie. W pierwszym chodziło o działanie na niekorzyść Elektrowni Kozienice, spółki Skarbu Państwa. W czasach, kiedy Jan B. był wiceministrem skarbu, interesy z elektrownią robił Andrzej W. Drugie śledztwo, na które wpływał Zbigniew N. dotyczyło „wymuszania haraczy” przez Andrzeja W. od biznesmenów.

Inne łapówki Zbigniewa N.

Poza przyjęciem łapówek od Andrzeja W. prokuratura zarzuca Zbigniewowi N. jeszcze inne korzyści majątkowe. Były doradca ministrów sprawiedliwości w rządach PO-PSL dostał 50 tys. zł w zamian za powoływania się na wpływy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym i podjęcie się pośrednictwa w załatwieniu korzystnego dla jednej ze spółek orzeczenia w tym sądzie. Tego czynu Zbigniew N. miał się dopuścić będąc doradcą Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

Kolejny zarzut dotyczy nakłaniania i ułatwiania Marianowi D. wręczenia korzyści majątkowej, w kwocie nie mniejszej niż 60 tys. zł, byłej prokurator apelacyjnej w Rzeszowie, Annie H. Tym razem Zbigniew N. miał popełnić przestępstwo w czasie, kiedy Ministerstwem Sprawiedliwości kierował Krzysztof Kwiatkowski, dzisiejszy prezes Najwyższej Izby Kontroli i również podejrzany w jednym z wątków afery podkarpackiej.

Zbigniew N. miał się też powoływać na wpływy w Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, w Prokuraturze Rejonowej w Leżajsku, Sądzie Rejonowym w Rzeszowie, Ministerstwie Sprawiedliwości, Krajowej Radzie Sądownictwa, Komisji Egzaminacyjnej do Przeprowadzenia Egzaminu Adwokackiego przy Ministrze Sprawiedliwości, Izbie Skarbowej w Rzeszowie oraz podjąć się załatwienia spraw, z którymi zwrócił się do niego biznesmen Marian D. Tym razem miał wziąć nie mniej, niż 352 tys. zł.

źródło:
Zobacz więcej