Pierwszy na ziemiach polskich. KL Kulmhof powstał 75 lat temu

Dokładnie 8 grudnia 1941 r. w Chełmnie nad Nerem Niemcy zamordowali za pomocą spalin samochodowych ok. 700 Żydów, przybyłych dzień wcześniej z pobliskiego Koła. To wydarzenie było początkiem działalności pierwszego niemieckiego obozu zagłady na okupowanych ziemiach polskich – KL Kulmhof.

KL Kulmhof w Chełmnie jako jedyny z obozów zagłady powstał w tzw. Kraju Warty. Eksterminacja Żydów rozpoczęła się tu już we wrześniu 1941 r., po realizacji przez Niemców programu eutanazji umysłowo chorych i niepełnosprawnych. Pierwsze egzekucje objęły żydowskich mieszkańców powiatu konińskiego, m.in. Rzgowa i Grodźca.

Jednym z głównych organizatorów zbrodni był Herbert Lange; Żydów zabijały specjalnie wyszkolone oddziały Sonderkommando. O „oczyszczenie Kraju Warty z Żydów” zabiegał sam Adolf Hitler. Obóz powstał po to, aby rozstrzygnąć „lokalny problem”. Naziści rozumieli przez to zabicie ok. 100 tys. „nieprzydatnych do pracy” Żydów. Rozkaz do założenia pierwszego ośrodka zagłady wydał urzędujący w Poznaniu namiestnik Rzeszy w Kraju Warty – Arthur Greiser.

Odsłonięto pomnik Romów i Sinti pomordowanych w obozie Kulmhof

Pomnik upamiętniający zamordowanych w 1942 r. Romów i Sinti odsłonięto w środę na terenie b. obozu zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem. Prezydent...

zobacz więcej

60 km na północny zachód od Łodzi

Wieś Chełmno, wyznaczona na obóz, leżała ok. 60 km na północy zachód od Łodzi. Miejscowość zamieszkiwało wówczas jedynie ok. 250 osób. Wizytujący ją niemieccy dygnitarze przekonywali miejscowych, że we wsi powstanie „obóz przejściowy”, skąd miano kierować Żydów na Wschód, do Rosji. Z czasem w Chełmnie i okolicach zamieszkali esesmani, strażnicy i policjanci – przyszła załoga obozu; część nich wchodziła w skład pododdziałów Sonderkommando.

Prawdziwy powód lokalizacji był taki, że Chełmno leżało pomiędzy skupiskami ludności żydowskiej w Kraju Warty. Wieś była odosobniona, w pobliżu nie było żadnego większego miasta, ale dojazd do niej był bardzo dogodny. W skład obozu wchodziły budynki mieszkalne oraz przyległe grunty wraz z terenami leśnymi – Lasami Rzuchowskimi. Centralną część ośrodka zagłady stanowił kompleks pałacowy, ogrodzony drewnianym płotem o wysokości ok. 2,5 metra. Obozu strzegła tzw. Policyjna Jednostka Strażnicza, złożona z funkcjonariuszy Schutzpolizei sprowadzonych z Łodzi. Stopniowo jej skład uzupełniano, w 1942 r. służyło w niej ok. 120 ludzi. Byli tzw. strażnicy pałacowi, leśni oraz ci, których zadaniem było doprowadzanie Żydów do Chełmna z okolicznych miejscowości.

Franciszek w Oknie Papieskim: okrucieństwo nie skończyło się w Auschwitz, także dziś torturuje się ludzi

– Nie chcę mówić gorzkich słów, ale muszę powiedzieć prawdę. Okrucieństwo jeszcze się nie skończyło w Auschwitz-Birkenau. Także dziś torturuje się...

zobacz więcej

Prace w komandach

Do prac porządkowych na kwaterach esesmanów i policjantów zatrudniono kilkoro mieszkańców wsi. Ponadto ośmiu Polaków było grabarzami przy jednym z pododdziałów Sonderkommando. Niemcy obdarzyli ich względną swobodą – Polacy nosili cywilne ubrania, dostawali przydział wódki. Przybyli do Chełmna Żydzi nie spodziewali się rychłej śmierci. Niemcy pozornie uspokajali swoje przyszłe ofiary. Wygłaszali przemówienia o tym, że nic im nie grozi.

Nieświadomi tego, co ich czeka, Żydzi rozbierali się do naga, oddawali kosztowności i szli do ciężarówek. Tam ginęli w męczarniach. Zwykle śmierć następowała po kilku minutach od rozpylenia gazu spalinowego, wypuszczanego z rur wydechowych. Ofiary grzebano w masowych mogiłach na terenie lasów w pobliżu wsi Rzuchów, oddalonych od Chełmna o 4-5 km. Żydów, których nie zabito od razu, kierowano do pracy w tzw. komandach (grupach roboczych).

(fot. TVP Info)

Zabrakło miejsca na pochówki

Pierwszy transport Żydów dotarł do Chełmna 7 grudnia 1941 r. Oprócz mieszkańców łódzkiego getta do Chełmna trafiała ludność żydowska z zachodniej Europy, m.in. Żydzi niemieccy, austriaccy, luksemburscy i czechosłowaccy.

W połowie 1942 roku obóz na ponad miesiąc wstrzymał działalność w związku z groźbą wybuchu epidemii – ze względu na rozkładające, gnijące w lesie ciała. Brakowało miejsca na pochówki ofiar, dlatego też „wynalazkiem” niemieckim były tzw. polowe paleniska. Później zbudowano też piece krematoryjne oraz uruchomiono młyn do ludzkich kości. Dzięki temu możliwe było wznowienie fabryki śmierci już w lipcu 1942 r. Obóz funkcjonował do 11 kwietnia 1943 r., po czym został zamknięty.

Do tego czasu Niemcy starali się zatrzeć ślady zbrodniczej działalności, palili ciała ofiar, wywozili ich dobytek. Z KL Kulmhof praktycznie nic nie zostało - zniszczono krematoria, wysadzono pałac, rozebrano nawet drewniany płot; na miejscu kaźni dziesiątek tysięcy Żydów sadzono drzewa. Po niecałym roku, w marcu 1944 r. obóz jednak wznowił działalność. Tym razem jego teren otoczono drutem kolczastym, zbudowano nowe krematoria i baraki. W sierpniu rozpoczęła się ostateczna likwidacja łódzkiego getta; niemal w tym samym czasie zapadła decyzja o zamknięciu i zniszczeniu obozu w Chełmnie oraz wszelkiej dokumentacji, która świadczyłaby o jego istnieniu. Nie zdążono jednak wysadzić wszystkich budynków. Ostatni członkowie Sonderkommando uciekli 18 stycznia, tuż przed wkroczeniem Armii Czerwonej.

źródło:
Zobacz więcej