RAPORT

Rosja gotowa do inwazji na Ukrainę

„Przekaz 13 grudnia będzie mieszany. Mam nadzieję, że będzie spokojnie”

– Mam nadzieję, że zgodnie z dobrą tradycją 11 listopada, tak i teraz liczne manifestacje nie przerodzą się w zamieszki. To będzie pokazanie, wbrew rojeniom wrogów decyzji wyborczej z zeszłego roku, że jesteśmy krajem demokratycznym i różne poglądy mogą być artykułowane swobodnie – powiedział w „Kwadransie politycznym” prof. Andrzej Zybertowicz, doradca społeczny prezydenta, komentując zbliżające się obchody rocznicy wprowadzenia stanu wojennego.

„Mazguła pochwala przestępstwo – stan wojenny”. MON zawiadomi prokuraturę

„Pan A. Mazguła nie może publicznie występować w mundurze WP. MON wystąpi z zawiadomieniem do prokuratury ws. pochwalania przestępstwa – stanu...

zobacz więcej

W sobotę pułkownik Adam Mazguła podpisał się pod odezwą, opublikowaną przez lidera KOD Mateusza Kijowskiego, która wzywa do wypowiedzenia posłuszeństwa legalnie wybranej władzy w Polsce. Szef PO Grzegorz Schetyna ocenił, że nazwisko pułkownika powinno zniknąć z wezwania.

– Oczywiście były tam [w czasie stanu wojennego] jakieś bijatyki, jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu – mówił niedawno Mazguła.

Wojskowe Biuro Historyczne opublikowało na Twitterze dokumenty, z których wynika, że płk rezerwy Adam Mazguła jako żołnierz brał udział w stanie wojennym.

„Zadania ponad poziom kompetencji”

Prof. Zybertowicz w „Kwadransie politycznym” zastanawiał się, czy PO wycofałaby się z poparcia projektu, w który zaangażowany jest Mazguła, gdyby nie to, że jeszcze wiele osób pamięta, czym naprawdę był stan wojenny, komu służył i jakimi metodami traktowano ludzi w tym okresie.

Pytany, dlaczego w jego ocenie Mateusz Kijowski pozostaje przy Mazgule odpowiedział, że każdy z nas może wykonywać zadania, które przekraczają jego poziom kompetencji. – Panu Kijowskiemu się to przydarzyło dość dawno – dodał.



Cała rozmowa:

Jak się panu „podobała” lista pasażerów rządowej delegacji wracającej z Londynu?

Gdy przeczytałem materiał na ten temat, to przypomniało mi się kluczowe pojęcie nowożytnych organizacji, mianowicie „lista kontrolna”. W momencie, w którym w wielu instytucjach, np. podczas operacji chirurgicznej czy podczas przygotowań do startu samolotu, przechodzi się listę kontrolną - czyli zadania, które muszą być wykonane w określonej kolejności. Kiedy nie są zrobione, nie można przejść do kolejnego etapu. Wydaje się, że obóz zmiany, którego się czuję częścią, rozumiejąc potrzebę głębokiej przebudowy, nie rozumie, że gdy nastąpiły pewne wymiany kadrowe, gdy wymieniliśmy pewne procedury, kolejnym etapem jest nie tylko wprowadzenie zmian tych procedur, ale umówienie się między sobą, że przestrzegamy ich na poważnie. Cały czas nasza słowiańska i polska chęć do improwizacji wygrywa z tym, co jest fundamentem nowoczesnych organizacji biznesowych.

Ale może te reguły były przestrzegane? Jak na razie chyba wszystko na to wskazuje, instrukcja HEAD nie została złamana, nie mamy powodów, żeby nie wierzyć urzędnikom, że tak było.

Jasne, tylko sytuacja, w której nie wiadomo, kto ma zdecydować o tym, kto opuści samolot pokazuje, ze jest jakaś luka proceduralna albo zwyczajowa, bo wbrew pozorom nie jest tak, że najważniejsza osoba w delegacji jest tutaj ostateczną władzą. Pilot też nie powinien się zajmować tym, być może jest jakaś luka proceduralna, nie na poziomie bezpieczeństwa lotu, tylko na poziomie zarządzania.

Czy ważniejsza nie jest lista pasażerów i to, kto się na pokładzie znalazł? Mnie osobiście zaniepokoiło i zdziwiło to, że w jednym momencie na pokładzie był pani premier, wicepremier, szefowie MON, MSZ i MSWiA. Czy nie powinny istnieć przepisy, którego tego zabraniają?

Nie wiem, tym aspektem bezpieczeństwa się nie zajmowałem. Być może ten incydent powinien spowodować spokojne przejrzenie procedur.

Mamy nowy autorytet: Józef Pinior, nigdy nie był tak wielkim autorytetem, jakim się stał w ostatnich dniach...

Autorytety się nadmuchuje i z autorytetów spuszcza się powietrze. Pamiętam tamte lata. O operacji dowiedziałem się później, że koledzy z Solidarności, spodziewając się stanu wojennego, pieniądze solidarnościowe z konta wypłacili i mogli je wykorzystać potem do działalności podziemnej. Byłem zachwycony, że ktoś z wyprzedzeniem był w stanie zorganizować taką operację. Teraz rzecz jest bardzo interesująca z punktu widzenia nie tylko politycznego, ale też kulturowego. Jest osoba, wobec której były pewne podejrzenia, tę osobę zatrzymano, ma ona dostęp do swojego obrońcy, sąd niezależnie od posunięć tajnej służby i prokuratury mógł zająć swoje stanowisko. Mimo tego, że te wszystkie wymogi państwa prawa były przestrzegane, wprowadzono pewną histerię. Dzięki temu odkryło się coś bardzo ważnego, coś, co elity III RP przez lata starały się ukrywać przed opinią publiczną, mianowicie przekonanie, że jak ktoś ma pewne zasługi – a to oni sami decydują, czyje zasługi są ważniejsze i godne eksponowania, a czyje nie – to powinien być inaczej traktowany, że niektórzy są jednak równiejsi. Bierze się to z przekonania tych elit, zresztą nie jest typowe tylko dla elit III RP, że wiedzą lepiej, co jest dla społeczeństwa dobre. Oto niedojrzałe społeczeństwo podjęło decyzję o Brexicie, oto być może niedojrzała część amerykańskiego społeczeństwa wybrała nie tego prezydenta. Tu jest pewne założenie, że jest grupa oświeconych, którzy lepiej rozumieją, czego ludzie potrzebują. Być może są w jakimś stanie paniki, że zaczynają odsłaniać swoje poczucie wyższości nad innymi. Gdybyśmy się temu przyjrzeli na poziomie kulturowym, to zwróćmy uwagę, że przedstawiciele chrześcijaństwa mówią, że jeżeli ktoś zna Pismo, to my wiemy, czego człowiek naprawdę potrzebuje, że człowiek naprawdę potrzebuje miłości, i wiemy co jest dobre dla człowieka. Czyli także mamy podejście elitarystyczne, tylko że jest istotna różnica. W jednym przypadku mamy do czynienia z przedstawicielami wielkiej religii, która nawet gdybyśmy spojrzeli na to z perspektywy osoby niewierzącej, jest częścią cywilizacji europejskiej, współtwórca państwa wolności i państwa prawa. Z tej perspektywy mówimy, jak odsłoniła się dla tej religii natura człowieka i ludzkie potrzeby. Z drugiej strony mamy do czynienia ze środowiskami lewackimi, które mają postoświeceniowe wizje inżynierii społecznej i narzucenia ludziom poza ich wiedzą tego, co jest lepsze. W sprawie Piniora odsłonięcie tego było najciekawsze, bo to, że wszelkie działania są upolityczniane, to już jest naturalne, odsłonięcie rzeczywistego poczucia wyższości nad masami nie dzieje się każdego dnia.

Dopiero teraz elity III RP zrozumiały, że ich plany inżynieryjne są zagrożone, i stąd ta panika?

Myślę, że oni to zrozumieją dopiero wtedy, kiedy kanclerz Merkel postawi kropkę na "i". Już przyznała się, że posunięcie polityki migracyjnej były błędem. Za tymi posunięciami także się kryła jakaś wizja inżynierii społecznej, że bez żadnych ograniczeń możemy przyjmować przedstawicieli obcych kultur i oni się będą integrowali. Okazało się, że gdy przyjmiemy przedstawicieli kultur głęboko autorytarnych, wcale nie akceptują owoców społeczeństwa wolności, tylko w swoich enklawach żyją, nie chcą się integrować, a czasami wspierają działania podważające ten świat cywilizacji chrześcijańskiej. Nasze elity muszą zobaczyć, że tam na Zachodzie ktoś otrzeźwiał, a dopiero potem same otrzeźwieją.

Czasem elity zauważają coś szybciej, tak chyba było w przypadku pułkownika Mazguły, którego gwiazda dość szybko przyblakła...

W polskiej rzeczywistości istnieje pewna równowaga, obóz patriotyczno-konserwatywny posiada instrumenty mobilizacji i komunikowania swoich zastrzeżeń. Czy PO wycofałaby się z poparcia dla projektu stania w jednym szeregu z pułkownikiem Mazgułą, czy gdyby nie to, że jeszcze wiele osób pamięta, czym był stan wojenny i komu służył, czy Grzegorz Schetyna i PO by się wycofała z tego posunięcia, zostawiając Mateusza Kijowskiego na lodzie?

Właśnie, Mateusz Kijowski zostaje przy Mazgule, kompletnie nic nie rozumie?

Wydaje się, że każdy z nas może mieć powierzone zadania, które przekraczają jego poziom kompetencji, chyba panu Kijowskiemu się to wydarzyło dość dawno.

Jaki będzie przekaz 13 grudnia?

Przekaz będzie mieszany, ale zgodnie z dobrą tradycją 11 listopada liczne manifestacje nie przerodzą się w żadne zamieszki, że to będzie pokazanie wbrew rojeniom wrogów decyzji wyborczej z zeszłego roku, że jesteśmy krajem demokratycznym i różne poglądy mogą być artykułowane swobodnie.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej