„Syn śmieciarza i filmowe zwierzę”. Kirk Douglas skończył 100 lat

Kirk Douglas ze swoim synem, aktorem Michaelem Douglasem (fot. Reuters Pictures/Danny Moloshok)

Zagrał w 91 filmach, a 30 sam wyprodukował. Za ten bogaty dorobek w 1996 roku uhonorowano go Oscarem. Kirk Douglas to legenda i symbol kina amerykańskiego, uważany za ostatniego żyjącego przedstawiciela złotej ery Hollywood. Nawet jeśli ze względu na zły stan zdrowia wycofał się z zawodu, widzowie o nim nie zapomnieli, szczególnie że właśnie skończył 100 lat.

Douglas w sieci

Najnowsza rola legendy kina amerykańskiego – 92-letniego Kirka Douglasa – ma dużo wspólnego z surfowaniem. Tyle że po sieci. Aktor...

zobacz więcej

Jego długie życie to spełnienie przysłowiowego amerykańskiego snu, od pucybuta do milionera, który możliwy był przypuszczalnie tylko w Stanach Zjednoczonych. To tam w 1908 roku osiedlili się jego rodzice, Herszel Danielovitch i Bryna Sanglel. Byli ubogimi żydowskimi imigrantami, którzy swoim dzieciom: Issurowi (urodzonemu 9 grudnia 1916 roku, później zmienił nazwisko na Kirk Douglas) i jego sześciu siostrom nie mogli wiele zaoferować.

– Byliśmy naprawdę ubodzy, mieszkaliśmy wszyscy w małym pokoju. Moi rodzice byli w Ameryce nikim, analfabetami – wspomina swoje początki na kartach biografii zatytułowanej „Syn śmieciarza”. Jego ojciec z trudem zarabiał na utrzymanie wielodzietnej rodziny, pracując jako handlarz skupujący złom i szmaty. Chcąc uciec od biedy i upokorzeń musiał przeskakiwać marzenia, a zaczął od dobrego poznania języka angielskiego.

Michael Douglas wygrał z rakiem

zobacz więcej

Od zawsze chciał zostać aktorem

Pieniądze na edukację zdobywał pracując od najmłodszych lat jako stróż, kelner czy robotnik w stolarni. Sam stwierdził, że zanim został aktorem, imał się blisko 40 różnych zajęć. Nie tracił nadziei i chętnie oddawał się marzeniom o lepszym życiu, w których od początku pojawiało się aktorstwo. – Jedna rzecz, której byłem całkowicie pewien, to pragnienie, że chcę zostać aktorem – przyznał po latach Douglas.

Gdy zarobił trochę pieniędzy, rozpoczął studia z filozofii, chemii i literatury angielskiej, ale ostatecznie uzyskał dyplom z historii sztuki. Później ukończył też prestiżową nowojorską Akademię Sztuki Dramatycznej. Wykładowcy byli pod wrażeniem jego talentu, dlatego szybko trafił na broadwayowską scenę i wystąpił w sztuce „Spring Again”. Nie teatr był mu jednak pisany, bo uznano go za „filmowe zwierzę”.

Małżeństwo Douglasów z małym synem Peterem Vincentem (fot. Keystone-Getty Images)

Nie żyje Gene Wilder. Zagrał m.in Frankensteina u Mela Brooksa

Zmarł amerykański aktor komediowy Gene Wilder, znany m.in. z filmów Mela Brooksa i duetu z Richardem Pryorem. Miał 83 lata. Był nominowany do...

zobacz więcej

Popularność i nominacje do Oscara

Na ekranie zadebiutował dzięki protekcji przyjaciółki Lauren Bacall i to od razu główną rolą w „Dziwnej miłości Marty Ivers”. Pod koniec lat 40. XX wieku był już rozpoznawalny, m.in. dzięki zwieńczonej oscarową nominacją roli młodego boksera w „Championie”. Grał głównie silnych, często brutalnych amantów, ale potrafił się też odnaleźć jako romantyczny heros w filmach „Wikingowie”, „Spartakus” czy „Bohaterowie Telemarku”.

– Zrobiłem karierę, grając prawdziwych drani – przyznał z wrodzoną szczerością. Trzeba przyznać, że grał tak, że mimo wszystko budził sympatię i na tym oparł swoje kolejne sukcesy. Nie bał się wyzwań i skandali, ale nie chciał być zaszufladkowany. Pytany o swoje największe osiągnięcie bez wahania wskazuje rolę Vincenta van Gogha w wyprodukowanej przez siebie „Pasji życia”. Dostał za nią Złotego Globa i kolejną nominację do Oscara.

Kirk Douglas z lwem na planie filmu „Spartakus” z 1960 roku (fot. Lee - Getty Images)

Afroamerykanie, którzy zdobyli Oscary. Historia dość krótka

Hashtag „Oscary zbyt białe” to jeden z nieco wstydliwych symboli tegorocznego rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Tej nocy żaden...

zobacz więcej

Klasyki gatunku

Widzowie za nim przepadali, szczególnie kobiety, ale jego urok nie polegał tylko na wyglądzie. Douglas był obdarzony ogromną charyzmą i nieprzeciętnym talentem, przez co zagrał w filmach, które do dzisiaj uchodzą za klasyki gatunku. Tak jest choćby w przypadku westernu, do którego historii przeszedł rolami w „Indiańskim wojowniku”, „Ostatnim pociągu z Gun Hill”, „Ostatnim kowboju”, „Wysokich drzewach”, czy obrazie „Był sobie łajdak”.



Sam też reżyserował, a walcząc o swoją niezależność i chcąc dyktować warunki, w 1955 roku założył własną wytwórnię filmową – Bryna Productions. Może dlatego, na upragnioną przez wszystkich aktorów złotą statuetkę Oscara, musiał czekać aż do 1996 roku, kiedy uhonorowano go za całokształt twórczości. Wyraźnie wzruszony odebrał ją z rąk reżysera Stevena Spielberga.

Kirk Douglas ze swoim synem Michaelem na planie filmu „Cast a Giant Shadow” z 1965 roku (fot. Hulton Archive-Getty Images)

Oscary rozdane. Najlepszy film – „Spotlight”, najlepszy aktor – Leonardo DiCaprio RELACJA MINUTA PO MINUCIE

Oscarowe emocje za nami. 41-letni Leonardo DiCaprio dostał w końcu upragnionego Oscara za rolę w filmie pt. „Zjawa” w reż. Alejandra Inarritu,...

zobacz więcej

Rodzinne szczęście i osobiste tragedie

Swoje życie prywatnego spuentował najlepiej sam, mówiąc że „wierność nie była jego mocną stroną”. Po raz pierwszy ożenił się w 1943 roku z Dianą Dill. Z tego związku na świat przyszedł aktor Michael Douglas i producent Joel Douglas. Z pierwszą żoną Kirk rozwiódł się po ośmiu latach, by następnie poślubić, poznaną na planie „Ich pierwszej miłości”, producentkę Anne Buydens. Jeden z ich synów, Peter został później producentem, a drugi – Eric próbował pójść w ślady ojca, ale w 2004 roku zmarł wskutek przedawkowania środków odurzających.

Sam Kirk Douglas miał w życiu sporo szczęścia, kiedy dwukrotnie otarł się o śmierć. W 1991 roku wyszedł bez większych obrażeń z katastrofy helikoptera, w której zginęły dwie osoby. Pięć lat później doznał wylewu, po którym stracił umiejętność mówienia, ale nie poddał się. Dzięki ćwiczeniom i woli walki wrócił do formy.

Aktor z żoną Anne na gali Scopus Award w 2000 roku (fot. Kevin Winter-Getty Images)

Aktywny zawodowo niemal do końca

Sukcesy odnosił w branży filmowej, ale udzielał się też społecznie. Aktywny zawodowo pozostawał do 2008 roku, kiedy zagrał w ostatnim swoim filmie telewizyjnym „Meurtres à l'Empire State Building”. Jeszcze trzy lata temu sędziwego jubilata można było spotkać na lunchu w restauracjach Beverly Hills. Dziś zdrowie już nie pozwala mu na takie wyjścia.

źródło:
Zobacz więcej