Indianie wygrali walkę przeciwko ropociągowi. Pytanie, na jak długo

Indianie od kwietnia br. rozpoczęli protesty (fot. Reuters Pictures/Stephanie Keith)

Agencja federalna ogłosiła w niedzielę, że nie zatwierdzi budowy ropociągu pod jeziorem Oahe. To zwycięstwo protestujących od miesięcy Indian w Dakocie Północnej. Sprawa nie jest jednak ostatecznie rozwiązana, ponieważ prezydent elekt Donald Trump popiera tę inwestycję.

Kolejne starcie z Indianami blokującymi budowę rurociągu. Policja użyła gazu

Spór wokół rurociągu „Dakota Access Pipeline” w USA trwa nadal. Rdzenni mieszkańcy Ameryki nie rezygnują z walki i cały czas blokują budowę...

zobacz więcej

Chodzi o prawie już ukończony ropociąg, znany pod skrótem DAPL (Dakota Access Pipeline), którym ma płynąć ropa z łupków z Dakoty Północnej, przez Dakotę Południową i Iowa aż do stanu Illinois, skąd będzie transportowana do rafinerii nad Zatoką Meksykańską. Wartość inwestycji szacowana jest na 3,8 mld dolarów.

Indianie z plemienia Standing Rock Sioux mieszkający w Dakocie Płn. twierdzą, że ropociąg grozi zanieczyszczeniem wody pitnej doprowadzanej z rzeki Missouri i bezczeszczeniem ich świętych miejsc, gdzie byli chowani ich przodkowie. Od kwietnia br. rozpoczęli protesty, domagając się przerwania inwestycji. Z czasem początkowa liczba około 200 protestujących wzrosła nawet do kilku tysięcy.

Do Indian z plemienia Standing Rock Sioux przyłączyło się wiele innych grup plemiennych. Protestujących nie zniechęcały aresztowania i próby likwidacji przez wojsko i policję utworzonego na terenie budowy ropociągu obozowiska. Dostali od władz federalnych ultimatum na opuszczenie obozowiska do poniedziałku.

Tymczasem w niedzielę agencja federalna USACE (Korpus Inżynieryjny Armii USA), odpowiedzialna za wydanie zezwoleń potrzebnych do wykonania projektu, opublikowała oświadczenie, że nie zatwierdzi budowy rurociągu pod jeziorem Oahe – zbiornikiem utworzonym na rzece Missouri. USACE stwierdził, że należy szukać alternatywnych tras.

Na wojennej ścieżce. Indianie protestują przeciwko budowie ropociągu

Trwający od kilku miesięcy protest Indian w stanie Dakota Północna przeciw budowie ropociągu zmienił się w siłową konfrontacją. Doszło do starć z...

zobacz więcej

Radość zwycięzców

Decyzja wywołała wybuch radości protestujących Indian. W rodzimym języku wykrzykiwali „woda to życie”, niektórzy bili w bębny, inni dumnie paradowali na koniach wokół ogniska na środku obozowiska. – To wy tego dokonaliście. Przyciągnęliście uwagę całego świata – mówił przywódca Siuksów z rezerwatu Standing Rock Dave Archambault.

Wyraził też wdzięczność prezydentowi Barackowi Obamie, ministerstwu zasobów wewnętrznych oraz Korpusowi Inżynieryjnemu Armii USA „za odwagę”, by „naprawić kurs historii i dokonać rzeczy słusznej”.

– To monumentalne zwycięstwo w walce o ochronę praw plemion i ich suwerenności – przyznała rzeczniczka Greenpeace Lilian Molina.

Ostatnia bitwa Indian Dakota. Nafciarze krytykują wstrzymanie budowy rurociągu

Amerykańska branża paliwowa krytykuje Biały Dom za decyzję o wstrzymaniu budowy rurociągu, którego trasa przebiegać ma od Północnej Dakoty do...

zobacz więcej

Co zrobi Trump?

Niemniej nie wiadomo, jak długo Indianie i organizacje ochrony środowiska będą mogły się cieszyć ze zwycięstwa. Za niespełna dwa miesiące pracę rozpocznie nowa administracja. Prezydent elekt Donald Trump w ubiegłym tygodniu powtórzył, że opowiada się za ukończeniem projektu. Zaprzeczał, że jego poparcie ma cokolwiek wspólnego z faktem, że posiada akcje w spółce Energy Transfer Partners, budującej ropociąg DAPL.

Niezadowolenie wyraziła już koalicja MAIN, grup popierających projekty infrastrukturalne w USA, określając decyzję jako „czysto polityczną” i niezgodną z rządami prawa i zdrowym rozsądkiem. – Biorąc pod uwagę, że prezydent elekt rozpocznie sprawowanie urzędu za 47 dni, mamy nadzieję, że nie jest to ostatnie słowo w sprawie Dakota Access Pipeline – powiedział rzecznik MAIN Craig Stevens.

Wsparcie gwiazd

Solidarność z protestującymi od miesięcy Indianami wyrażali także zwolennicy restrykcji na eksploatację tradycyjnych źródeł energii, jak ropa i węgiel, które przyczyniają się do niebezpiecznego w skutkach ocieplania się klimatu. W obozie protestujących zjawili się latem m.in. znani lewicowi politycy, jak senator Bernie Sanders, afroamerykański przywódca Jesse Jackson, i kandydatka Partii Zielonych w wyborach prezydenckich Jill Stein. Poparcie dla protestujących wyrażały także gwiazdy filmowe takie jak Susan Sarandon, Ben Affleck i Leonardo DiCaprio.

Inwestor oraz zwolennicy ropociągu twierdzą, że inwestycja wpłynie pozytywnie na lokalną gospodarkę, tworząc 8-12 tys. miejsc pracy przy budowie, a transport ropy rurociągiem jest bezpieczniejszy niż koleją lub samochodem.

źródło:

Zobacz więcej