Porwali Ukraińca dla pieniędzy. Grozili mu śmiercią i zgwałceniem żony

(fot. tvp.info/Paweł Chrabąszcz)

Trzej młodzi recydywiści porwali dla wysokiego okupu ukraińskiego handlarza drewnem. Przez kilka godzin bili go, straszyli bronią i symulowali powieszenie, aby zapłacił im 100 tys. dolarów okupu. W końcu uwolnili porwanego, gdy ten obiecał przekazać przestępcom 60 tys. zł oraz dostarczyć im 20 ciężarówek z drewnem. Teraz porywacze odpowiedzą za swoje czyny przed sądem.

Porywacze 19-latka aresztowani

zobacz więcej

Pod koniec lutego, na jeden ze stołecznych komisariatów zgłosiła się kobieta, która chciała zgłosić zaginięcie swojego męża – Mykoły B. Mężczyzna, zajmujący się m.in. handlem drewnem, miał pojechać na jakieś spotkanie i nie wrócił na noc do domu. Funkcjonariusze uznali, że jest za wcześnie, aby mówić o zaginięciu i kazali kobiecie przyjść, jeżeli mąż nie wróci do domu, do wieczora. Kilkanaście godzin później na policję zgłosił się już sam „zaginiony”. Mykoła B. zawiadomił, że został porwany przez trzech mężczyzn, którzy domagali się od niego wysokiego okupu.

Pułapka

Ukrainiec opowiedział, że skontaktował się z nim jakiś mężczyzna, przedstawiający się jako biznesmen z branży developerskiej. Przekonywał, że w okolicach Pruszkowa kupił „trochę ziemi” i chce tam stawiać osiedle drewnianych domów. Mykoła B. pojechał na spotkanie w miejscowości Tłuste. Tam czekało już na niego trzech mężczyzn, którzy zaprosili go do biura w piętrowym domku.

Ledwo Ukrainiec wszedł do budynku, gdy jeden z mężczyzn spryskał mu twarz gazem. Potem reszta rzuciła się na niego, skuła ręce kajdankami i obwiązała nogi sznurem. Wtedy zaczął się koszmar przedsiębiorcy.

Jeden z napastników bił go kastetem i pałką teleskopową. Potem padły żądania okupu. – Napastnicy domagali się 100 tys. dolarów. Grozili, że jeżeli nie dostaną pieniędzy, to porwą jego zonę i będą ją gwałcić przez dwa tygodnie. Przekonywali, że później wywiozą kobietę do jednego z krajów arabskich i tam sprzedadzą do domu publicznego – opowiada jeden ze śledczych.

Napastnicy wiedzieli, że Mykoła B. miał w magazynach towar warty co najmniej 450 tys. zł.

13-latka porwana w Chrzanowie. Policja prosi o pomoc

Policja poszukuje 13-letniej Anny Fürschke, uprowadzonej we wtorek przez nieznanych mężczyzn w Chrzanowie (woj. małopolskie). Opublikowano zdjęcie...

zobacz więcej

Zabezpieczenie

„Oprawianie” biznesmena trwało wiele godzin. Porywacze umieścili go na piętrze, które było wyłożone folią. Na szyję założyli pętlĘ i co jakiś czas ciągnęli za sznurek, pozorując wieszanie ofiary. Jeden z napastników usiadł naprzeciwko Ukraińca i wycelował w jego stronę pistolet. Potem dwukrotnie nacisnął spust. Okazało się, że strzelał ślepakami.

Po wielu godzinach tortur Mykoła B. przekonał porywaczy, że dostarczy im. 60 tys. zł oraz 20 ciężarówek drewna, wartego w sumie ok. 80 tys. euro. Przed uwolnieniem przedsiębiorcy, przestępcy kazali mu dotknąć rękojeści i spustu pistoletu. Mówili, że to ich zabezpieczenie, bo broń była używana do przestępstwa.

Porywacze odwieźli przedsiębiorcę w okolice jednego z centrów handlowych w Warszawie. Ten pojechał do domu i zawiadomił policję.

Antyterroryści z hukiem przerwali wypoczynek ukrywającemu się gangsterowi

Kolejnego gangstera zamieszanego w porwanie gdańskiego adwokata Krzysztofa K. zatrzymali funkcjonariusze CBŚP na terenie jednej z działek na...

zobacz więcej

Nie porwanie, a libacja?

W czasie, gdy Mykoła B. składał zeznania policjantom z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw KSP, na jego telefon zadzwonił jeden z porywaczy. Umówił się na spotkanie w popularnej restauracji sieciowej, aby odebrać umówiony okup. Porywacze zrezygnowali jednak z deputatu w drewnie i domagali się tylko gotówki.

Przedsiębiorca pojechał na umówione spotkanie, ale już chroniony przez funkcjonariuszy. Policjanci zatrzymali dwóch porywaczy: Dawida Z. i Wiesława Z. , gdy ci byli przekonani, że odbierają torbę z pieniędzmi. Trzeci z napastników – Łukasz M. wpadł kilka dni później, gdy zgłosił się na komisariat w Starych Babicach, w związku z dozorem, nałożonym na niego na czas procesu.

Śledztwo w sprawie porwania prowadziła stołeczna Prokuratura Okręgowa, która skierowała do sadu akt oskarżenia przeciwko trzem porywaczom oraz mężczyźnie, który miał im pomagać w przygotowaniu przestępstwa. Przestępcy nie przyznają się. Twierdzą, że spotkali się z Mykołą B. i wypili z nim kilka butelek wódki, po czym odwieźli do domu.

źródło:
Zobacz więcej