RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

50 lat temu rzeka Arno zalała Florencję. Pomogli „aniołowie błota”

4 listopada wody rzeki Arno zalały Florencję (fot. Twitter)

We Florencji odbyły się w piątek obchody 50. rocznicy katastrofalnej powodzi, w której zginęło 35 osób. Ucierpiało wtedy również wiele zabytków. Na ceremonię przybyli „aniołowie błota”, czyli ochotnicy, którzy po kataklizmie sprzątali miasto, ratowali dzieła sztuki i księgozbiory.

W centrum Florencji zapadła się ziemia. Zagrożone cenne zabytki

Gigantyczna rozpadlina o długości 200 metrów i szerokości 7 metrów powstała w środę rano w centrum Florencji. Lokalne władze informują o olbrzymich...

zobacz więcej

Straty, jakie pół wieku temu poniosło dziedzictwo artystyczne i historyczne stolicy Toskanii, są trudne do oszacowania – podkreślano w czasie uroczystości z udziałem premiera Matteo Renziego, który urodził się we Florencji dziewięć lat po powodzi.

– Nie możemy żyć w strachu przed rzeką – powiedział burmistrz Dario Nardella. Podkreślił, że od 1966 zrobiono niewiele, aby nie powtórzyła się taka tragedia. Dopiero ostatnio – zauważył – przystąpiono do działania.

Zagraniczni specjaliści wypowiadający się w mediach w związku z rocznicą zwracają jednak uwagę, że Florencja wciąż nie jest dostatecznie chroniona. – Miasto stoi nadal w obliczu poważnego ryzyka powodzi, a rośnie ono z każdym dniem, jeśli nic się nie robi w tej sprawie – powiedział Gerald Galloway z uniwersytetu w Maryland, który kieruje zespołem ekspertów powołanym w celu wypracowania metod ochrony włoskiej kolebki sztuki i architektury.

Trąba powietrzna zaatakowała Florencję. Miasto jest sparaliżowane

zobacz więcej

„Włochom potrzebny jest optymizm”

Premier Renzi mówił podczas rocznicowych obchodów w Palazzo Vecchio, że władze w Rzymie długo nie chciały uwierzyć w skalę zniszczeń. Przytoczył mówiący jego zdaniem wszystko nagłówek z jednej z gazet: „Florencja zdewastowana przez rzekę Arno przeżywa w spokoju tragiczne godziny". Te słowa – zauważył – dowodzą tego, że naprawdę nie zdawano sobie sprawy ze skali dramatu w mieście.

Na obchody rocznicy z różnych części Włoch i wielu krajów przyjechało około tysiąca osób, które w trakcie akcji ratunkowej nazywano „aniołami błota”. To wolontariusze, którzy z ogromnym poświęceniem nieśli pomoc miastu, brnąc w wodzie i błocie, z którego wyciągali wszystko, co można było uratować: książki z zalanych bibliotek, dzieła sztuki, wyposażenie sklepów; sprzątali, pomagali ratować dobytek. Byli wśród nich mieszkający tam wtedy Amerykanie, Anglicy, Holendrzy czy Francuzi.

Zwracając się do nich premier Renzi powiedział, że w chwili obecnej, po katastrofalnym trzęsieniu ziemi w środkowej części kraju, Włochom potrzebny jest optymizm, determinacja i nadzieja ochotników sprzed pół wieku.

źródło:

Zobacz więcej