Kpt. Józef Bandzo ps. „Jastrząb” spoczął na Cmentarzu Powązkowskim

W kościele pw. św. Karola Boromeusza zakończyły się uroczystości pogrzebowe Józefa Bandzo. „Jastrząb” był jednym z ostatnich żołnierzy mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. We mszy uczestniczyli m.in. prezes IPN Jarosław Szarek, minister w Kancelarii Prezydenta Wojciech Kolarski i wiceminister obrony narodowej Wojciech Fałkowski. Józef Bandzo został pośmiertnie nominowany na stopień podpułkownika.

Zmarł Józef Bandzo „Jastrząb”, jeden z ostatnich żołnierzy „Łupaszki”

Józef Bandzo „Jastrząb” jeden z ostatnich żołnierzy 3. i 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, podkomendny mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”,...

zobacz więcej

Józef Bandzo zmarł po ciężkiej chorobie w hospicjum w Wołominie pod Warszawą. Miał 92 lata.

Pogrzeb odbył się w kościele pw. św. Karola Boromeusza. W uroczystościach uczestniczyli między innymi prezes IPN Jarosław Szarek, minister w Kancelarii Prezydenta Wojciech Kolarski i wiceminister obrony narodowej Wojciech Fałkowski oraz kombatanci.

– Modlitwą możemy wyrazić naszą wdzięczność za ich postawę, za ich niezłomność za ich umiłowanie ojczyznę, za ich patriotyzm. Pamiętajmy, że dopóki my cieszymy się życiem tu na ziemi, nasze zobowiązanie wobec tych osób nie może ustać. Mamy trwać w dziękczynieniu i starać się naśladować te wspaniałe postawy – podkreślono w homilii.

Decyzją ministra obrony narodowej, Antoniego Macierewicza kapitan Józef Bandzo ps. „Jastrząb” został mianowany na stopień podpułkownika. Akt nominacji odczytał ppłk Mariusz Rutkowski.

Żegnamy go tak, jak na to zasłużył, jak bohatera

Podczas mszy odczytane zostały także słowa skierowane do zgromadzonych na pogrzebie przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę. „Niepodległa Rzeczpospolita żegna jednego z jej najlepszych synów. Jednego z tych, którzy za wolność swojej ojczyzny i narodu gotowi byli ponieść najwyższą ofiarę. Żegnamy tak, jak na to zasłużył, jak bohatera”

W odczytanym liście Prezydent podkreślił także wielu towarzyszy broni Józefa Bandzy nie odebrało podobnych honorów, sam fakt ich śmierci i miejsce ich pochówku miały zostać na zawsze utajnione. Nie wszystkich udało się odnaleźć i zidentyfikować. „Dołożymy wszelkich starań aby każdy z nich został pochowany i uczczony w sposób godny”.

– Panie pułkowniku! Te wartości, którym służyłeś są ważne i trwają. Rzeczpospolita wróciła, żeby pilnować tych wartości, żeby stać przy tych wartościach, żeby zaświadczyć teraz i w przyszłości, że te wartości są niezbywalne i dla nas wszystkich najważniejsze – mówił z kolei wiceminister obrony narodowej Wojciech Fałkowski.

– Nie ustaniemy w zmaganiach, o taką Polskę, o taka Polskę o jakiej oni marzyli i za jaką ponieśli taką ofiarę o Polskę czystą jak łza, tego proszę być pewnym – zapewniał prezes IPN Jarosław Szarek.
teraz odtwarzane
Józef Banzo, już nie kapitan, a popdułkownik

Tak jak „Inka” była sanitariuszką i łączniczką „Łupaszki”. Przyszła na jej pogrzeb

zobacz więcej

Żył jak bohater, spoczął na Powązkach

W asyście wojska, w obecności rodziny, przedstawicieli prezydenta i rządu na cmentarzu wojskowym na warszawskich Powązkach, spoczął pułkownik Józef Bandzo ps. „Jastrząb”.

– Człowiek, który oprócz Polski w sercu miał także rodzinę, żałował, że nie mógł dać swojej rodzinie tego, co normalny ojciec, mąż dziadek – wspominał Wojciech Kolarski z Kancelarii Prezydenta RP, Andrzeja Dudy – Gdy zadałem mu pytanie: Józefie czy w takim razie nie trzeba było zostać z rodziną? Po długiej chwili, patrząc mi w oczy powiedział: „tak trzeba było”.

– Pamiętam ostatnie spotkanie z młodzieżą, podczas której powiedział pan „pamiętajcie, ojczyzna jest tylko jedna i warto o nią walczyć, a może nawet i zginąć”. Dziękujemy panie pułkowniku, my starzy żołnierze dziękujemy – mówił pułkownik Leszek Mroczkowski.

Hołd zmarłemu weteranowi można oddawać w kolumbarium, w kwaterze Armii Krajowej.

teraz odtwarzane
„Ojczyzna jest tylko jedna i warto o nią walczyć”
„Tak trzeba było”

Hymn narodowy zabrzmiał na pogrzebie Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”

Polska żegna Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, bohatera powojennego podziemia niepodległościowego, straconego przez komunistyczną bezpiekę....

zobacz więcej

Partyzant, żołnierz wyklęty, więzień

Józef Bandzo urodził się 21 października w 1923 r. w Wilnie. W okresie II wojny światowej należał do oddziału partyzanckiego Gracjana Fróga „Szczerbca”, przekształconego później w 3. Wileńską Brygadę Armii Krajowej. Został wcielony do komunistycznego Ludowego Wojska Polskiego, czyli do Armii Berlinga, jednak przy pierwszej okazji porzucił szeregi tej formacji. W 1945 r. dołączył do 5. Wileńskiej Brygady AK, dowodzonej przez mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, gdy ta walczyła na ziemi białostockiej.

W lutym 1947 roku ujawnił się w czasie amnestii ogłoszonej przez komunistyczny rząd. Wskutek tego – przez wiele lat inwigilowany i prześladowany – został ostatecznie skazany na dożywocie w spreparowanym procesie gospodarczym. W więzieniu przebywał od 1960 do 1976 roku.

– Józef Bandzo był rzeczywiście człowiekiem bardzo radosnym, bardzo pogodnym z niesamowitym poczuciem humoru. Mimo tego co przeszedł, mimo tego co przeżył, tych tragicznych i smutnych wydarzeń, które mogłyby złamać niejednego człowieka jemu dały siłę. Potrafił cieszyć się każdym dniem, szukał radości w ludziach, cenił odwagę, cenił braterstwo, bo taki był. Był niezwykle odważny, miał takie poczucie lojalności. Jeżeli się z kimś zaprzyjaźniał to na zawsze – opowiadała Marzena Kruk, dyrektor archiwum IPN.

Dodała także, że dla niego, „ojczyzna to nie było puste słowo”, ukształtowało go harcerstwo i Kresy. Nigdy też nie mówił, że żałuje wybór takiej drogi życiowej.
teraz odtwarzane
Był radosny, pogodny, z niesamowitym poczuciem humoru
Partyzant, żołnierz wyklęty, więzień. Warszawa żegna kpt. Józefa Bandzo

źródło:
Zobacz więcej