Wpadli wspólnicy „gangu zabójców kantorowców”. Grupa mogła zabić nawet 20 osób

Pięciu bandytów związanych z tzw. gangiem zabójców kantorowców zostało w ostatnich dniach zatrzymanych przez funkcjonariuszy CBŚP. Damian G., Sławomir K., Mirosław T., Piotr Ch. i Sławomir B. mieli w latach 2002-2006 brać udział m.in. w dwóch atakach na właścicieli kantorów w Olkuszu (woj. małopolskie) oraz w napadach na ciężarówki. Dla przestępców liczył się tylko zysk. Potrafili z zimną krwią strzelać od razu do napadniętych, ale nie pogardzili także np. przyczepą z choinkami.

Tajemnica mafijnego „cmentarza”. Doły śmierci

„Pająk” został zakatowany, by młody boss z Konstancina mógł przypieczętować sojusz swojej grupy z „Mokotowem”. „Maxa” i „Postka” porwano i zabito,...

zobacz więcej

Dziewięć lat po zatrzymaniu trzech najważniejszych członków „gangu zabójców kantorowców”: Wojciecha W., Tadeusza G. i Jacka P., policjanci z krakowskiego CBŚP i prokuratorzy Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie wciąż pracują przy sprawie tej niebezpiecznej grupy.

Jak dotąd trzej bandyci zostali skazani za o zabicie w latach 2005-2007 pięciu osób: w Kraśniku, Tarnowie, Myślenicach i Piotrkowie Trybunalskim oraz o usiłowanie zabicia dwóch kolejnych w Sosnowcu i w Piotrkowie Trybunalskim.

Bandyci atakowali właścicieli kantorów lub osoby związane z handlem walutą. Napastnicy najpierw strzelali, a dopiero potem sprawdzali czy ofiary mają ze sobą pieniądze. Hersztem grupy miał być Tadeusz G., oficjalnie plantator truskawek z okolic Kielc. Śledczy podejrzewają, że banda, przez którą przewinęło się kilkanaście osób, może mieć na sumieniu nawet 20 zabójstw.

Odnaleziono szczątki trzech osób. To ofiary wschodnich gangsterów związanych z „Mutantami”?

zobacz więcej

Na tropie

W maju tego roku jeden z gangsterów wskazał miejsce ukrycia dwóch sztuk broni palnej, magazynków i tłumików. Broń była użyta podczas zabójstwa właściciela kantoru w Myślenicach. Dwa miesiące później funkcjonariusze CBŚP zatrzymali Adama M. Zdaniem śledczych brał on udział w napadzie na właściciela kantoru w Dębicy w 2007 r. M. chciał strzelać do ofiary, ale zacięła mu się broń. W tym samym czasie nowe zarzuty dokonania dwóch podwójnych zabójstw usłyszeli Tadeusz G. i Wojciech W.

Dwa najkrwawsze ataki miały miejsce 16 listopada 2006 r. w Ostrowie koło Rzeszowa. Dwaj mordercy ostrzelali kantorowca i jego dwóch pracowników. Przedsiębiorca zginął na miejscu, a jego pracownik po kilku dniach pobytu w szpitalu. Łupem napastników padło wówczas 300 tys. zł.

Nieco ponad dwa tygodnie później ten sam duet zaatakował właściciela kantoru w Przeworsku. Napastnicy zamordowali mężczyznę strzałem w głowę. Nie oszczędzili też partnerki kantorowca, którą uznali za niewygodnego świadka.

Gang zamordował 40 właścicieli kantorów?

zobacz więcej

Dobijanie gangu

Pod koniec września ustalono innych wspólników „gangu zabójców”: Damiana G., Sławomira K., Mirosława T., Piotra Ch. i Sławomira B. – To ludzie, którzy byli brani do różnych przestępstw. Razem z Wojciechem W. wraz z Tadeuszem G. i Adamem M. dokonywali w latach 2002-2006 takich czynów jak napady rabunkowe, włamania i kradzieże z hurtowni, sklepów. Pięciu mężczyznom przedstawiono zarzuty dokonania 8 niewykrytych dotąd przestępstw na terenie województw świętokrzyskiego i małopolskiego. Chodziło o dwa napady na właścicieli kantorów w Olkuszu, napad na kierowcę tira i jego kradzież w Jaworniku pod Krakowem, rozbój i kradzież auta w Jacentowie, kradzież stara z maszynami rolniczymi w Makowie, włamanie do tira i kradzież alkoholu, samochodóu i przyczepy z choinkami w miejscowości Górna.

Planowane są kolejne zatrzymania osób – wylicza kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

Trzech zatrzymanych mężczyzn trafiło do aresztów.

Zarabiali zabijaniem

„Gang zabójców kantorowców” działał według jednego schematu. Tadeusz G. planował zabójstwa, obserwował teren i zwyczaje ofiar, dostarczał broń i przygotowywał drogę ewakuacji. Brudną robotą mieli się zajmować przede wszystkim Jacek P. i Wojciech W. Używali broni z tłumikiem, aby nie przyciągać uwagi świadków.

Podczas ataku napastnicy nie żądali wydania gotówki, tylko od razu strzelali do ofiar. Z relacji Jacka P. miało wynikać, że G. sugerował strzelanie w klatkę piersiową, bo dzięki temu ofiara będzie miała kłopoty z oddychaniem i nie będzie się bronić.

W lipcu 2010 r. krakowski sąd skazał Tadeusza G. i Wojciecha W. na kary dożywocia, a Jacka P. na 15 lat więzienia. W grudniu 2011 r. sąd apelacyjny uchylił wyroki dożywocia w stosunku do Tadeusza G. i Wojciecha W. i sprawę skierował do ponownego rozpoznania przez sąd okręgowy. W kwietniu 2015 r. obaj oskarżeni usłyszeli ponownie wyroki dożywocia. Dodatkowo sąd zdecydował, że Tadeusz G. i Wojciech W. będą mogli ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu, co najmniej 30 lat i pozbawił ich praw publicznych na 10 lat. Obaj będą także musieli zapłacić po kilkaset tysięcy złotych odszkodowania, zadośćuczynienia lub nawiązek dla ofiar lub rodzin ofiar.

Tadeusz G. w 2013 r. został już prawomocnie skazany na karę 25 lat więzienia za potrójne zabójstwo trojga obywateli Ukrainy we wrześniu 1991 roku w podkieleckiej Cedzynie.

źródło:
Zobacz więcej