„Rozczarowana rekonstrukcją opozycja to dobry sygnał dla rządu”

– Mamy do czynienia nie z modernizacją rządu, tylko ze zmianą polityczną, po prostu ustanowiono faktycznie nowego premiera – tak Adam Szejnfeld (PO) w programie „Woronicza 17” komentował przekazanie władzy nad resortem finansów wicepremierowi Mateuszowi Morawieckiemu. – Problem polega na tym, że w tej chwili wszystko się opiera na ewentualnych zdolnościach lub „dobrym sercu” Morawieckiego – mówił Grzegorz Długi (Kukiz ’15). – Morawiecki na plan i ma teraz instrumenty, żeby ten plan realizować, to jest dobra zmiana – zapewniał Ryszard Czarnecki (PiS).

Nadchodzi „królestwo” Morawieckiego. Wicepremier przedstawi harmonogram prac

Wicepremier Mateusz Morawiecki przedstawi w piątek harmonogram prac nad Planem na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju.

zobacz więcej

W mijającym tygodniu z rządu odszedł minister finansów Paweł Szałamacha. Nowym szefem resortu został wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki, który ma teraz łączyć oba stanowiska. Morawiecki stanął też na czele Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów, którego inauguracyjne posiedzenie odbyło się w piątek.

Wicepremier zapewnił w sobotę, że nie chodzi mu o wzrost PKB dla samego wzrostu, a rozwój gospodarki dla ludzi.

Premier Szydło: resorty finansów i rozwoju nie zostaną połączone

– Ministerstwo Finansów nie będzie docelowo połączone z Ministerstwem Rozwoju – podkreśliła w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” premier...

zobacz więcej

Rekonstrukcja czy zmiana władzy?

– Zmiana ta ma pewną logikę, mianowicie skupienie w jednym ośrodku decyzyjnym w zasadzie wszystkich decyzji gospodarczych, finansowych – mówił w niedzielę w programie „Woronicza 17” Ryszard Czarnecki (PiS). W jego ocenie to „koniec Polski resortowej” i danie odpowiednich kompetencji wicepremierowi, który ma rozpędzić gospodarkę.

Rozczarowany jest natomiast Adam Szejnfeld (PO). – Dmuchano ten balon bardzo długo i nagle się okazuje ze nic nie zrobiono, nie dokonano żadnej rekonstrukcji w sensie strukturalnym, nie połączono resortów – ocenił. Wyraził obawę, że skala problemów może przerosnąć Morawieckiego. – Mamy do czynienia nie z modernizacją rządu, tylko ze zmianą polityczną, po prostu ustanowiono faktycznie premiera, nowego premiera polskiego rządu – podsumował.

Szydło: stawiamy na plan rozwoju i przyspieszamy

– Mateusz Morawiecki ma teraz nie tyle największą władzę, co najwięcej kłopotów. Musi zrobić budżet, przygotować projekty ustaw i wprowadzać w...

zobacz więcej

„Musimy dać kredyt zaufania”

Obaw nie krył również Grzegorz Długi (Kukiz ’15). – Będzie to absolutna koncentracja władzy. (…) Problem polega na tym, że w tej chwili wszystko się opiera na ewentualnych zdolnościach lub „dobrym sercu” Morawieckiego. Powinien być taki system, który pracuje niezależnie od tego, jakie osoby są na jego czele – mówił. Przyznał jednak, że „musimy dać kredyt zaufania i wierzyć, że nie dojdzie do tragedii”.

W ocenie Adama Struzika (PSL) rekonstrukcja rządu to działanie „czysto pozorne”. – Góra urodziła mysz – skomentował. Zwrócił uwagę, że w rządzie Beaty Szydło jest kilku ministrów, którzy sobie nie radzą, jednak nie zostali wymienieni.

teraz odtwarzane
Dera: zmiana, której opozycja nie rozumie

„Morawiecki dostał dużo, to dlaczego nie ma walczyć o więcej?”

– Dużo zależy od Mateusza Morawieckiego. On się rozpycha w tym rządzie. Bierze więcej, niż dane mu było w pierwszym rozdaniu – powiedział Michał...

zobacz więcej

„Rząd ukierunkował się na rozwój gospodarki”

Piotr Misiło z Nowoczesnej wyraził przekonanie, że szefem rządu powinien zostać Mateusz Morawiecki, bo Beata Szydło jest obecnie „premierem fasadowym”.

– Nastąpiła zmiana jakościowa, której opozycja kompletnie nie rozumie – odpowiedział Andrzej Dera z Kancelarii Prezydenta. Jego zdaniem „rozczarowana rekonstrukcją opozycja to jest dobry sygnał dla rządu; byłaby zadowolona gdyby się posypało”.

– Rząd ukierunkował się na rozwój gospodarki. To jest to, czego nie zrobiła PO i inni. Władza Morawieckiego polega na tym, że ma w tej chwili wszystkie instrumenty, żeby pobudzić gospodarkę – podsumował Andrzej Dera.

teraz odtwarzane
W „Woronicza 17” o zakazie aborcji

Przeciwnicy projektu „Stop aborcji” protestowali przed Sejmem

– Polki mają prawo do legalnej aborcji, edukacji seksualnej, antykoncepcji i in vitro. Chcemy, żeby w Polsce było normalnie – mówiła do...

zobacz więcej

Spór o aborcję

Goście programu „Woronicza 17” dyskutowali również o dopuszczalności aborcji. 23 września Sejm skierował do dalszych prac w komisji projekt komitetu „Stop aborcji”, przewidujący bezwzględny zakaz przerywania ciąży. – To nie są sprawy, które możemy rozwiązywać matematycznie, jakąś większością; prawda leży tam, gdzie leży – mówił Piotr Misiło (Nowoczesna). Wyraził nadzieję, że restrykcyjne prawo nie zostanie przyjęte.

– Wpędziliśmy się w wojnę światopoglądową. Ja preferuję pogląd że ta sytuacja to jest wrzucenie PiS-owi do ogródka gorącego kartofla. Trudno, ma władzę, niech sobie radzi – ocenił Grzegorz Długi (Kukiz ’15).

W ocenie Adama Szejnfelda (PO), „państwo PiS nie jest dobrym państwem”. – Chce regulować nie tylko sprawy publiczne, ale także prywatne. Zaczęło traktować kobiety, ludzi w Polsce przedmiotowo – mówił.

teraz odtwarzane
„Spór o aborcję częścią sporu w Europie i na świecie”

Będzie „łagodniejszy” projekt o dopuszczalności aborcji. Szczegóły w środę

– Senatorowie PiS zgłoszą nowy projekt w sprawie dopuszczalności aborcji – zapowiedział marszałek Izby Wyższej parlamentu. Stanisław Karczewski...

zobacz więcej

„Pomóc, a nie karać więzieniem”

Zdaniem Adama Struzika (PSL), zmuszanie kobiet do urodzenia dziecka w pewnych sytuacjach „jest po prostu nieludzkie”. – Ja się głęboko opowiadam za utrzymaniem tych rozwiązań, które w tej chwili są. Wady genetyczne nie powinny być przesłanką do usuwania ciąży, ale trzeba pomóc tym matkom, a nie karać więzieniem – mówił.

– Trzeba podkreślać, że to jest projekt obywatelski – mówił Ryszard Czarnecki. – To, co się w tej chwili w Polsce dzieje, jest częścią sporu i w Europie, i na świecie – dodał.

Andrzej Dera Kancelaria Prezydenta zwrócił uwagę, że „jeśli parlament będzie rozpatrywał projekt zaostrzający prawo, to nie znaczy, że rząd, parlament przyjął jakieś stanowisko; to znaczy tylko tyle, że będzie teraz rozpatrywał obywatelski projekt”. – Problem polega na tym, że to partie będą się teraz musiały do tego projektu ustosunkować – zakończył.



źródło:
Zobacz więcej