Jerzy Skolimowski ze Złotym Lwem za całokształt twórczości

Przewodniczący Biennale Paolo Baratta (z lewej), Jerzy Skolimowski (w środku) i aktor Jeremy Irons (fot. PAP/EPA/CLAUDIO ONORATI)

Reżyser Jerzy Skolimowski otrzymał na festiwalu filmowym w Wenecji nagrodę Złotego Lwa za całokształt twórczości. Wręczono mu ją w czasie gali inaugurującej 73. edycję tej prestiżowej imprezy.

Reżyser Jerzy Skolimowski otrzyma Złotego Lwa za całokształt twórczości

Podczas 73. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji Złotego Lwa za całokształt twórczości otrzyma polski reżyser, scenarzysta i aktor...

zobacz więcej

Ceremonia wręczenia tego nadzwyczajnego wyróżnienia miała wyjątkową oprawę, ponieważ odbyła się w czasie wieczoru otwierającego święto światowego kina na Lido. W uroczystości tej udział wziął Jeremy Irons, odtwórca głównej roli w filmie Skolimowskiego „Fucha” z 1982 roku; opowieści o polskich robotnikach pracujących w Londynie. Polski artysta z ogromnym uznaniem wypowiada się o kreacjach brytyjskiego aktora. Irons wygłosił długą mowę o Skolimowskim.

Złotego Lwa wręczył Skolimowskiemu szef weneckiego Biennale Paolo Baratta. Po tym nastąpiła długa owacja. Dziękując, reżyser wyraził solidarność z mieszkańcami miasteczka Amatrice zniszczonego w niedawnym trzęsieniu ziemi. – To nie jest radosny czas. Mogę tylko z pokorą podziękować za nagrodę – mówił.

– Muszę zrobić jeszcze kilka filmów, by udowodnić, że zasłużyłem na tę nagrodę, by mi jej nie odebrano – powiedział. Podziękował tym, którzy „zaryzykowali współpracę” z nim.

Jerzy Skolimowski był bohaterem pierwszego dnia weneckiego festiwalu. Na jego popołudniową konferencję prasową przybyły tłumy dziennikarzy i krytyków filmowych z wielu krajów. Następnie reżyser udzielił serii wywiadów wielu zagranicznym mediom.

„Wielonarracyjny, dramatyczny, prowokacyjny”. Film Skolimowskiego ciepło przyjęty w Wenecji

Bardzo dobre oceny i opinie zebrał na festiwalu w Wenecji zaprezentowany na pokazach dla prasy najnowszy film Jerzego Skolimowskiego. Obraz „11...

zobacz więcej

„Zdradziłem Cannes dla Wenecji”

Na weneckim Lido Skolimowski powiedział, że jest zaszczycony nagrodą, którą mu przyznano. Zapytany o to, czy artyści lubią dostawać nagrody za całokształt twórczości, odparł: „Lepiej jest dostać nagrodę niż jej nie dostać, a zatem w sumie wychodzi się na tym korzystnie”.

Reżyser podkreślił, że Wenecja stała się ostatnio jego ulubionym miastem na festiwalowej mapie świata. Początkowo – przypomniał – był to Berlin, gdzie otrzymał prawie pół wieku temu Złotego Niedźwiedzia.

– Potem było Cannes, które pieściło mnie przez wiele lat. Pokazałem tam siedem filmów, a więc był to swoisty rekordowy wyczyn. Potem zdradziłem Cannes dla Wenecji. Lubię to miejsce, tę atmosferę, która jest inna niż w Cannes, bo tutaj, w Wenecji więcej mówi się o filmach niż o biznesie – zauważył.

– To tutaj czuje się zainteresowanie filmem jako sztuką, a nie jako produktem – ocenił reżyser.

Złote Lwy dla „Essential Killing”

zobacz więcej

Billboard z czterookim Stalinem

Przyznał, że polityka nie jest dobrym tematem dla kina. – Ja bardzo sparzyłem sobie ręce przy filmie „Ręce do góry”. To był bardzo mocny polityczny, antystalinowski film i on niestety zupełnie przekręcił mi życie, stoczyłem walkę o to, aby mógł się znaleźć na ekranie. Jednak ogromny billboard z czterookim Stalinem to był za trudny kęsek do przełknięcia dla władz i właściwie wypchnięto mnie z kraju – wspominał Jerzy Skolimowski.

– Powiedziano mi, że nie mam szans na to, abym takie filmy robił, i właściwie skazano mnie na włóczęgę z kraju do kraju. Dla mnie polityka, jako temat do filmu, to już jest zupełnie obce ciało – dodał reżyser.

źródło:

Zobacz więcej