RAPORT:

#FabrykahejtuPO

Dziewczynki utonęły w Bałtyku. Morze wyrzuciło na plaży w Sasinie ciało jednej z nich

Na plaży w Sasinie woda wyrzuciła na brzeg ciało 11-latki, która utonęła wczoraj w Łebie. Trwają poszukiwania ciała drugiej dziewczynki, 7-latki, która zaginęła na plaży w Ustce. Zniknęła gdy rodzice zajmowali się jej młodszym rodzeństwem. W obu przypadkach obowiązywał zakaz kąpieli. Najbliżsi zidentyfikowali ciało wyłowione z Bałtyku na plaży w Sasinie. To 11-letnia dziewczynka zaginiona wczoraj w Łebie - powiedziała aspirant sztabowy Magdalena Zielka z Komendy Powiatowej Policji w Lęborku

Kętrzyn: koniec poszukiwań zaginionej 14–latki

Gdy nastolatka dowiedziała się, że jest poszukiwana, sama wróciła do domu.

zobacz więcej

Morze w niedzielę było wzburzone, z wysokimi falami. Na plażach ratownicy wywieszali czerwone flagi, oznaczające zakaz kąpieli. Mimo to rodzice 11-latki w Łebie i 7-latki w Ustce pozwolili im na wejście do wody. Dziewczynki nakryła wysoka fala.

– Koło godz. 16 dyżurny lęborskiej komendy został poinformowany o poszukiwaniach 11-letniej dziewczynki, która w niedzielę z ojcem i bratem weszła do morza. Zrobili to mimo wywieszonej czerwonej flagi i zakazu kąpieli – powiedziała na antenie TVP Info asp. szt. Magdalena Zielke z Komendy Powiatowej w Lęborku.

Potrzebna reanimacja

– Na miejscu pierwszej pomocy ratowniczej udzielono ojcu i chłopcu, którzy zostali wyłowieni z morza. Ojciec był reanimowany. Jego życiu i życiu jego syna nie zagraża niebezpieczeństwo – dodała Zielke.

Dziewczynek poszukiwano w niedzielę do godz. 20.30. Akcję wznowiono w poniedziałek rano.

Funkcjonariusze apelują do turystów i osób wypoczywających nad morzem, żeby pamiętali o wymogach bezpieczeństwa i respektowali zakazy kąpieli.

Ratownicy wodni przyznają, że osoby wypoczywające nad morzem lekceważą ich sugestie. – Wczorajszy dzień to czarna niedziela nad morzem. Bardzo duża fala, od rana wywieszone czerwone flagi. Dodatkowe patrole piesze ratowników, które przez megafony informowały, że jest bardzo niebezpiecznie. Cofka, wysoka fala i ta fala zabiera wszystko co jest na brzegu. Mimo tych ostrzeżeń, mimo naszych próśb i komunikatów i tak zakazy są łamane – stwierdził na antenie TVP Info Marek Chadaj, instruktor WOPR i koordynator ratowników na plaży w Łebie, gdzie w niedzielę doszło do tragedii.

– Patrol pieszy podjął działania, uratowaliśmy syna i ojca. Reanimowaliśmy go na plaży. Trwało to ponad półtorej godziny, na miejscu była karetka pogotowia, był śmigłowiec i wszystkie możliwe służby. Niestety do końca dyżuru zwłok dziewczynki nie odnaleziono – dodał Chadaj.

Instruktor WOPR przyznaje, że bezmyślność plażowiczów budzi przerażenie – kąpią się nawet w okolicach falochronów. – Mimo znaków informacyjnych na samych palach ludzie i tak wchodzą i tam się kąpią. To jest dla mnie nieprawdopodobne. Są znaki w formie rysunków, są znaki w formie napisów i tak wielu plażowiczom nie chce się przejść na teren plaży strzeżonej, gdzie są ratownicy i gwarancja 100 proc. udzielenia pomocy – podkreślił Chadaj.

Oficjalne statystki są zatrważając. W ciągu ostatniego weekendu utonęło 11 osób. Od początku czerwca bilans ofiar kąpieli wyniósł aż 182 osoby.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej