RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Krwawy „Młotkarz z Legnicy” stanie przed sądem. Zabił dwa małżeństwa

Sprawcy grozi dożywocie (fot. TVP)
Sprawcy grozi dożywocie (fot. TVP)

W ciągu pół roku 38-letni Marcin K. brutalnie zakatował młotkiem dwa małżeństwa z Legnicy. Najpierw, w lutym 2015 r. zamordował parę staruszków, bo uznał, że to źli ludzie. W sierpniu ofiarami padło małżeństwo w średnim wieku. Tym razem poczuł się urażony rzekomo złym słowem, skierowanym pod jego adresem przez gospodynię. Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko „Młotkarzowi z Legnicy”. Proces winien się zacząć jeszcze w tym roku.

Tajemnica mafijnego „cmentarza”. Doły śmierci

„Pająk” został zakatowany, by młody boss z Konstancina mógł przypieczętować sojusz swojej grupy z „Mokotowem”. „Maxa” i „Postka” porwano i zabito,...

zobacz więcej

Zabójstwo starszego małżeństwa z ulicy Oświęcimskiej w Legnicy w lutym 2015 r. bardzo poruszyło mieszkańców tego dolnośląskiego miasta. Ofiarami byli starsi i schorowani ludzie. Bez majątku, bez wrogów. Z ustaleń policji wynikało, że napastnik najpierw zaatakował 86-letniego mężczyznę. Zadał mu wiele ciosów młotkiem w głowę, dosłownie masakrując twarz. Potem, równie okrutnie, zamordowywał 84-letnią żonę gospodarza.

Policjanci, którzy zabezpieczali miejsce zbrodni przyznawali, że nawet oni byli poruszeni brutalnością sprawcy. Jego poszukiwania ruszyły pełną parą. Sprawa była tajemnicza, ponieważ mieszkanie nie nosiło śladów plądrowania. Sprawdzano, czy zbrodnia może mieć tło np. rodzinne bądź było zemstą z pobudek osobistych. – Od początku w śledztwo zaangażowano biegłych wielu specjalizacji oraz profilerów. Wykorzystywano najnowsze technologie kryminalistyczne i wykonywano czynności również poza granicami kraju. Nie udało się jednak natrafić na żaden ślad zabójcy – mówi portalowi tvp.info prokurator z Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, który przejął sprawę od legnickich śledczych.

Policjanci posiłkowali się specjalnie przeszkolonymi psami z Niemiec, potrafiącymi poszukiwać śladów sprawców. Przepytywano nawet lokalnych kloszardów i sprawdzano czy w okolicy nie porzucono narzędzi zbrodni oraz ubrań sprawcy.

Przy wyłowionych zwłokach znaleziono kartę płatniczą Ewy Tylman

Wyłowione w Warcie ciało najpewniej należy do zaginionej w listopadzie Ewy Tylman – oświadczyła poznańska policja. Wskazują na to przedmioty...

zobacz więcej

Szybkie zatrzymanie

Gdy policjanci i prokuratorzy poszukiwali okrutnika z ul. Oświęcimskiej, którego nazywano już „młotkarzem”, w sierpniu 2015 r. doszło do kolejnej zbrodni, w której sprawca użył młotka. I tym razem ofiarami padły osoby schorowane, choć znacznie młodsze. W mieszkaniu przy ul. Głogowskiej zakatowano młotkiem 60-letniego mężczyznę i jego 57-letnią żonę. Tym razem śledczy nie byli już bezsilni, jak w przypadku pierwszej zbrodni.

Okazało się bowiem, że ofiary wynajęły 38-letniego Marcina K., aby wyremontował ich mieszkanie. Mężczyzna został zatrzymany kilka godzin później. Od razu przyznał się do zabójstwa na ul. Głogowskiej. Jak mówił, gospodyni była dla niego bardzo dobra i przyjemnie się pracowało w jej domu. Dopytywany, dlaczego w takim razie zamordował „dobrych ludzi”, K. odparł: wściekłem się, bo raz powiedziała o mnie coś złego.

Zakatował kobietę młotkiem. Potem poszedł do pokoju, w którym leżał mąż ofiary i zabił go, aby nie zostawiać świadków. Po zbrodni zniszczył młotek i pozbył się zakrwawionego ubrania. Wyjaśniał prokuratorom, że wcześniej nie miał do swych ofiar żadnych pretensji.

Dożywocie dla warszawskiego „zabójcy z ogłoszenia”

Prawomocny wyrok zapadł w sprawie brutalnego zabójcy Jerzego B., który zamordował dwoje właścicieli mieszkań w stolicy w lutym i sierpniu 2013 roku...

zobacz więcej

„Zabiłem już wcześniej”

Śledczy, przesłuchujący Marcina K. pytali go czy może mieć związek z zabójstwem z lutego. Mężczyzna od razu przyznał się i do tej zbrodni. Zaskoczył jednak śledczych swoją motywacją. – Sprawca nie znał osobiście małżeństwa z ul. Oświęcimskiej. Nigdy ich wcześniej nie spotkał, nigdy z nimi nie zamienił nawet słowa, a jedynie wyobrażał sobie, że mogą być złymi ludźmi i to było motywem jego działania. Tak właśnie ofiary, miał przedstawić podejrzanemu jego ojciec – opowiada śledczy.

Marcin K. przyznał się do stawianych mu zarzutów i szczegółowo opisał każde ze zdarzeń. Mężczyzna przez osiem tygodni przebywał na obserwacji. Biegli uznali, że „nie zachodzą okoliczności wyłączające lub ograniczające jego poczytalność”, ale rozpoznali u niego „osobowość psychopatyczną pozbawioną elementarnej empatii, zagrażającą najbliższemu otoczeniu”.

Marcinowi K. grozi dożywocie.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej