RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Czy wynik gorszy niż finał wywoła niedosyt?” Milik nie wytrzymał na konferencji

Z tym finałem to spokojnie. Pan się troszeczkę rozpędził. Jesteśmy dumni z tego, że awansowaliśmy, ale mamy chłodną głowę – powiedział Arek Milik na konferencji, dzień po meczu ze Szwajcarią. Napastnik nie wytrzymał powagi sytuacji, roześmiał się i skrył twarz w dłoni, gdy został zapytany o ewentualny finał Euro 2016 z udziałem naszej kadry. – Wiadomo, że teoretyczni faworyci na papierze grają po drugiej stronie drabinki, ale to nie oznacza, że po drugiej stronie są słabi rywale. Każdy zespół może wygrać na tym turnieju – dodał.

Rośnie lęk przed Lewym. „Polacy groźni, bo wciąż nie pokazał, na co go stać”

Niepokonana, jak dotąd, Polska może okazać się najgroźniejszą drużyną podczas Euro 2016. Dlaczego? Jej najlepszy zawodnik wciąż nie zdecydował się...

zobacz więcej

Napastnik kadry zaznaczył że, pierwszy raz zdarzyło mu się grać w tak długim wymiarze czasowym. Biało-czerwoni spędzili wczoraj aż 120 minut na boisku i po remisie 1:1 ze Szwajcarią, pokonali 5:4 Helwetów w wojnie nerwów, czyli rzutach karnych. – Nie wiem jak tam chłopaki, ja osobiście czuję się dobrze, zupełnie jakbym zagrał 90 minut – mówił Milik.

– Cała drużyna jest trochę poobijana, ale chciałbym uspokoić. Nie będzie żadnych problemów, by zespół był w pełni zdrów na następne mecze – podsumował stan zdrowia kadrowiczów Jacek Jaroszewski.

Jak dodał lekarz reprezentacji, u Milika stwierdzono skręcenie stawu skokowego, ale „na szczęście niepełne”. – Dzisiaj już wiemy, że nie będzie to problem – podkreślił Jaroszewski. Lekarz kadry relacjonował, że Robert Lewandowski doznał „dość nieprzyjemnego stłuczenia śródstopia”, które na początku wyglądało groźnie. Dzięki opiece medycznej najpóźniej pojutrze popularny „Lewy” wróci do pełnego treningu.

Lewandowski: mamy dużo czasu, by dojść do siebie

– Przed czwartkowym ćwierćfinałem z Portugalią mamy wystarczająco dużo czasu, aby zregenerować się po sobotnim zwycięstwie ze Szwajcarią – mówi...

zobacz więcej

Polskich kibiców i dziennikarzy niepokoi skuteczność naszych napastników. W ostatnich meczach nasi zawodnicy nie wykorzystywali wielu dogodnych sytuacji. Arek Milik skonfrontował się również z takimi pytaniami.

– Miałem szansę zwiększyć dorobek bramkowy. Nie udało się. Taka jest piłka i życie napastnika. Zdaję sobie z tego sprawę, że czasami są mecze, gdzie czego się nie kopnie, to wpada do bramki. Innym razem, są takie spotkania jak z Niemcami czy Szwajcarami, w których piłka mnie szuka, ale nie chce wpaść do siatki – tłumaczył Milik.

– Cieszę się z tego, że dochodzę do sytuacji, ale jak wiadomo, trochę brakuje w nich spokoju. Mam nadzieję, że w kolejnym meczu z Portugalią uda się to zmienić i trafię do siatki. To nie jest najważniejsze. Najbardziej liczą się zwycięstwa zespołu i to, że wspólnie możemy cieszyć się z naszych sukcesów – dodał napastnik biało-czerwonych.

Przypomnieć Chorzów... Kto się cieszy z Portugalii?

Gramy z Portugalią! Michał Pazdan już zaciera ręce na myśl o starciu z Cristiano Ronaldo, a kibice i dziennikarze cieszą się, bo w powszechnej...

zobacz więcej

„Wyszarpać półfinał na boisku”

Kadrowicze byli pytani również o ćwierćfinałowego rywala, z którym zagrają w czwartek – Portugalię. – Chcemy awansować do półfinału. Mamy bardzo dobry zespół. Musimy udowodnić, że zasługujemy i wyszarpać to na boisku – podkreślił Arek Milik. – Trzeba uważać na kontrataki Portugalczyków. Czują się w nich bardzo dobrze. Są poukładaną drużyną – mówił Milik.

Pomocnik Bartosz Kapustka przyznał, że nasi reprezentanci jeszcze dogłębnie nie analizowali ekipy, gdzie pierwsze skrzypce gra Cristiano Ronaldo. Byli wcześniej skupieni na Szwajcarach. – W Portugalii jest dużo zawodników, którzy mają wysokie umiejętności indywidualne, ale my już pokazaliśmy w poprzednich meczach, że jesteśmy drużyną, gdzie każdy pracuje na każdego – podkreślił Kapustka.

„Na trybunach cały się trząsłem”

Bartosz Kapustka mecz ze Szwajcarią spędził na trybunach. „Odsiedział” w ten sposób karę za żółte kartki w fazie grupowej.

– Dla mnie to było najcięższe spotkanie, jeżeli chodzi o emocje. Patrząc na mecz na trybunach przeżywałem wszystko niesamowicie. Wszyscy trzymaliśmy kciuki. Kiedy była jakaś groźna sytuacja pod naszą bramką, to przyznaję, cały się trząsłem – wspominał Kapustka. – Cieszę się, że w następnym meczu będę gotowy, by pojawić się na boisku – dodał.

źródło:
Zobacz więcej