Czarnogóra krok od NATO. „Po prostu” sprawdza, co na to Rosja

– Rosja ma problem z polityką otwartych drzwi i jest jej przeciwna. Dlatego na naszą akcesję do NATO zareagowała nerwowo – powiedział w programie „Po prostu” w TVP1 Veselin Garcević, koordynator rządu Czarnogóry ds. NATO. Tomasz Sekielski odwiedził ten malowniczy kraj nad Adriatykiem, aby sprawdzić, jakie są w nim nastroje społeczne przed zbliżającym się przyłączeniem się do Sojuszu Północnoatlantyckiego, jak na ten fakt może zareagować Rosja i dlaczego maleńka Czarnogóra z ledwie dwutysięczną armią jest tak ważna dla NATO.

Czarnogóra przystępuje do NATO. „Drzwi pozostają otwarte”

Ministrowie spraw zagranicznych państw NATO podpisali w czwartek w Brukseli protokół o przystąpieniu Czarnogóry do Sojuszu Północnoatlantyckiego....

zobacz więcej

Słońce świeci tam ponad 300 dni w roku, a przyjezdni zachwycają się malowniczymi widokami. Ten turystyczny raj, czyli Czarnogóra, już niedługo będzie 29. członkiem NATO.

Podpisany protokół

19 maja ministrowie spraw zagranicznych państw Sojuszu Północnoatlantyckiego podpisali w Brukseli protokół o przystąpieniu tego kraju do organizacji. Czarnogóra zostanie pełnoprawnym członkiem NATO po ratyfikacji dokumentu przez wszystkie państwa członkowskie.

Nie wszystkim taki scenariusz jednak się podoba. – Rosja zareagowała nerwowo. Jasno dali do zrozumienia, że im się to nie podoba, że nie będzie to postrzegane jako przyjazny akt z naszej strony – mówił Veselin Garcević. – Ale mamy swoje własne cele i własne postrzeganie spraw. Kiedyś Rosja zda sobie sprawę, że ich naciski zdały się na nic, a Czarnogóra będzie wtedy członkiem NATO – dodał.

teraz odtwarzane
Bogaci Rosjanie upodobali sobie Czarnogórę

Co ciekawe, można powiedzieć, że ponad jedna czwarta terytorium Czarnogóry jest w rosyjskich rękach. Kilka lat temu majętni Rosjanie zaczęli zasiedlać ten kraj. W 2013 roku posiadali ponad 300 tys. hektarów gruntów. – Kapitał rosyjski wszedł do nas już 10-15 lat temu. Czarnogóra go potrzebowała. Mówiło się, że są to inwestycje rosyjskiego rządu, ale to chyba nieprawda – wskazywał Mijodrag Janjusević, agent sprzedaży nieruchomości.

Wielka wyprzedaż

Rosyjscy inwestorzy kupowali atrakcyjne grunty, działki, domy, apartamenty w najlepszych miejscach Czarnogóry. Można powiedzieć, że dla liczącego 600 tys. mieszkańców kraju był to prawdziwy najazd. – Na wybrzeżu Czarnogóry zainwestowano miliardy euro. To pieniądze przedsiębiorców i spółek z Rosji. Mówimy o 2 mld euro na inwestycje w bardzo krótkim czasie – mówił Gojko Raicević, redaktor naczelny portalu IN4S i przeciwnik NATO.

teraz odtwarzane
Kto nie chce Czarnogóry w NATO?

Czarnogóra zaproszona do NATO. „To początek bardzo pięknego sojuszu”

– Szefowie dyplomacji krajów NATO zgodzili się zaprosić Czarnogórę do Sojuszu – poinformował w środę sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg....

zobacz więcej

Dobrym przykładem rosyjskiej obecności w Czarnogórze jest Budva - śliczne 12-tysięczne miasteczko nad Adriatykiem. Nazywa się je czasem „miastem milionerów”, bo mieszka ich tam ponad 200. Bogaci Rosjanie upodobali sobie to miejsce i w szybkim tempie biedny rybacki zakątek stał się jednym z najbogatszych rejonów byłej Jugosławii.

Rosja bez mocy?

Ale Veselin Garcević z czarnogórskiego rządu zapewnia, że „na dziś nie ma nowych rosyjskich inwestycji”. – Rosja nie ma udziałów w naszym przemyśle. Nie jesteśmy zależni od Rosji gazowo, nie jesteśmy połączeni gazociągiem, nie mogą odciąć nas od gazu. Nie mają też inwestycji w sektorze bankowym i energetycznym. Inwestowali dużo tylko w nieruchomości. To największy ich obszar inwestycyjny w Czarnogórze. Rosja nie ma mocy, by wpływać na wybory Czarnogóry – podkreślił.

Rosja nie ma mocy, by wpływać na wybory Czarnogóry

Nie wszyscy Czarnogórcy chcą jednak przystępować do NATO. Jesienią w kraju miały miejsce liczne protesty, a w stołecznej Podgoricy dochodziło do zamieszek i starć z policją. Miejscowi politolodzy twierdzą, że część mieszkańców, która 10 lat temu poparła niepodległość i oderwanie od Serbii, dziś chce też członkostwa w NATO i UE. Ale część, która przyszłość kraju widziała w federacji z Serbią, teraz nie chce przyłączenia do Sojuszu.

Jest też jeszcze jedna kwestia: wielu Czarnogórców pamięta rok 1999 i działania Sojuszu, którego lotnictwo bombardowało Serbię, Czarnogórę i Kosowo.

Dlaczego jeszcze Czarnogóra jest tak podzielona? Kto wspiera antyrządowe demonstracje? Jaką rolę w najnowszej historii odegrał premier kraju Milo Dukanović i czemu wielu określa go mianem „dyktatora”? I jaki interes ma NATO, aby przyjmować maleńki kraj, w którym prawie nie ma armii? Zobaczcie cały program „Po prostu”.

źródło:
Zobacz więcej