Raport

Epidemia koronawirusa

Depresja gangstera, czyli stomatolog przyprawił sąd o ból zębów

Marcin Z. ps. Misiek, skazany na 15 lat więzienia członek gangu „Szkatuły” cieszy się wolnością, ponieważ wraz z kompanami skutecznie od roku uniemożliwia rozpoczęcie procesu apelacyjnego. Wszystko za sprawą tajemniczej epidemii, która dotyka oskarżonych przed kolejnymi terminami rozprawy. „Misiek” musi być poważnie chory, ponieważ ostatnio, jego zwolnienie od psychiatry, poświadczyła… stomatolog. Biegła, z rozbrajająca szczerością przyznała, że nie ma kompetencji w sprawach dotyczących zdrowia psychicznego.

Kapitan „Misiek” odpowie za handel narkotykami

Kolejnych siedem osób, związanych z gangiem „szkatułowym”, usłyszało zarzuty w związku z wielką akcją CBŚ pod koniec maja, kiedy to ujęto 45...

zobacz więcej

39-letni Marcin Z. ps. Misiek, jest uważany za jednego z tzw. kapitanów gangu Szkatuły, który w latach 2007-2012 dominował w podziemiu kryminalnym stolicy. – W grupie odpowiadał za zbrojny ramię bandy. Tzw. silnorękich. Z naszych ustaleń wynika, że odpowiadał za rozkminki z innymi gangami oraz zlecenia siłowe. Nie jest może gwiazdą półświatka, ale trzeba przyznać, że ma bardzo rozległe kontakty. No i przede wszystkim cieszy się zaufaniem i poparciem ze strony gangsterskiej młodzieży – tak o „Miśku” mówi jeden ze śledczych.

Od kilku miesięcy jest też bohaterem dla swoich kompanów. To od jego kłopotów ze zdrowiem zaczęła się obstrukcja sprawy apelacyjnej, która od roku nie może się rozpocząć.

Pechowa trzynastka „Belmondziaka”

Na 13 lat więzienia za handel narkotykami i wymuszanie haraczy skazał warszawski sąd okręgowy Mariusza K., ps. Belmondziak, uważanego za jednego z...

zobacz więcej

„Misiek” na kłopoty

Gangster został zatrzymany w listopadzie 2009 r. Ponad półtora roku później jego nazwisko znalazło się w akcie oskarżenia, którego głównym „bohaterem” był Marcin K. ps. Belmondziak vel Wściekły (przyrodni brat Rafała S. ps. Szkatuła, bossa bandy). Do tej samej sprawy oskarżono jeszcze Roberta Z., ps. Robercik, Issama Z., ps. Wiktor, Artura Ł., ps. Adzia i Pawła Z., ps. Niedźwiedź i czterech innych przestępców. Wszyscy to ważne szychy w grupie „Szkatuły”. Mało tego, „Wiktor” przerwał zmowę milczenia i opowiedział prokuraturze i sądowi o kulisach działania bandy.

Marcin Z. został oskarżony o dokonanie ponad 25 przestępstw. Poza udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej, zarzucono mu m.in. udział w wymuszeniach (jego ludzie mieli spalić mercedesa ML, którego właściciel nie chciał płacić haraczu i podpalić sklep tegoż przedsiębiorcy), czerpanie korzyści z prostytucji i obrót narkotykami: co najmniej 84 kg amfetaminy, ok. 18 kg kokainy, 94 kg marihuany i 3 kg heroiny. Wartość narkotyków można liczyć w milionach zł.

Zdaniem prokuratury to „Misiek” miał kierować akcją zmuszenia jednej z grup przydrożnych prostytutek, do zaniechania pracy na rzecz bandy markowskiej. Operacja ta skończyła się dla jednej z tirówek brutalnym pobiciem i połamanymi kościami twarzy.

Wiosną 2009 r. Z. miał także zlecić pobicie Krzysztofa M. Mężczyzna ten miał być świadkiem w jednej ze spraw sądowych. Zleceniodawcy, jak zeznał jeden ze „skruszonych”, chcieli, aby ofiara została pobita w sposób uniemożliwiający stawienie się M. przed sądem. Jednak do ataku na świadka na szczęście nie doszło.

Sąd nie ma wątpliwości i feruje wysokie wyroki

W marcu 2014 r. sąd uznał, że dowody zebrane przez śledczych wydziału do walki z przestępczością zorganizowaną Prokuratury Apelacyjnej są wystarczające do skazania „Belmondziaka”, „Miśka” i reszty bandyckiej załogi. Marcin K. usłyszał wyrok 13 lat więzienia a „Robercik” – 12 lat więzienia. Najsurowszy wyrok wydano na „Miśka” - 15 lat więzienia.

– Sprawiedliwości stało się zadość. Oczywiście, jeżeli wyrok się uprawomocni – komentował wówczas decyzję sądu prok. Dariusz Żądło, który od lat rozpracowuje gang „Szkatuły”. To „jeśli” w wypowiedzi prokuratora okazało się prorocze. Tym bardziej, że część oskarżonych w tym „Misiek” odzyskało wolność.Pełnomocnicy skazanych skierowali apelacje od wyroków. Wydawało się, że reszta będzie tylko formalnością i rozstrzygnięcie zapadnie dosyć szybko. Nic bardziej mylnego.

„Wściekły Belmondziak” przed sądem

Kierowanie gangiem, handel narkotykami, kontrolowanie ściągania haraczy – to najpoważniejsze przestępstwa, o które oskarżony jest Marcin K....

zobacz więcej

Epidemia

Sprawa wpłynęła do Sądu Apelacyjnego w Warszawie 7 lipca 2015 r. Pierwszy termin rozprawy wyznaczono na 14 października 2015 r. Do rozpoczęcia jednak nie doszło, ponieważ dwa dni wcześniej do sądu trafiło zaświadczenie, że „Misiek” trafił do szpitala. Miał mieć zaburzenia psychiczne – nieoficjalnie mówiono o depresji. Sąd zdobył potwierdzenie, że Z. rzeczywiście był w szpitalu.

Kolejny termin wyznaczono na 16 grudnia. Tym razem zachorował jeden z obrońców „Belmondziaka”. Mimo że w miejsce chorego mecenasa do sadu stawił się wyznaczony substytut, to jak czytamy w informacji sądu „oskarżony M. K. nie wyraził zgody na obronę przez tegoż substytuta”. Rozprawa została więc odroczona do 29 stycznia 2016 roku.

Nowy rok nie okazał się dla sprawy, ani trochę lepszy. Styczniowy termin spadł z wokandy, tym razem za sprawą braku zgody Sądu Okręgowego w Warszawie na doprowadzenie dwóch oskarżonych, ponieważ w tym samym czasie miały się toczyć ich inne procesy.

Jak można się domyślać i kolejny termin – 7 marca, nie doprowadził do przełomu. Tym razem, na trzy dni przed rozprawą zwolnienie dostarczył adwokat Pawła Z. Rozprawa została odroczona do 31 marca. Oczywiście do niej nie doszło. Na przeszkodzie ponownie stanęły problemy zdrowotne Marcina Z. I wtedy sąd ewidentnie stracił już cierpliwość. – W dniu 31 marca rozprawa została odroczona do 27 kwietnia, z uwagi na usprawiedliwione niestawiennictwo oskarżonego M. Z. Wniosek oskarżonego M. Z. wraz z zaświadczeniem lekarskim wystawionym przez lekarza sądowego wpłynął do akt sprawy w dniu 29 marca 2016 roku). Równocześnie na tym terminie Sąd postanowił wezwać na kolejny termin rozprawy lekarza sądowego wraz z posiadaną dokumentacją lekarską będącą podstawą do wydania zaświadczeń lekarskich usprawiedliwiających niemożność uczestniczenia w rozprawie wystawionych dla oskarżonych na terminy w dniach 7 marca 2016 r. i 31 marca 2016 r.– poinformowała portal tvp.info starszy inspektor Danuta Śliwińska z Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Dwa miesiące bez paczek. Kosztowna sądowa salsa „Szkatuły”

Sale stołecznego sądu okręgowego widziały już rożne dziwactwa ze strony oskarżonych. Jednak to, co zaprezentował ostatnio Rafał S. ps. Szkatuła,...

zobacz więcej

Sądny dzień dentystki

27 kwietnia doszło do prawdziwego przełomu w sprawie, która formalnie się nie zaczęła. Na wezwanie sadu stawiła się lekarka sądowa o specjalności – stomatolog. Figuruje jednak na liście biegłych sądowych poświadczających zwolnienia lekarskie, które mają moc urzędową dla sądu. To ona wystawiała zwolnienia m.in. „Miśkowi”. Zresztą przed kwietniowym terminem rozprawy Marcin Z. ponownie zapadł na zdrowiu i lekarka poświadczyła to stosownym dokumentem. Tyle tylko, że sąd, zaskoczył biegłą, ponieważ zapytał, jakie ma kwalifikacje do badania stanu psychicznego, będąc stomatologiem.

Odpowiedź lekarki była rozbrajająco szczera. – Odnosząc się do zwolnienia lekarskiego wystawionego dla oskarżonego M. Z. (…) lekarz sądowy podał, że jednostka chorobowa wskazana w wystawionym przez niego zwolnieniu lekarskim nie mieści się w jego kompetencjach. Opierał się w tym przypadku na zaświadczeniu wydanym oskarżonemu przez innego lekarza, który według jego wiedzy jest biegłym sądowym. (…) Lekarz sądowy podał, że nie ma kwalifikacji do weryfikacji schorzenia będącego poza jej kompetencjami, a wskazanego w przedmiotowym zaświadczeniu i niezdolność do udziału w rozprawie stwierdził jedynie na podstawie zaświadczenia wystawionego przez biegłego sądowego – wynika z informacji uzyskanej przez tvp.info w Sądzie Apelacyjnym.

Lekarka była przekonana, że psychiatra, którego zwolnienie poświadczyła, także jest biegłym sądowym. Do takich wniosków doszła, ponieważ psychiatra ów miał wystawiać zwolnienia także w innych sprawach. Biegł przyznała, że nie sprawdzała, czy medyk ów rzeczywiście jest biegłym. Sąd szybko ustalił, że psychiatra ów nie figuruje na liście biegłych sądowych w Warszawie. Jakby tego było mało, Sąd Apelacyjny skierował do Sądu okręgowego specjalne wystąpienie, co do zasadności pracy pani stomatolog jako biegłej sądowej.

Sąd nie składa broni

Kolejna próba rozpoczęcia wyznaczona jest na 30 czerwca. Do tego czasu sąd chce otrzymać kompletną dokumentację medyczną „Miśka”. Dla pewności zdecydował się także na skierowanie Marcina Z. na badanie przez lekarzy sądowych, którzy ocenią czy może on brać udział w postępowaniu. Oskarżony ma się stawić w Poradni Zdrowia Psychicznego w poniedziałek 30 maja.

Śledczy przyznają, że nie ma już większych złudzeń, co do dalszego losu nieszczęsnej apelacji i spodziewają się, że „epidemia niemocy” może dotknąć kolejnych oskarżonych. Czas działa, bowiem na ich korzyść i niedługo większość z nich może dołączyć do „Miśka” na wolności.

– Jest takie niderlandzkie powiedzenie: odczuwać ból zębów za uszami. Tak się mówi, gdy ktoś coś symuluje. Odnosimy wrażenie, że w sprawie szkatułowej kompanii, ten ból odczuwa więcej osób. Całe szczęście, że w sprawie nie jest bezczynny sam sąd, ale wiadomo, że wszystkich obowiązują procedury. Swoją drogą nasuwa się pytanie ilu przestępców mogło w podobny sposób potwierdzać zwolnienia lekarskie u lekarzy innych specjalności, którzy de facto nie mieli do tego kompetencji. Obawiam się, że przypadek lekarki od zwolnienia „Miśka” nie jest odosobniony – mówi ze smutkiem warszawski śledczy.

Królowie warszawskiego półświatka

Gang „Szkatuły” jest uważany przez policję za najbardziej niebezpieczną warszawska grupę przestępczą nowego stulecia. W śledztwie przeciwko członkom bandy ustalono m.in., że grupa kontrolowała 90 proc stołecznych agencji towarzyskich, tirówki pod Wyszkowem i Górą Kalwarią, handel amfetaminą i heroiną oraz haracze. Od 2008 r. zaczęło się rozbijanie tej bandy. Wtedy to w półświatku pojawiły się pogłoski o śmierci „Szkatuły”. Do końca 2010 r. ponad 100 najważniejszych członków gangu Rafała S. trafiło za kraty.

28 maja 2012 r. w czasie wielkiej obławy zatrzymano 45 osób, m.in. członków gangu „Szkatuły” i bojówkarzy warszawskiej Legii – zwanych „Teddy Boys 95”. Z ustaleń prokuratury i Centralnego Biura Śledczego wynika, że brali udział oni w przemycie i rozprowadzaniu w sumie 3,7 tony marihuany, około 500 kg amfetaminy, 300 kg kokainy i 250 kg heroiny. Czołową rolę w narkobiznesie miał odgrywać aresztowany Arkadiusz K. ps. „Chory”, uważany za zastępcę Rafała S. ps. „Szkatuła”. On miał koordynować współpracę gangu z „Teddy Boysami”.

źródło:
Zobacz więcej