RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

„Szybcy i wściekli” potrzebowali 10 minut, by zrabować miliony

Najnowsze

Popularne

Dziesięć minut. Tyle czasu zajmowało grupie bezczelnych włamywaczy okradzenie domu w luksusowej dzielnicy Warszawy lub na obrzeżach stolicy. Byli tak bezczelni i pewni siebie, że nie raz okradali kilka posesji na tej samej ulicy. Jedna po drugiej. W ciągu czterech lat obrobili w ten sposób nawet 100 willi, rabując gotówkę, kosztowności i towary luksusowe warte nawet kilka milionów złotych.

Gang Albańczyka eksportował odjazdowy „ryż” do Czech

55-letni Albańczyk Mazllom S. zorganizował gang, który w Polsce i Czechach zorganizował laboratoria wytwarzające metamafetaminę i amfetaminę....

zobacz więcej

Karierę szajki 30-latków z okolic Wołomina zakończyła akcja CBŚP i śledczych Mazowieckiego Wydział Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Za kraty trafili dwaj główni członkowie bandy oraz dwie osoby, które zdaniem śledczych mogły robić z nimi interesy. Choć sami złodzieje nie byli dotąd bohaterami kronik kryminalnych, to zatrzymany z nimi Dariusz B. ps. Jogi, „brylował” w mediach w latach 90 i na początku nowego stulecia. „Jogi” jest, bowiem uważany za domniemanego szefa gangu wołomińskiego. To jeden z ostatnich gangsterów starej gwardii wołomińskiej, który wyszedł cało z krwawej wojny domowej o prymat w tym podwarszawskim gangu.

W sumie, w czasie wielkiej obławy, policjanci CBŚP zatrzymali 9 osób. Poza rabusiami willi, wpadli także złodzieje kradnący samochody na początku XXI wieku oraz jeden z drogowych rozbójników polujących na tiry. Łączyła ich znajomość z X., przestępcą, który zdecydował się pójść na współpracę z prokuratorami „mazowieckich pezetów” i opowiedział o swojej przestępczej działalności.

Bez strachu

Zdecydowanie największym sukcesem śledczych było rozpracowanie, szajki, która od 2013 r. regularnie rabowała luksusowe domy jednorodzinne w bogatych dzielnicach Warszawy i podstołecznych miejscowości takich jak Konstancin czy Magdalenka. Swoim sposobem działania złodzieje zapracowali na miano „szybkich i wściekłych”. – Rzeczywiście byli bardzo szybcy. Wyliczyli dokładnie, ile czasu w danym rejonie, zajmie ochronie dojazd pod adresem, gdzie został uruchomiony alarm. Potem sprawdzali czy w domu nie ma nikogo i wkraczali wyłamując drzwi lub okna. Nie przejmowali się uruchomionym alarmem. Wiedzieli, że mają do 10 minut, zanim na miejscu pojawi się załoga interwencyjna. I w tym czasie czyścili wszystko, co, miało wartość i znajdywało się w zasięgu ręki. Jeżeli nie mogli sforsować sejfu, zabierali go ze sobą i otwierali w swojej kryjówce – opowiada jeden ze śledczych.

Zatrzymano szefa „bandy wiewióra”. Odzyskano kolejne 4 tony orzechów laskowych

Jarosław J., pomysłodawca i organizator gangu, który wyłudził m.in. 44 tony orzechów laskowych, został zatrzymany przez CBŚP. Grupa nazywana przez...

zobacz więcej

„Szybcy” byli bardzo sprawni fizycznie. Kilka razy uciekli ochroniarzom, zabierając ze sobą łup. A nie gardzili niczym, co miało większą wartość. – Brali pieniądze, biżuterię, kamienie szlachetne, numizmaty, certyfikowane alkohole, markowe cygara czy futra. Ale potrafili także zabrać broń palną – mówi rozmówca portalu tvp.info.

Złodzieje byli bardzo bezczelni. Kilka razy nie ograniczyli się do jednego włamania, ale obrobili jeszcze jeden lub kolejne domy na tej samej ulicy. I wszystko to bez wcześniejszego rozpoznania. Sprawdzali czy nie w środku nie ma domowników, udając dostarczycieli pizzy. Na akcję zazwyczaj jeździli we trzech. Dwóch okradało dom, trzeci czekał w samochodzie z włączonym silnikiem i liczył czas. Dziesięć minut.

Fortuna w ziemi

Złodzieje byli jednocześnie tak ostrożni, że niemal nie zostawili po sobie śladów. Nie rozpowiadali także w półświatku o swej działalności. Nie mieli za to oporów, aby czerpać garściami z ukradzionych dóbr. Wiadomo, że część zysków – a szacunki śledczych mówią nawet o kilku milionach – inwestowali w deweloperkę. Część majątków ukryli u rodzin, które nie zadawały pytań o pochodzenie tych dóbr.

Skradzione auto ( fot. materiały operacyjne policji)
Skradzione auto ( fot. materiały operacyjne policji)

Metamfetamina w prezencie dla 8-latki na Halloween

Batoniki, czekoladki i cukierki – takie zwykle prezenty wręcza się dzieciom krążącym od domu do domu w czasie Halloween. Ojciec 8-letniej...

zobacz więcej

Gdy pod koniec ubiegłego tygodnia policjanci wkroczyli do mieszkań „szybkich”, okazało się, że trzymali na półkach zrabowane precjoza. Czuli się tak pewnie. Na terenie ich posesji znaleziono kilka tzw. banków ziemskich – zmyślnych skrytek pod ziemią. W nich trzymali złote monety i kamienie szlachetne. To miał być ich fundusz emerytalny lub w razie wpadki, środki na pokrycie kosztów obrony i paczek.

Ewidencjowanie odzyskanych łupów zajęło policjantom kilka godzin. – W sumie odzyskano ok. 2 kg złotych pierścionków, łańcuszków i kolczyków, dziesiątki kamieni szlachetnych, złote sztabki i monety, luksusowe alkohole oraz cygara, a także ponad 30 zegarków. W czasie jednego ze skoków, w ich ręce wpadł zegarek Patek Philippe, jeden z dwóch lub trzech w Polsce. Do tego zabezpieczono dwa samochody: porsche Cayenne, audi i motor ducati – opowiada oficer CBŚP.

Powrót „Jogiego”

Prokuratorzy uważają, że „szybcy” mogą mieć związek z zatrzymanym do tego śledztwa, wspomnianym już Dariuszu B. ps. Jogi vel Kunta. To legenda stołecznego półświatka i jeden z ostatnich żyjących członków tzw. starej gwardii gangu wołomińskiego.

50-letni Dariusz B. wszedł do historii polskiej przestępczości za sprawą związku z głośnym strajkiem restauratorów z warszawskiej starówki w sierpniu 1994 r. Wtedy to podwarszawscy gangsterzy postanowili opanować ten teren i wysłali silnorękich mięśniaków, którzy urządzili rajd po najpopularniejszych lokalach, domagając się płacenia haraczu. Dziwnym trafem, niedługo po osiłkach w dresach, u restauratorów pojawili się przedstawiciele agencji ochrony Escorta z Wołomina. Właścicielem tej agencji był, nikt inny jak Dariusz B. Lepiej znany, jako „Jogi” lub „Kunta kinte”. Gdy informacja ta ujrzała światło dzienne MSW zabrało „Jogiemu” koncesję na prowadzenie agencji ochrony.

Odnalezione rzeczy (fot. materiały operacyjne policji)
Odnalezione rzeczy (fot. materiały operacyjne policji)

Okazało się jednak, że on już miał inny pomysł na biznes. Miał kierować wołomińskimi przestępcami kradnącymi samochody i oferującymi ich zwrot właścicielom za tzw. wykupkę. W 1996 r. został zatrzymany razem z kilkunastoma „Wołominiakami”. Trzy lata później sąd skazał go na 7 lat więzienia za nielegalne posiadanie broni i udział w porwaniu bandyty ze Słubic. Wyszedł na wolność wiosną 2003 r. W czasie jego odsiadki zginęli wszyscy najważniejsi członkowie gangu z Wołomina, w tym jego szefowie Marian K. (zastrzelony w 1999 r.) i jego syn Jacek (zastrzelony w 2002 r.)

Niedługo potem ponownie trafił za kraty, za sprawą uderzenia CBŚ w gang. Po kilku latach odsiadki wyszedł na wolność. Ponoć miał próbować odbudować wpływy „Wołomina”, choć on sam zarzekał się, że zerwał z kryminalna przeszłością. Teraz jest podejrzany o handel bronią. Policjanci podejrzewają, że „szybcy” nie mogliby działać w przestępczej branży gdyby nie oddawali części zysków „staremu” gangsterowi. Na to nie ma jednak dowodów. Na razie ponownie trafił za kraty.

Złodzieje samochodów na deser

Ostatnią grupę zatrzymanych przez CBŚP tworzy trzech złodziei samochodów i jeden członek gangu napadającego na tiry. Z ustaleń prokuratury wynika, że „samochodziarze” są podejrzani, o co najmniej 12 kradzieży luksusowych samochodów metodą na tzw. stłuczkę lub „koło”. Łupem złodziei padały przede wszystkim auta produkcji japońskiej.

Śledczy z mazowieckich „pezety” zapewniają, że to nie koniec zatrzymań i stawiania zarzutów. „Skruszony”, który przerwał zmowę milczenia współpracował z kilkoma stołecznymi gangami i wielu ich członków może spodziewać się nowych zarzutów, a jeśli są na wolności, porannej wizyty policji.

Policja odnalazła skradzione rzeczy ( fot. materiały operacyjne policji)
Policja odnalazła skradzione rzeczy ( fot. materiały operacyjne policji)

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej