RAPORT:

#FabrykahejtuPO

Zdenerwowany „Podróżnik” atakował nożem. Jest akt oskarżenia

Konrada S. przyznał się do kolejnego morderstwa (fot. policja.waw.pl)
Konrada S. przyznał się do kolejnego morderstwa (fot. policja.waw.pl)

Odsiadujący wyrok dożywotniego więzienia Konrad S. napisał do sądu, prokuratury i policji listy, w których przyznał się do jeszcze jednego zabójstwa, o które nikt go nie podejrzewał. – Zdecydowałem się na to, gdy zostałem sam po śmierci ojca – wyjaśnił.

Areszt dla podejrzanej o zabójstwo na warszawskiej Pradze

zobacz więcej

Dwóch młodych mężczyzn zginęło, a jeden doznał ciężkich obrażeń, ponieważ przypadkiem spotkali na swojej drodze Konrada S., który sfrustrowany brakiem pracy jeździł po Warszawie autobusami i tramwajami. Mężczyzna nosił przy sobie nóż. Zwykły, kuchenny, z ok. 20-centymetrowym ostrzem. Nie potrafił powiedzieć, do czego miał mu służyć. Może do obrony pustostanu na Okęciu, w którym nocował.

Pewne jest, że S. użył noża aż trzykrotnie. W 2007 r. został zatrzymany za zabójstwo i usiłowanie zabójstwa. Został skazany za ten przestępstwa na dożywocie. Nie powiedział jednak ani w śledztwie, ani w czasie procesu, że ma na sumieniu jeszcze jedną ofiarę. Sumienie ruszyło go osiem lat później.

Skrucha

W 2015 r. do sądu, prokuratury i policji w Warszawie trafiły listy Konrada S. Mężczyzna pisał, że odbywa karę dożywocia, ale ruszyło go sumienie i chce się przyznać do jeszcze jednej zbrodni, której się dopuścił. – Chciałbym przyznać się do wszystkich złych rzeczy. Zdecydowałem się na to po kilku latach więzienia, gdy zostałem sam po śmierci ojca, który jako jedyny odwiedzał mnie w więzieniu – przekonywał S.

Policjanci stołecznego wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw szybko potwierdzili, ze Konrad S. mówi prawdę.

Mężczyzna przyznał, że to on 30 maja 2006 r. zadał kilka ciosów nożem 26-letniemu Grzegorzowi M. na przystanku tramwajowym na pl. Zawiszy. Twierdził, że nie planował zbrodni. Po prostu gdy wychodził z tramwaju, M. potrącił go. Kłótnia przerodziła się w przepychankę. – Zaj…, ci – rzucił S. oponentowi. Ten zaś nie chciał odpuścić. Gdy Grzegorz M. wysiadł z tramwaju, S. go zaatakował. Obaj mężczyźni przez chwilę okładali się pięściami. W końcu S. wyjął nóż, który nosił przy sobie i zadał przeciwnikowi kilka ciosów. 26-letni chłopak zmarł na miejscu, a sprawca uciekł. Nie pomogło zabezpieczenie nagrań z monitoringu i publikacja portretu pamięciowego zabójcy.

Konrad S. twierdził po latach, że zaatakował M., bo ten go zdenerwował. Policjanci nazwali Konrada S. „Pasażerem” lub „Podróżnikiem”, bo atakował zawsze po wyjściu z autobusu lub tramwaju.

Skazany na dożywocie przyznał się do kolejnej zbrodni. „Podróżnik” jeździł po Warszawie i atakował nożem

– To ja w maju 2006 r. na pl. Zawiszy zabiłem nożem młodego chłopaka – taką informację przekazał policjantom 38-letni Konrad S., który odsiaduje...

zobacz więcej

Brutalna furia

W podobny sposób S. atakował jeszcze dwa razy, za co został skazany. Do jednego z ataków doszło po kłótni z pasażerem na pętli na Okęciu; poważnie zraniony w szyję mężczyzna miał szczęście, bo szybko udzielono mu pomocy.

Kolejną ofiarą, o której wiadomo, był 29-letni mężczyzna. 21 stycznia 2007, kilka minut przed godz. 19 w autobusie linii 190 Konrad S. wdał się w awanturę z nieznanym mu rówieśnikiem. W pewnym momencie S. wyjął nóż, którym kilkakrotnie ugodził 29-latka. Gdy autobus zatrzymał się na pętli przy ul. Górczewskiej, napastnik nie odpuścił rannemu i zadał kolejne ciosy. Niestety, młody mężczyzna mimo natychmiastowej reanimacji zmarł w szpitalu. Konrada S. zatrzymali pasażerowie. Byli tak poruszeni wydarzeniem, że nożownikowi groził lincz. Konrada S. „uratowali” strażnicy miejscy, którzy postanowili interweniować, widząc „podejrzane zamieszanie” na przystanku.

Zabójstwo kobiety i dwójki dzieci na warszawskiej Pradze. Zarzuty usłyszała znajoma ofiary

To nie pożar był przyczyną śmierci kobiety i dwójki dzieci z ul. Stalowej w Warszawie. Zarzuty zabójstwa usłyszała w nocy 32-letnia Magdalena M.,...

zobacz więcej

To nie seryjny morderca

Stołeczni policjanci sprawdzali, czy „Podróżnik” nie ma na sumieniu jeszcze większej liczby ofiar. Analizowano niewyjaśnione napady czy ataki z użyciem noża w Warszawie w latach 2005-2007. Nie znaleziono dowodów wskazujących, że popełnił inne, równie brutalne przestępstwa.

Teraz za kolejne zabójstwo, S. grozi nawet dożywocie, ale z racji skruchy i powiadomienia śledczych o przestępstwie zapewne będzie mógł liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej