RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Amerykanie zwabili narkobiznesmenów do Warszawy. Tam ich dopadli

To amerykańscy agenci zwabili do Polski międzynarodowych handlarzy narkotykami, którzy w minioną środę zostali zatrzymani w restauracji „Pod gigantami”. Jak ustalił portal tvp.info Jalal A. z Izraela i Esam S. z Cypru byli przekonani, że w Warszawie porozumieją się w sprawie otwarcia nowego kanału przerzutowego narkotyków do Europy Zachodniej. Tożsamość trzeciego uczestnika spotkania pozostaje tajemnicą.

DEA zleciła zabójstwo swojego agenta

Zatrzymanie we wrześniu br. grupy pięciu płatnych zabójców, stworzonej przez byłych żołnierzy z USA, Niemiec i Polski, było wynikiem wielkiej...

zobacz więcej

Jak się dowiedział portal tvp.info podczas akcji CBŚP w Warszawie zatrzymano Jalala A. z Izraela oraz Esama S. z Cypru. Decyzją stołecznego sądu okręgowego obaj trafili do aresztu ekstradycyjnego na 40 dni. Los trzeciego cudzoziemca zatrzymanego przy restauracji „Pod gigantami” jest nieznany. Podobnie jak jego tożsamość. To może wskazywać, że współpracował on z organami ścigania Polski i USA. Jednak policja odmawia jakichkolwiek komentarzy na temat szczegółów zdarzenia, które określa mianem „tajna operacja specjalna”.

Zasadzka

Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że międzynarodową operację zatrzymania poszukiwanych tzw. czerwona notą Interpolu, handlarzu przygotowała amerykańska agencja antynarkotykowa DEA. Ujęcie narkobiznesmenów przygotowywano od kilku miesięcy. Nieprzypadkowo na miejsce ujęcia handlarzy wybrano Warszawę. Z jednej strony Polska z racji swego położenia geograficznego jest bardzo atrakcyjnym krajem do tranzytu kokainy do Europy Zachodniej. I przyciąga uwagę narkotykowych karteli.

Drugi aspekt sprawy jest bardziej prozaiczny. Otóż od 10 lat w warszawskiej ambasadzie USA działa biuro regionalne DEA. Amerykańscy agenci współpracują zarówno z polską policją jak i Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Przez dekadę przeprowadzili wiele operacji specjalnych, w których uczestniczyli zarówno polscy, jak i amerykańscy funkcjonariusze, w tym tzw. przykrywkowcy. Wykorzystując dobre kontakty przygotowano, więc w stolicy zasadzkę na handlarzy z izraelskim i cypryjskim paszportem. Pretekstem było sfinalizowanie zakupu kilkudziesięciu kilogramów czystej kokainy, która miała być pierwszą partią towaru, a w szerszej perspektywie początkiem nowego szlaku przerzutowego.

Handlarzy, którzy byli bardzo ostrożni, zwabiono podstępem do Warszawy. Gdy poczuli się bezpieczni i umówili na dogadanie transakcji, do gry weszli funkcjonariusze CBŚP. Polscy policjanci czekali w pobliżu restauracji. Na określony znak ruszyli do akcji.

Operacja specjalna

CBŚP nie chce mówić o kulisach tajnej operacji. – Samo zatrzymanie trwało niecałe 10 minut. Podczas akcji na kilka minut zablokowane zostały Aleje Ujazdowskie. Jednocześnie z akcją, która miała miejsce w centrum stolicy, przeprowadzono też zatrzymania w Stanach Zjednoczonych – zaznaczyła kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

Kom. Hamelusz przyznała, że działania CBŚP „to była operacja specjalna, w której brał udział tzw. zarząd trzeci CBŚP, zajmujący się najbardziej tajnymi operacjami”. – Amerykańskie służby specjalne poprosiły nas o pomoc – powiedziała Hamelusz.

Dodała, że zatrzymani mężczyźni byli poszukiwani za międzynarodowy handel narkotykami. Prawdopodobnie planowali dokonać zakupu 50 kg kokainy i po to się spotkali. W kwestii prania brudnych pieniędzy w ich przypadku mówimy o milionach dolarów – opowiadała.

Stewardzi LOT-u przemycali ekstazy w T–shirtach, a kokainę w puszkach z mlekiem dla niemowląt

Co najmniej 100 tys. tabletek ekstazy i prawie 100 kg kokainy przemycili stewardzi zatrudnieni w PLL LOT. Wsypali ich amerykańscy świadkowie...

zobacz więcej

„Gringo” na Okęciu

Najsłynniejszą akcją zorganizowaną przez DEA i polskie służby była operacja „Gringo” w 2009 r., związana z przechwyceniem w Polsce ponad 1130 kg czystej kokainy, ukrytej w magazynie przy lotnisku Okęcie. Wart ponad pół miliarda złotych narkotyk trafił do naszego kraju samolotem. W Polsce miało dojść do podziału narkotyku pomiędzy ważnych graczy europejskiego narkobiznesu. Zadbać o to mieli dwaj Kolumbijczycy oraz urodzony w Bogocie Szwajcar, którzy reprezentowali jeden z meksykańskich karteli narkotykowych. Ich gośćmi byli trzej emisariusze narkogangów z Holandii i Hiszpanii, którzy przyjechali do Polski upewnić się, że kokaina oferowana przez „biznesmenów” z Ameryki Południowej rzeczywiście istnieje.

Żaden z sześciu mężczyzn nie wiedział, że wszyscy wpadli w zręczną pułapkę zastawioną przez DEA, kolumbijską policję oraz oficerów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. To służby specjalne zorganizowały „przemyt” narkotyku nad Wisłę, a cała operacja przeszła do historii polskich służb, chciałby tylko dlatego, że brali w niej udział agenci przykrywkowcy z Kolumbii, USA i właśnie Polski.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej