Trzaskowski: może ta rezolucja przywoła PiS do porządku

– Nie podzielam sądu, że to jest jakaś zagraniczna akcja. Parlament Europejski jest naszym parlamentem. Nie jest dziwne, że zadaje pytania na temat tego, co się dzieje w Polsce. Nasi partnerzy są zaniepokojeni tym, że obecny rząd nie dba o polskie interesy – mówił w programie „Polityka przy kawie” Rafał Trzaskowski z PO. Odniósł się w ten sposób do rezolucji w sprawie sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, którą ma dziś przyjąć PE.

Projekt uchwały, który najprawdopodobniej zostanie przyjęty, ma poparcie pięciu grup politycznych: chadeków, socjalistów, zielonych, liberałów i komunistów. Osobny projekt złożyli europejscy konserwatyści, do których należą europosłowie Prawa i Sprawiedliwości. Swoje projekty przygotowały też dwie eurosceptyczne frakcje. Rezolucja, którą popiera większość grup politycznych, ma wezwać polski rząd do respektowania opinii Komisji Weneckiej oraz do publikacji wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Jest też apel do Komisji Europejskiej, by podjęła natychmiastowe działania, które pozwolą rozwiązać kryzys.

Parlament Europejski zagłosuje w sprawie Polski. Cztery projekty rezolucji

Parlament Europejski ma dziś przyjąć rezolucję dotyczącą sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego w Polsce. Dokument, który popiera większość grup...

zobacz więcej

„Ta rezolucja jest odzwierciedleniem sytuacji”

– Parlament Europejski to nie jest jakaś instancja zewnętrzna, tylko to jest nasz parlament, parlament wspólnoty, w którym uczestniczymy, w którym kiedyś minister Adam Bielan również uczestniczył, bo był europosłem – mówił Trzaskowski. Jego wypowiedź była komentarzem na słowa Bielana, w których stwierdził, że „Schetyna będzie się smażył w piekle politycznym za decyzję o rezolucji”. Gość TVP Info dodał, że nie dziwi go to, że zarówno wspólnota, jak i sami politycy zadają pytania dotyczące stanu demokracji w Polsce.

– Ta rezolucja jest odzwierciedleniem sytuacji, którą w Polsce mamy. Odnosi się do prawdy. Pięć frakcji politycznych chciało tej rezolucji. Myśmy ją negocjowali w duchu takim, żeby nie było w niej słów przesady. Nie musimy inspirować takich ruchów. To naturalne, że nasi partnerzy są zaniepokojeni tym, co się dzieje w Polsce – stwierdził.

„PiS idzie na ścianę”

Jego zdaniem nie jest dziwnym to, że zadawane są pytania na temat tego, co się dzieje w Polsce, a sama rezolucja to sygnał dla polskiego rządu. Przypomniał, że Węgry również znalazły się w podobnej sytuacji, ale premier Orban potrafił wycofać się ze swoich decyzji.

– On z nami rozmawiał, wchodził w dialog. Mówił: „łamałem prawo, to się wycofam”. Oceniał koszty swojego zachowania. PiS idzie na ścianę. Może ta rezolucja przywoła PiS do porządku. Mnie nie interesuje prestiż obecnego rządu, mnie interesuje możliwość obrony polskich interesów – stwierdził.



źródło:
Zobacz więcej