RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Jurgiel: szef stadniny w Janowie ofiarą nagonki

Prezes stadniny w Janowie Podlaskim Marek Skomorowski oddał się do dyspozycji – poinformował dziś na konferencji minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel. Wzywał jednocześnie do zachowania wstrzemięźliwości. Jego zdaniem, wiele doniesień prasowych jest „sterowanych przez pewne siły, które stoją za obroną status quo w stadninie w Janowie i innych ośrodkach”. Jurgiel potwierdził informacje, że w paszy podawanej koniom wykryto antybiotyki, które mogły zagrażać ich zdrowiu.

Czy ktoś truje konie w Janowie?

Trzy cenne klacze, które padły w stadninie w Janowie Podlaskim, dostały rozległego skrętu jelit cienkich. Nowy szef stadniny zlecił Instytutowi...

zobacz więcej

Jurgiel powiedział, że o sytuacji w stadnie koni arabskich rozmawiał z premier Beatą Szydło. Zostaną przygotowane działania wspierające hodowlę koni, nadzorować będzie je rada złożona ze specjalistów.

Minister Jurgiel potwierdził dzisiejsze doniesienia „Rzeczpospolitej” o sprawozdaniu z badania próbek paszy, którą podawano koniom. Podkreślił, że należy poczekać w tej sprawie na opinię prokuratury.

Minister powiedział też, że szef stadniny koni w Janowie Podlaskim oddał się do dyspozycji i ta decyzja jest wynikiem „nagonki medialnej”, jego zdaniem zupełnie bezzasadnej. Nie powiedział, czy przyjmie dymisję.

Jurgiel przypomniał, że w ciągu ostatnich 10 lat w Janowie padły 52 konie. – Nie podpadajcie państwo w nerwowość – apelował do dziennikarzy. Jak mówił, trzeba być cierpliwym i poczekać na wyniki pracy prokuratury, która wyjaśni wszelkie nieprawidłowości. – To podstawa dobrej zmiany w Polsce. Musimy wyeliminować osoby, które z majątku państwowego postanowiły urządzić sobie lepsze życie, musimy dbać o skarb państwa i państwowy majątek – tłumaczył Krzysztof Jurgiel.

Minister rolnictwa chce surowych konsekwencji dla zarządu stadniny z Janowa

Resort rolnictwa poinformował w komunikacie, że według szefa resortu Krzysztofa Jurgiela zarząd stadniny w Janowie Podlaskim powinien zostać...

zobacz więcej

Antybiotyki w paszy

Jak napisała we wtorek „Rzeczpospolita”, Instytut Weterynarii w Puławach przebadał paszę podawaną koniom, które padły. Okazało się, że w próbkach owsa znaleziono niedopuszczalne i niebezpieczne dla koni antybiotyki. Dodaje się je do pasz dla kurcząt rzeźnych. Jeden był w bardzo wysokim stężeniu.

„Rzeczpospolita” podaje, że w dwóch próbkach odkryto środek o nazwie monenzyma (z grupy kokcydiostatyków). Konie bardzo źle reagują na ten antybiotyk; powoduje on u nich anoreksję oraz biegunkę połączoną z silną kolką.

Trzy padłe klacze

W nocy z piątku na sobotę padła klacz Amra. Przebywała w stadninie w ramach dzierżawy. W ostatnich miesiącach to już trzeci przypadek padnięcia klaczy na skręt jelit. 17 marca padł koń także należący do stadniny koni Halsdon Arabians (Wielka Brytania), której właścicielką jest Shirley Watts (stała bywalczyni dorocznej aukcji koni arabskich – Pride of Poland – w Janowie Podlaskim). Preria kupiona była w Janowie i przebywała w stadninie w ramach dzierżawy. W październiku u.br. z tego samego powodu padła klacz Pianissima. To m.in. miało być powodem odwołania w połowie lutego br. długoletniego prezesa tej stadniny Marka Treli.

źródło:
Zobacz więcej