Gen. Janicki: wymienialiśmy opony po przejechaniu 15 tys. km, a nie po upływie sześciu lat

– Nie przypominam sobie, bym podpisywał instrukcję ws. używania prezydenckich limuzyn – powiedział w TVP Info były szef Biura Ochrony Rządu gen. Marian Janicki. Wyjaśnił, że kiedy on rządził Biurem, wpływ na zmianę opon w samochodach VIP-ów miał przebieg samochodu, a nie wiek opony. Zdaniem Janickiego pracę z powodu incydentu straciła osoba, która nie ponosi odpowiedzialności za przydzielanie aut. – O przydziale prezydentowi limuzyny decyduje szef ochrony – wyjaśnił generał.

PO: przyczyną wypadku prezydenta Andrzeja Dudy niewłaściwa polityka kadrowa rządu

– Gdyby ochrona pana prezydenta była kompetentna, nigdy do takiej sytuacjo by nie doszło – powiedział poseł PO Marek Wójcik, komentując wypadek...

zobacz więcej

Na konferencji, związanej z incydentem na autostradzie A4, obecny wiceszef BOR-u Jacek Lipski powiedział, że gen. Janicki wydał w 2009 r. instrukcję sprzeczną z zaleceniami producenta prezydenckiej limuzyny. Według nich, opony mogły mieć najwyżej trzy lata, natomiast według instrukcji podpisanej przez Janickiego, można je było używać przez sześć lat.

Gen. Marian Janicki, były szef BOR stwierdził w rozmowie z TVP Info, że nie przypomina sobie, by podpisywał instrukcję ws. używania prezydenckich limuzyn, choć nie wyklucza, że mógł to zrobić jego podwładny. Wyjaśnił, że kiedy on rządził Biurem wpływ na zmianę opon w samochodach VIP-ów miał przebieg samochodu, a nie wiek opony.

Pancerne auta podstawiano ciężarówką

Janicki wyjaśnił, że od 15 lat nie było żadnych problemów z oponami w samochodach VIP-ów. Zaznaczył, że jeżeli w instrukcji podano dopuszczalny czas użytkowania opon na sześć lat, to drugim warunkiem jest przebieg - około 15 tys. kilometrów. – I tak było zawsze, że wymienialiśmy opony po przebiegu. Jeżeli przebieg był duży, to oponę można było zmienić po roku – stwierdził. Przypomniał, że samochody pancerne poruszały się po bardzo krótkich odcinkach. – Oficerowie z wydziału transportu na bieżąco śledzili zachowanie nie tylko opon, ale też wszystkich podzespołów zawieszenia itd. – mówił. Bo, jak zaznaczył, samochody te były podstawiane specjalnym samochodem ciężarowym. – Jeżdżenie po całym kraju spowodowało prawdopodobnie większy przebieg - kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Mogę się tylko domyślać – dodał.

BOR: nie przestrzegano zaleceń producenta ws. eksploatacji prezydenckiego BMW

Instrukcje wydane przez poprzednie szefostwo BOR, ws. zasad eksploatacji samochodu, którym jechał w ubiegły piątek prezydent Andrzej Duda, gdy...

zobacz więcej

„Pracę stracił niewinny człowiek”

Przekonywał, że jeżeli opona została założona w 2010 r., to trzeba zobaczyć, jaki miła przebieg w 2013 r., do kiedy on był szefem BOR. – Nie oskarżam nikogo. Skupianie się na oponie i jej wieku jest błędem – dodał.
 
Powiedział, że ma informacje, że w dniu, kiedy doszło do wypadku, prezydencka kolumna miała 40-minutowe opóźnienie. – Trzeba było wysłać jeden samochód wcześniej czy nawet wykonać telefon do policji czy na drodze przejazdu prezydenckiej kolumny nie nastąpiła jakaś awaria. Trzeba było to sprawdzić – przekonywał. Jego zdaniem pracę stracił człowiek, który nie przydziela tych limuzyn. – O przydziale prezydentowi limuzyny decyduje szef ochrony – dodał.

źródło:
Zobacz więcej