Żołnierze Wyklęci w „Bez retuszu”. „Początkowo sowieci wyglądali na wyzwolicieli. Aż nastąpiły aresztowania”

– Początkowo myśleliśmy, że to wyzwoliciele. Upadła niemiecka okupacja, wydawało nam się, że będzie dobrze. Ale wtedy sowieci przystąpili do masowych aresztowań – wspominał w programie „Bez retuszu” w TVP Info porucznik Julian Deniziak ps. Orzeł. Goście Marka Czyża mówili o sytuacji, w jakiej znaleźli się tuż po II wojnie światowej Żołnierze Wyklęci i jak dziś należy czcić pamięć o nich.

O Dniu Żołnierzy Wyklętych: na naszych oczach wypracowuje się sposób mądrego łączenia tradycji z nowoczesnością

– Bardzo się cieszę, że od 6 lat obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, bo to naturalne dopełnienie przywracania prawdy...

zobacz więcej

Zaproszeni do studia Żołnierze Wyklęci opowiadali m.in. o trudnej decyzji, przed jaką stanęli: czy dalej walczyć, choć wojna dobiegła końca, czy lepiej złożyć broń. – Tam była ciągle u nas ta myśl, że byliśmy Polakami. I że to wciąż jest Polska. My uważaliśmy, że ziemia na kresach wschodnich jest polska i że trzeba jej bronić – tłumaczył kpt. Józef Rusak ps. Bylina. Dodał, że gdy uciekł do lasu, w domu nikt na niego nie czekał, bo ojciec został zamordowany, a matka trafiła na wiele lat do więzienia.

Masowe aresztowania

Z kolei por. Julian Deniziak podkreślił, że początkowo wszyscy cieszyli się z końca okupacji hitlerowskiej i myśleli, że będzie dobrze. Wtedy jednak nastąpiły masowe aresztowania żołnierzy Armii Krajowej. – Rosjanie mieli dobry zwiad, mieli wszystkie dane o byłych członkach lub sympatykach AK. I przystąpili do masowych aresztowań wszystkich – wspominał. Jak dodał, jemu udało się zbiec do lasu.

teraz odtwarzane
Kpt. Rusak: uważaliśmy, że kresy wschodnie to Polska

Obecni w studiu historycy przypominali, że choć dziś wiemy, że III wojna światowa była mrzonką, więc walka była bezcelowa, to jednak w 1945 r. nie było to wiadome. Dlatego partyzanci chcieli walczyć dalej. – To nie jest tak, że wówczas wszyscy wiedzieli, że to już jest koniec – dowodził dr Andrzej Zawistowski, dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN. – Popatrzmy chociażby na to, jak reagowali ludzie na kresach wschodnich, które nam odebrano. Nie wszyscy decydowali się na wyjazd. Ludzie mówili, że „Polska jest tutaj” i że to tylko chwila – dodał.

Wiara w konflikt

Zgodził się z nim Piotr Gursztyn, dyrektor TVP Historia. – W tym czasie toczyła się wojna domowa w Grecji, był konflikt między Sowietami a Zachodem w Iranie, padły słowa o „żelaznej kurtynie”. Wydawało się, że do jakiegoś konfliktu może dojść. A na początku lat 50. wybuchła wojna koreańska – wyliczał. Zwrócił też uwagę, że fakt walki partyzanckiej z narzuconą władzą nie jest czymś dziwnym. – Polska nie była tu wyjątkiem, wyjątkiem były kraje, gdzie nie było partyzantki antykomunistycznej – przekonywał.

teraz odtwarzane
Gursztyn: Polska nie była wyjątkiem

Uroczystości przy Grobie Nieznanego Żołnierza. „To wielki dzień, bo dziś wyraźnie widać, że Żołnierze Wyklęci żyją”

W całym kraju trwają obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Główną ich częścią są uroczystości przy Grobie Nieznanego Żołnierza. –...

zobacz więcej

– Polska nie była wyjątkiem, ale wyjątkiem było to, że to powstanie antykomunistyczne obejmowało 200 tysięcy osób – mówił natomiast aktor Marcin Kwaśny, odtwórca roli rotmistrza Witolda Pileckiego. – Sympatia Polaków byłą po stronie żołnierzy AK, po stronie II RP. Tamci żołnierze przysięgali na wolną, niepodległą Polskę – wskazywał.

Wielki dylemat

Publicysta Michał Syska, dyrektor Ośrodka Myśli Społecznej im. F. Lassalle'a we Wrocławiu przypomniał z kolei, jak wielki dylemat mieli młodzi ludzie w 1945 r., którzy zastanawiali się, co robić. – Dla 20-, 30-latków, w chwili, gdy kończyła się II wojna, także dla żołnierzy AK, to były wielkie dylematy. Przypomnijmy, że w 1945, 1946 r. Polska liczyła ok. 23-24 mln obywateli, a w oddziałach partyzanckich było w 1945 r. 17 tys. osób – mówił.

– Pamiętajmy, że to były dramatyczne wybory, które były dyktowane nawet miejscem geograficznym, w którym ktoś się znalazł. Bardziej dramatyczne były sytuacje żołnierzy AK na kresach wschodnich – dodał. Podobnie mówiła raperka Lilu, uczestniczka projektu „Panny Wyklęte”. – Mając 17 czy dwadzieściakilka lat podejmowanie takich decyzji, uzasadnianie ich sobie jakoś, to jest w tej chwili dla nas niewyobrażalne – przekonywała.

A Bartosz Machalica, politolog z Centrum im. Ignacego Daszyńskiego zwrócił uwagę, że „perspektywy były różne. Była grupa ludzi, którzy zdecydowali się zostać w lesie i kontynuować walkę, ale większość z tego lasu wyszła”.


ZOBACZ CAŁY PROGRAM „BEZ RETUSZU”

źródło:
Zobacz więcej