Wybory 2020

Jak głosować w specjalnym reżimie sanitarnym [PORADNIK]

Silniczek w rowerze belgijskiej kolarki. Producent zapowiada pozew przeciwko niej do sądu

Zawodniczka przekonuje, że nie stosowała „wspomagania” (fot. PAP/EPA/PHOTOPRESS.BE/TIM VAN WICHELEN)

Niewielki silnik został w weekend znaleziony w rowerze Femke van den Driessche w czasie przełajowych mistrzostw świata w Heusden-Zolder w Belgii. Rowerzystka zapewnia, że korzystała z pożyczonego sprzętu i nie wiedziała o „wspomaganiu”. Kolarscy działacze ostrzegają, że to pierwszy przypadek „dopingu technologicznego”, a producent roweru zapowiedział pozwanie Belgijki.

Putin chce wewnętrznego śledztwa ws. dopingu w rosyjskiej lekkoatletyce

Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, że jego kraj potrzebuje przeprowadzenia własnego śledztwa dotyczącego zarzutów dopingu wśród tamtejszych...

zobacz więcej

Rowerzystka korzystała ze sprzętu włoskiej firmy Wilier Triestina. Producent zapewnia jednak, że silnik z pewnością nie był zamontowany fabrycznie. „Nasza firma podejmie działania prawne przeciwko tej sportsmence i przeciwko każdej osobie odpowiedzialnej w celu ochrony naszego dobrego imienia” – napisał w oświadczeniu dyrektor zarządzający firmy Andrea Gastaldello.

19-letnia Belgijka nie przyznała się do winy. Twierdzi, że korzystała z bardzo podobnego do swojego roweru należącego do jej przyjaciela, nie zdając sobie sprawy, że był wyposażony w silnik. Zawodniczka nie ukończyła wyścigu, ponieważ jej rower uległ awarii.

Kary za doping technologiczny

W niedzielę prezydent międzynarodowej organizacji kolarskiej UCI Brian Cookson potwierdził na konferencji prasowej, że doszło do pierwszego w historii kolarstwa przypadku dopingu technologicznego w zawodach wysokiej rangi.

– Doping mechaniczny stał się rzeczywistością. Często śmialiśmy się mówiąc o nim, ale teraz wiemy, że kolarze go stosują lub w przeszłości go stosowali – powiedział Cookson.

Do przepisów UCI wprowadzono już kary za ewentualne oszustwo technologiczne: dyskwalifikację zawodnika, zawieszenie na minimum pół roku oraz grzywnę w wysokości do 200 tys. franków szwajcarskich.

źródło:

Zobacz więcej