„Obniżenie ratingu reakcją na obłożenie banków podatkiem”; „To znak, że w Polsce dzieje się coś niepokojącego”

– To nie jest przypadek. Obniżenie ratingu Polski nastąpiło dokładnie w dniu, kiedy prezydent podpisał ustawę o obłożeniu banków podatkiem i gdy z Kancelarii Prezydenta wyszła inicjatywa pomocy frankowiczom, co banki interpretują jako cios w ich interesy – tak Jarosław Sellin (PiS) przedstawiał w „Forum” TVP Info, swoje wytłumaczenie obniżenia ratingu Polski przez Standard & Poor's. – Pierwszy raz od 1995 r. spadły nam te ratingi, co oznacza, że pierwszy raz dzieje się cos niepokojącego w Polsce – wyrokowała Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna).

Rating Polski w dół. W reakcji gwałtowny spadek kursu złotego

Agencja ratingowa Standard & Poor's obniżyła w piątek długoterminowy rating polskiego długu w walucie obcej do poziomu „BBB plus” z „A minus” –...

zobacz więcej

Agencja ratingowa Standard & Poor's obniżyła w piątek długoterminowy rating polskiego długu w walucie obcej z poziomu „A minus” do „BBB plus”. Perspektywa ratingu jest negatywna. Po tej informacji złoty gwałtownie się osłabił. Agencja tak uzasadniała swoją decyzję: „Od wygrania wyborów w październiku 2015 r., nowy polski rząd zainicjował różne działania legislacyjne, które naszym zdaniem osłabiają niezależność i efektywność kluczowych instytucji, jak wynika z naszej oceny instytucjonalnej”.

Perspektywa negatywna oznacza, iż w ocenie agencji istnieje „prawdopodobieństwo co najmniej jak jeden do trzech”, że w ciągu 24 miesięcy rating zostanie ponownie obniżony. Agencja obniżyła także krótko- i długoterminowy rating w walucie krajowej do „A-/A-2” z „A/A-1”.

To nie przypadek

Jarosław Sellin (PiS) uważa, że decyzja Standard & Poor's ma podłoże polityczne, a nie związane z sytuacją gospodarczą Polski. – To nie jest przypadek. Obniżenie ratingu Polski nastąpiło dokładnie w dniu, kiedy prezydent podpisał ustawę o obłożeniu banków – a większość z nich jest zagraniczna - podatkiem i gdy z Kancelarii Prezydenta wyszła inicjatywa pomocy frankowiczom, co banki interpretują jako cios w ich interesy – mówił.

Z kolei Mirosław Maliszewski (PSL) uważa, że nie należy wiązać obniżenia ratingu z działaniami prezydenta. – Łatwo jest wytłumaczyć, że to zmowa międzynarodowych instytucji finansowych. Ale to pokazuje, co się dzieje w Polsce. Pokazuje, że Polska przestaje być krajem wiarygodnym – podkreślił.

WIG20 i złotówka ostro w dół. Po tąpnięciu na azjatyckich giełdach

Zawirowania na azjatyckich giełdach odbiły się na rynkach całego świata, w tym polskim. WIG20 na zamknięciu poniedziałkowej sesji spadł o 2,94...

zobacz więcej

Coś jest na rzeczy

Prawdziwą przyczyną oceny S&P jest, zdaniem Katarzyny Lubnauer, podważanie przez PiS demokracji oraz działania podjęte przez Komisję Europejską wobec naszego kraju. – Pierwszy raz od 1995 r. spadły nam te ratingi, co oznacza, że pierwszy raz dzieje się coś niepokojącego w Polsce – zauważyła przedstawicielka Nowoczesnej.

Podobnego zdania był Marcin Święcicki (PO). – Agencje ratingowe muszą reagować na to, co się dzieje w danym kraju, bo inaczej straciłyby zaufanie. To nie politycy kierują tymi agencjami, ale analitycy – mówiła.

Na te słowa zareagował Marek Jakubiak (Kukiz’15), który nie miał wątpliwości co do intencji S&P. – Agencja zajmuje się przede wszystkim oceną ryzyka. Jeżeli pisze, że dzisiaj sytuacja w Polsce nie wydaje się tak stabilna jak rok temu, to oznacza, że się zajmuje polityką – zauważył.

źródło:
Zobacz więcej